Środa, 22 Lutego 2012, imieniny: Marty, Małgorzaty




2012-01-17

„Czwórka” padła

Po ostatniej sesji to już niemal pewne. „Czwórka” do likwidacji, a w jej miejsce inna „czwórka”. Zaś tam gdzie była kiedyś „czwórka” może być wielka rozbiórka. W tym nie połapał by się nawet dr Watson, a co dopiero młodzi gniewni z centrum Świętochłowic.



Fot. dp
W czasach mojej nieodżałowanej młodości należałem do drugiego rocznika objętego reformą edukacji. Po szóstej klasie podstawówki miałem iść do gimnazjum i za żadne skarby nie chciałem poddać się rejonizacji. Zgodnie z nią miałem iść do zgodzkiej „piątki”, która ówcześnie nie cieszyła się najlepszą sławą. Dziś szkoła jest zmodernizowana, z kompleksem boisk i, co najważniejsze, z niewielką ilością uczniów. Dzięki temu każdy rocznik ma swoje piętro, a starsi nie biją młodszych. Podobnie miała wyglądać obecna sytuacja w „czwórce”. Do szkoły chodzi niewielu uczniów, a na jej remonty wydano niemałe pieniądze. Jednak gimnazjum cieszy się złą sławą, tak jak kiedyś Zgoda.

Niezrażony tym faktem, po kilku latach od opuszczenia szkolnych murów udałem się do „czwórki” jako praktykant- nauczyciel historii. Nie wiem, czy był to przejaw lekkomyślności, brawury, czy po prostu wewnętrzna chęć zwalczenia syndromu „piątki,” przed którą niegdyś uciekłem. Decydujące było chyba jednak przekonanie, że na praktyce trzeba dać sobie w kość i udać się na prawdziwy poligon doświadczalny, a nie zimowe leże. Moja determinacja była silna, choć znajomi na wieść o tym, gdzie przyjdzie mi spędzić miesiąc nauczania zapobiegawczo się ze mną żegnali, mówiąc, że bożego świata z koszem na głowie oglądać się nie da.

W pierwszych dniach praktyki, nauczycielki ze szkoły jawiły mi się niczym Michelle Pfeiffer w „Młodych gniewnych”, choć tego porównania nie należy brać nad wyraz poważnie. Wprawdzie i w moją stronę poleciał kiedyś kawałek złamanego ołówka czy długopisu, jednak był to tylko rykoszet od szyby, która o dziwo nie pękła. Były wywracane ławki, trudni uczniowie, o których zerowej frekwencji nauczyciele wręcz marzyli, ale... w której szkole tego nie ma? Za to w „czwórce” spotkałem także uczniów bardzo ambitnych, na czele z nieodżałowaną klasą III C z rocznika ’94. Dość miłym doświadczeniem, już poza szkołą, było kilkukrotnie odpowiadać „Dzień dobry!” wychodząc na zakupy, szczególnie gdy pozdrowienie padało ze strony zakapturzonego młodzieńca, którego twarzy nie było nawet widać.

Po miesiącu, opuszczając szkołę, byłem może i lekko pokiereszowany przez jednostkowe przypadki młodych terrorystów umiejących skutecznie uniemożliwić edukację całej klasie, jednak bardziej żałowałem, że nie spotkam się już na lekcji z gimnazjalistami. Co ciekawe „Dzień dobry!” nie ustawało przez długie tygodnie, a nawet zdarzało się: „Pacz! To tyn! Ôn nos uczył historii”, wypowiadane podczas jazdy tramwajem. Faktycznie, mało elokwentne, ale za to szczere, bowiem rejon „czwórki” zamieszkuje w dużej mierze niegdysiejsza społeczność robotnicza. Ich potomkowie nie ukrywają tego, co myślą o nauczycielach za postawionymi na sztorc kołnierzykami białych koszul, jak ich rówieśnicy ze szkół szczycących się mianem „elitarnych”. Do tej młodzieży trzeba tylko w odpowiedni sposób podjeść, co niekoniecznie stało się moim udziałem, a co budzi słuszne tym razem skojarzenia z metodami wychowawczymi byłej Marines z filmu John’a N. Smith’a.

Tymczasem zamiast empatii dla uczniów i uznania dla nadobowiązkowej pracy nauczycieli, gimnazjum postanawia się zlikwidować. Powodem ma być brak środków, niż demograficzny oraz... walący się budynek innej „czwórki”, tym razem podstawówki. Argument finansowy zdaje się być mocny, bowiem z kryzysem ekonomicznym nawet nie ma co dyskutować. Niż nie przekonuje już tak bardzo, gdyż nieubłagane prawo sinusoidy, tudzież reprodukcji mówi nam, że „niż robi niż, a wyż robi wyż”, a co za tym idzie, za kilka lat będzie więcej gimnazjalistów. Przymus przeniesienia innej szkoły wskazuje już jednoznacznie, że gimnazjum z ul. Szkolnej chciano się prawdopodobnie pozbyć. Bo taki ładny budynek i takie niskie wyniki nauczania. Nie od dziś wiadomo, że w statystykach wszystko musi się zgadzać, więc rozrywa się klasy przenosząc uczniów do innych placówek. Oczywiście młodzież poradzi sobie lepiej w szkole, której wysokiego poziomu się wcześniej obawiała i będzie lepiej sobie radzić w nowym środowisku. Bardzo optymistyczne.

W sprawie likwidacji Gimnazjum nr 4 jest jeszcze sporo innych wątków. Co z nauczycielami, którzy pracowali w szkole? Co z tzw. obsługą? Ekonomicznie bardziej opłacalnym będzie ich odesłać po zasiłek na ul. Plebiscytową, ale czy to korzystne społecznie? W końcu co z budynkiem przenoszonej podstawówki? Podczas zakrywania Rawy wieść gminna niosła, że niektórzy tylko czekali, aż sala gimnastyczna szkoły się zawali. Ona jednak wytrzymała, choć stan ogólny budynku jest fatalny. Czeka nas zatem wyburzenie kolejnego zabytku, tak jakby nie można go było sprzedać. Budynek można zagospodarować na wiele sposobów, jest więc najwdzięczniejszym typem zabytku pod względem inwestycyjnym. To nic, że wymaga generalnego remontu. Przez 130 lat takiego nie przeszedł, a jeszcze radny Nowak notorycznie wybijał w nim szyby. I stoi! Czy potrzeba lepszego argumentu dla inwestora?

Pytań w poruszonej sprawie jest wiele. Można by je wszystkie uciąć stopniowo wygaszając Gimnazjum nr 4 połączone czasowo z podstawówką. Obie szkoły pomieściły by się w jednym budynku i wzorem zgodzkiej „piątki” mogłyby podzielić się piętrami. Uczniom dano by spokój, a pracownikom czas na znalezienie pracy. Tymczasem dawną podstawówkę starano by się sprzedać w dobre ręce. Scenariusz niezły, godny nawet Oscara, tylko że produkcja wyszła jak zwykle w świętochłowickim stylu i zamiast Michelle Pfeiffer w roli głównej występuje Bercik, który nomen omen niedawno gimnazjum wizytował.

Pyrsk!

Alan Zych

Dodaj komentarz

zgłoś nadużycie życzliwy, Utworzony: 2012-01-21 23:03:35

I
obyś Zbyszek miał rację. Jednak emocjom, nie możesz się dziwić.
Przykre doświadczenia nauczyły świętochłowiczan, aby z dystansem
podchodzić do różnego rodzaju obietnic i zapewnień.

zgłoś nadużycie Radny Zbigniew , Utworzony: 2012-01-21 07:40:29

Zgadza się, byłem wielkim łobuzem, w szkole zaliczyłem wszystkie dachy,drzewa,piwnice, wybiłem kilka szyb podczas gry w piłke,i mimo tego że miałem w owych czasach biedne życie, mając niespełna 13 lat chodziłem po szkole do pracy aby pomóc rodzicom w trudnej sytuacji i tak było do uzyskania przez zemnie pełnoletności,(żeby nie było że się skarżę, tak żyło wielu wówczas moich rówiesników) to i tak były to najlepsze lata życia,właśnie głównie przez szkolne przyjażnie i w ogóle pobyt w szkole.
Z przykrością czytam powtarzane tu wpisy, wraz z autorem felietonu że ludzie straca pracę, że dzieci ucierpią, to są niesprawiedliwe dywagacje, powtórzę sie, teraz będą toczyły sie spotkania z wszystkimi zainteresowanymi w trakcie zostaną wyjaśnione wszystkie problemy jak i propozycje finalnego rozwiązania problemu,złożyłem wniosek na ręce prezydenta o wydanie komunikatu dla wszystkich mieszkańców o chęci likwidacji gimnazjum i przeniesienia sp-4, wraz z wszystkimi danymi oraz analizami.
Kończąc dodam, nie jestem niczyim klakierem i nie działam pod niczyje dyktando, jeśli w trakcie pojawi się niebezpieczeństwo utraty pracy dla personelu szkół to będe przeciwny proponowanej uchwale.Pozdrawiam

zgłoś nadużycie do Do****, Utworzony: 2012-01-20 12:50:35

Bo naród lokalny( i nie tylko) jest głupi i po niewczasie okazuje się, jak marnie wybrali. Niestety

zgłoś nadużycie Do ****, Utworzony: 2012-01-19 20:32:43

Może radny Nowak za młodu też był takim łobuzem? I co z niego wyrosło? Człowiek, który przy każdych wyborach dostaje dwa albo i pięc razy więcej głosow niz inny radny. Warto czasem wiezyć w młodych ludzi.

zgłoś nadużycie H, Utworzony: 2012-01-19 19:55:00

A co tu je gupigo? Chcecie tych modych szczuć policjom i zamknońć na Zgodzie?
  • KALENDARZ IMPREZ
      • << Luty 2012 >>
        Pon Wto Śro Czw Pia Sob Nie
            1 2 3 4 5
        6 7 8 9 10 11 12
        13 14 15 16 17 18 19
        20 21 22 23 24 25 26
        27 28 29