2010-09-17
Aktywni dla sportu
W czwartek, 9 września, dzięki uprzejmości Dyrektora Salezjańskiego Zespołu Szkół Publicznych "Don Bosko" Stowarzyszenie "Aktywni dla Świętochłowic” zorganizowało spotkanie z działaczami sportowymi, trenerami oraz zawodnikami.
To, że warto rozmawiać o sporcie w naszym mieście nie trzeba nikogo przekonywać. w tej ważnej dziedzinie życia bardzo wiele jest do zrobienia i Stowarzyszenie Aktywni dla Świętochłowic stara się na każdym kroku o tym mówić. Spotkanie u Salezjan miało na celu przede wszystkim spotkanie sportowego środowiska, które mimo że w Świętochłowicach jest bardzo liczne, to jednak coraz bardziej marginalizowane. Program spotkania przewidywał również pokazy w wykonaniu sportowców.
W pierwszej kolejności na parkiecie salezjańskiej hali zaprezentował się miejscowy zespół koszykówki zrzeszony obok kilku innych dyscyplin w Salos Salesia. Młodzi koszykarze, którzy na co dzień szlifują swoje umiejętności pod okiem trenera Łukasza Widery, pokazali niezły kawałek koszykarskiego rzemiosła.
W czasie czwartkowego spotkania z sportem nie mogło również zabraknąć szermierki. Pokaz nie był wcale przypadkowy, jako, że wśród gości honorowych znalazła się doskonała przed laty szpadzistka Barbara Wysoczańska, brązowa medalistka Igrzysk Olimpijskich z Moskwy, która w czasie prezentacji szermierki wykonywanej przez zawodników Sokolni Chorzów objaśniała podstawowe techniki rządzące tym sportem. W akcji można było oglądać podopiecznych Zbigniewa Wasiołki.
W ostatniej kolejności odbył się pokaz w wykonaniu szczypiornistek MUKS "Skałka - Śląsk", które po raz pierwszy w naszym kraju zaprezentowały zupełnie nową dyscyplinę street hand ball, uliczną piłkę ręczną. Dyscyplina ta okazała się na tyle nowa, że trener Helmut Książek najpierw zgłębiał wiedzę teoretyczną, a dzień przed samymi pokazami przekazywał swoim zawodniczkom wiedzę praktyczną. Zasady tej dyscypliny, mającej swoje korzenie w Danii, objaśniał jeden z gości honorowych na spotkaniu, Sekretarz Generalny Polskiego Związku Piłki Ręcznej Marek Góralczyk, który jest wielkim zwolennikiem tej dyscypliny w naszym kraju. Taka postawa z pewnością nie powinna dziwić, jako, że uliczna piłka ręczna jest na tyle prosta, że można ją w zasadzie uprawiać w każdych warunkach.
Zespoły z reguły liczą 4 zawodników. Mecze odbywają się do jednej bramki. Drużyna atakująca gra czterema zawodnikami. Drużyna broniąca się ma bramkarza oraz trzech zawodników w polu. Po zdobyciu bramki przez atakujących następuje zmiana w bramce. Różnica pomiędzy tradycyjną piłką ręczną, a street hand ballem jest nie tylko widoczna, ale również namacalna zaraz na pierwszy rzut oka, zawodnicy grają bowiem m.in. piłką, która po złapaniu do ręki zachowuje się, jak gąbka. W tej grze nie ma również kozłowania.
W drugiej części spotkania odbył się panel dyskusyjny poświęcony sytuacji sportu w mieście, a także metodom poprawy bazy sportowej. Goście rozmawiali m.in. o finansowaniu świętochłowickich klubów, a także wielu sprawach związanych z sportem. W spotkaniu uczestniczyło wielu wspaniałych gości. Warto tutaj wspomnieć o takich osobistościach, jak: Barbara Wysoczańska - brązowa medalistka Igrzysk Olimpijskich, Marek Góralczyk - Sekretarz Generalny Związku Piłki Ręcznej w Polsce i Eugeniusz Błażyca, który, jako pierwszy uczynił odważny krok i postanowił zebrać historię sportu w Świętochłowicach w jedną całość.
Warto w tym miejscu dodać, że spotkanie nie było przypadkowe. Prezes Stowarzyszenia Aktywni dla Świętochłowic Krystyna Rawska bardzo mocno zainteresowała się sytuacją sportu w naszym mieście. Zapowiedziano dalsze konsultacje celem poprawy przede wszystkim fatalnej bazy sportowej. Z pewnością w tym i wielu innych sprawach warto rozmawiać.
W pierwszej kolejności na parkiecie salezjańskiej hali zaprezentował się miejscowy zespół koszykówki zrzeszony obok kilku innych dyscyplin w Salos Salesia. Młodzi koszykarze, którzy na co dzień szlifują swoje umiejętności pod okiem trenera Łukasza Widery, pokazali niezły kawałek koszykarskiego rzemiosła.
W czasie czwartkowego spotkania z sportem nie mogło również zabraknąć szermierki. Pokaz nie był wcale przypadkowy, jako, że wśród gości honorowych znalazła się doskonała przed laty szpadzistka Barbara Wysoczańska, brązowa medalistka Igrzysk Olimpijskich z Moskwy, która w czasie prezentacji szermierki wykonywanej przez zawodników Sokolni Chorzów objaśniała podstawowe techniki rządzące tym sportem. W akcji można było oglądać podopiecznych Zbigniewa Wasiołki.
W ostatniej kolejności odbył się pokaz w wykonaniu szczypiornistek MUKS "Skałka - Śląsk", które po raz pierwszy w naszym kraju zaprezentowały zupełnie nową dyscyplinę street hand ball, uliczną piłkę ręczną. Dyscyplina ta okazała się na tyle nowa, że trener Helmut Książek najpierw zgłębiał wiedzę teoretyczną, a dzień przed samymi pokazami przekazywał swoim zawodniczkom wiedzę praktyczną. Zasady tej dyscypliny, mającej swoje korzenie w Danii, objaśniał jeden z gości honorowych na spotkaniu, Sekretarz Generalny Polskiego Związku Piłki Ręcznej Marek Góralczyk, który jest wielkim zwolennikiem tej dyscypliny w naszym kraju. Taka postawa z pewnością nie powinna dziwić, jako, że uliczna piłka ręczna jest na tyle prosta, że można ją w zasadzie uprawiać w każdych warunkach.
Zespoły z reguły liczą 4 zawodników. Mecze odbywają się do jednej bramki. Drużyna atakująca gra czterema zawodnikami. Drużyna broniąca się ma bramkarza oraz trzech zawodników w polu. Po zdobyciu bramki przez atakujących następuje zmiana w bramce. Różnica pomiędzy tradycyjną piłką ręczną, a street hand ballem jest nie tylko widoczna, ale również namacalna zaraz na pierwszy rzut oka, zawodnicy grają bowiem m.in. piłką, która po złapaniu do ręki zachowuje się, jak gąbka. W tej grze nie ma również kozłowania.
W drugiej części spotkania odbył się panel dyskusyjny poświęcony sytuacji sportu w mieście, a także metodom poprawy bazy sportowej. Goście rozmawiali m.in. o finansowaniu świętochłowickich klubów, a także wielu sprawach związanych z sportem. W spotkaniu uczestniczyło wielu wspaniałych gości. Warto tutaj wspomnieć o takich osobistościach, jak: Barbara Wysoczańska - brązowa medalistka Igrzysk Olimpijskich, Marek Góralczyk - Sekretarz Generalny Związku Piłki Ręcznej w Polsce i Eugeniusz Błażyca, który, jako pierwszy uczynił odważny krok i postanowił zebrać historię sportu w Świętochłowicach w jedną całość.
Warto w tym miejscu dodać, że spotkanie nie było przypadkowe. Prezes Stowarzyszenia Aktywni dla Świętochłowic Krystyna Rawska bardzo mocno zainteresowała się sytuacją sportu w naszym mieście. Zapowiedziano dalsze konsultacje celem poprawy przede wszystkim fatalnej bazy sportowej. Z pewnością w tym i wielu innych sprawach warto rozmawiać.
- OGŁOSZENIA
- Pani spotka się z Panem
- Schody Rintal-tylko w maju stopniowa promocja ile
- Praca DODATKOWA
- KUPIĘ zadłużoną spółkę
- GRECJA wypoczynek & zwiedzanie
- Kupię Przejmę Zadłużoną spółkę akcyjną lub z o.o.
- MARIZA - Zarabiaj z Nami !
- Dołącz do Oriflame - zarabiaj jako konsultantka!
- Kupię Spółkę - Skup Zadłużonych Spółek
- Zostań konsultantką(em) Oriflame!
- Telewizor Grundig
- Słupki ogrodzeniowe

Dodaj komentarz
zgłoś nadużycie lol, Utworzony: 2010-10-04 22:30:08
zgłoś nadużycie zuzlowiec, Utworzony: 2010-10-03 23:14:17
zgłoś nadużycie , Utworzony: 2010-09-24 19:34:48
zgłoś nadużycie czytelnik, Utworzony: 2010-09-22 23:28:05
"Nerwową sytuację w Mosznej związaną z 'nowym porządkiem' Piwowarczyka miało uspokoić przyjście nowego dyrektora. Krystyna Rawska - osoba z zewnątrz i do tego kobieta - dawała początkowo nadzieję na 'delikatniejsze' traktowanie załogi i Towarzystwa, którego zresztą sama od lat była członkiem. Szybko okazało się, że choć może innymi metodami, to jednak równie konsekwentnie podjęła się realizacji tego, co rozpoczął jej poprzednik. Nerwowa atmosfera wróciła jednak nad wyraz szybko. Pracownicy i osoby związane z zamkiem znów stawiały szereg zarzutów w stosunku do dyrektor. Mówiło się o autorytatyźmie nowej szefowej, o dziwnych obyczajach, które wprowadza w ramach podnoszenia prestiżu tej placówki, a także o jej braku krytycyzmu. Atmosfera robiła się z dnia na dzień gorsza, chociaż nikt z pracowników nie miał odwagi o sytuacji w Mosznej mówić głośno.
Sporo na temat nastrojów, jakie przez ostatni rok panowały w tej placówce, można jedynie dowiedzieć się z otwartego, chociaż bardzo osobistego, listu napisanego przez Marka Karpa, wieloletniego pracownika zamku, który zwolnił się na własne życzenie w trakcie kadencji dyrektor Rawskiej. List ten wywołał nową burzę na zamku i prawdopodobnie stał się przysłowiowym 'gwoździem do trumny' kolejnego dyrektora. »Wytworzyła się w zamku atmosfera, w której wszyscy mieli uwierzyć, że przez 30 lat nikt nic nie robił dobrze i wreszcie przyszła osoba, która w każdej dziedzinie funkcjonowania placówki wszystko poprawi, zrobi lepiej, w spo-sób jedynie słuszny. Osoba, która przekonana o swoim posłannictwie i roli zbawiciela poniżyła swoimi metodami wielu wartościowych ludzi, ignorując wszystko co i jak dotychczas robili.« Wśród różnego kalibru zarzutów postawionych w liście dyrektor Rawskiej znalazły się także i takie, które dotyczyły załatwiania sobie poparcia różnych osób poprzez np. obietnice zatrudnienia czy w zamian za różnego rodzaju przysługi np. remont mieszkania."
zgłoś nadużycie Do poprzednika, Utworzony: 2010-09-22 20:22:54