2010-02-26
Cena bezpieczeństwa
Mieszkańcy Świętochłowic pytani o to, co w swoim mieście uważają za priorytet, na jednym z pierwszych miejsc wymieniają przede wszystkim bezpieczeństwo. I nie chodzi im tylko o to, aby bez strachu wyjść na ulice, ale także o to, by tymi ulicami bezpiecznie przejechać. Biegnąca przez centrum Drogowa Trasa Średnicowa umożliwiła kierowcom szybsze przedostanie się do miast ościennych. Jednak w godzinach szczytu poruszanie się ulicą Bytomską, największym węzłem komunikacyjnym w naszym mieście, to prawdziwa droga przez mękę, która często nie kończy się szczęśliwie. Co stoi na przeszkodzie, by usprawnić i uczynić bezpieczniejszym przejazd „wąskim gardłem” Świętochłowic oraz zainwestować w komfort kierowców na innych drogach?
Fot. Silesia Media
W ciągu doby DTŚ-ką przejeżdża ok. 40 tysięcy samochodów. To półtora razy więcej, niż przez 24 godziny korzysta z Autostrady A4 na odcinku Katowice-Kraków. Ilu kierowców wjeżdża na Drogową Trasę Średnicową albo zjeżdża z niej w Świętochłowicach nie wiadomo, ale każdy, kto w godzinach szczytu trafił na korek w okolicach ul. Bytomskiej wie, że jest ich sporo. Sytuację zmotoryzowanych, którzy usiłują dostać się na ulicę Bytomską od strony Chorzowa ułatwiło ostatnio przeznaczenie środkowego pasa, wcześniej zarezerwowanego do jazdy na wprost, również dla skrętu w lewo. Choć nie rozwiązało to problemu ostatecznie, jest lepiej.
Mniej szczęścia mają ci, którzy z wiaduktu na ul, Bytomskiej usiłują zjechać w lewo na Katowice. Zapala się zielone światło, można jechać. Czy na pewno? Raz tak, raz nie, bo skręcając w lewo należy przepuścić auta zdążające na wprost. Tyle, że nikt nie jest w stanie odgadnąć, czy ruszą one w tym samym momencie. Sygnalizacja świetlna na tym skrzyżowaniu potrafi bowiem nieźle zaskoczyć.
- W tym miejscu działa sygnalizacja akomodacyjna – wyjaśnia Marek Heflich z Wydziału Inwestycji i Remontów Urzędu Miejskiego. – Sekwencje są powtarzane w zależności od tego, na którym pasie jest większy ruch. Kierowcy widząc sygnalizator powinni zachować się więc tak, jak na klasycznym skrzyżowaniu. Upewnić się, że droga jest wolna, korzystający z przeciwnego pasa nie wjeżdżają na skrzyżowanie i dopiero potem jechać.
Inne zdanie na temat płynności ruchu w tym miejscu ma dyrektor Miejskiego Zarządu Ulic i Mostów w Chorzowie. – W 2003 r. Minister Infrastruktury wydał rozporządzenie, na mocy którego w takich miejscach powinny być zainstalowane sygnalizatory kierunkowe – mówi Piotr Wojtala. – Krótko mówiąc, zielone światło zapala się tylko dla jednego kierunku, światła dla jadących w lewo to strzałki, dzięki czemu mają oni pewność, że są bezpieczni. Vacatio legis nowego przepisu to 5 lat, więc do końca 2008 r. na skrzyżowaniach powinny być zamontowane sygnalizatory kierunkowe, pozwalające na bezkolizyjną jazdę.
- Dostosowaliśmy sygnalizatory do wymogów – twierdzi Marek Heflich. – Określone w rozporządzeniu normy dotyczą tylko ich właściwości technicznych. W tej chwili dostosowanie sterowników i wymiana sygnalizatorów na kierunkowe kosztowałaby około 500 tysięcy zł. Nie stać nas na to.
Nie jest to jednak jedyny powód, dla którego skręt z Bytomskiej nadal pozostanie swoistą ruletką dla kierowców. – W planach od dłuższego czasu było wygospodarowanie na wiadukcie jeszcze jednego pasa ruchu – zdradza naczelnik Wydziału Inwestycji i Remontów, Grażyna Ciesiołka. - Tak zakładała koncepcja przebudowy tego odcinka. Za nią nie urodził się jednak konkretny projekt.
- Chodziło o zwężenie chodnika i kosztem uzyskanego miejsca stworzenie dodatkowego pasa ruchu – wyjaśnia Marek Heflich. Na pytanie, kiedy możemy spodziewać się prac nad takim rozwiązaniem odpowiada jednak krótko – Na pewno nie w tym roku.
Nadzwyczaj szczupły budżet gminy nie pozwala także na wprowadzenie innych udogodnień, sprzyjających bezpieczeństwu na drodze .
- Rozmawialiśmy z przedstawicielami świętochłowickiego UM na temat zamontowania nad odcinkiem DTŚ w waszym mieście tablicy informacyjnej – mówi dyrektor chorzowskiego MZUiM, Piotr Wojtala. – W Chorzowie taka tablica funkcjonuje na wysokości zjazdu z trasy za hipermarketem Auchan. Zazwyczaj wyświetla maksymalną prędkość, z jaką można jechać oraz temperaturę nawierzchni i powietrza. Jednak prawdziwy cel jej zastosowania ujawnia się w trudnych warunkach. Wyświetlacz sprzężony jest ze stacją meteo, która analizuje dane dotyczące opadów, wilgotności, temperatury, ale też podłoża: grubości lodu, a nawet zawartości procentowej soli na drodze. Pozwala to na szybkie ostrzeganie w razie trudnych warunków jazdy. Wtedy kierowca przeczytać może „Uwaga, ślisko”, „Uwaga, gołoledź”, co skłania do ściągnięcia nogi z gazu.
Tablica przydaje się też, kiedy na DTŚ dochodzi do wypadku. – W sytuacji, gdy któryś z pasów jest zablokowany lub z powodu kolizji jakiś odcinek jest nieprzejezdny, kierowcy natychmiast są o tym ostrzegani - dodaje Wojtala.
W Świętochłowicach taka tablica przydałaby się zwłaszcza przed zjazdem na ul. Żołnierską. Odcinek, który rozpoczyna świętochłowicki fragment DTŚ od strony Chorzowa to górka, na której w zimie niejeden kierowca już się „przejechał”. Ponadto znaczne ograniczenie widoczności sprawia, że dopiero po pokonaniu wzniesienia widać, jaka jest aktualnie sytuacja na drodze. – Koszt zakupu i montażu dwóch tablic, bo powinny one wisieć z dwu stron wiaduktu, to ok. 200 tysięcy zł. – tłumaczy Grażyna Ciesiołka. – Przekracza to możliwości miejskiego budżetu.
O tym, że gminna kasa nie jest z gumy, a potrzeb, jakie musi zaspokoić jest wiele, nikogo przekonywać nie trzeba. Dlatego urzędy niektórych miast starają się ratować funduszami zewnętrznymi. Narodowy Program Przebudowy Dróg Lokalnych, realizowany w latach 2008-2011 przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych skłaniać miał gminy do występowania o dotacje przy remontach i modernizacjach. Popularne „schetynówki” finansowane są w połowie z budżetu państwa, w połowie z gminnego.
- Zaproponowaliśmy Świętochłowicom wspólne przystąpienie do tego projektu – informuje Piotr Wojtala. – Chodziło o remont ulic Opolskiej w Chorzowie i Ślężan w Świętochłowicach. Wiem, że projekty wspólne są lepiej widziane, a przy okazji przynoszą większą korzyść lokalnym społecznościom. Niestety, nie udało się.
- Chorzów miał już gotowy projekt – wyjaśnia Grażyna Ciesiołka. – Poza tym aby aplikować, trzeba mieć zagwarantowane w budżecie środki na ten cel. U nas ani projektu, ani gwarancji nie było.
I to właśnie dlatego Świętochłowice nawet nie próbowały pozyskać pieniędzy ze "schetynówek".
Trudno więc w najbliższej przyszłości liczyć na zakrojone na szeroką skalę remonty świętochłowickich dróg, na których spod śniegu wyłoniły się właśnie jeszcze większe niż jesienią dziury. Nasuwa się jednak pytanie, czy hasło „Bezpieczeństwo nie ma ceny” w naszym mieście nie jest tylko sloganem, wyświechtanym jak asfalt leżący na sporej części ulic.
Mniej szczęścia mają ci, którzy z wiaduktu na ul, Bytomskiej usiłują zjechać w lewo na Katowice. Zapala się zielone światło, można jechać. Czy na pewno? Raz tak, raz nie, bo skręcając w lewo należy przepuścić auta zdążające na wprost. Tyle, że nikt nie jest w stanie odgadnąć, czy ruszą one w tym samym momencie. Sygnalizacja świetlna na tym skrzyżowaniu potrafi bowiem nieźle zaskoczyć.
- W tym miejscu działa sygnalizacja akomodacyjna – wyjaśnia Marek Heflich z Wydziału Inwestycji i Remontów Urzędu Miejskiego. – Sekwencje są powtarzane w zależności od tego, na którym pasie jest większy ruch. Kierowcy widząc sygnalizator powinni zachować się więc tak, jak na klasycznym skrzyżowaniu. Upewnić się, że droga jest wolna, korzystający z przeciwnego pasa nie wjeżdżają na skrzyżowanie i dopiero potem jechać.
Inne zdanie na temat płynności ruchu w tym miejscu ma dyrektor Miejskiego Zarządu Ulic i Mostów w Chorzowie. – W 2003 r. Minister Infrastruktury wydał rozporządzenie, na mocy którego w takich miejscach powinny być zainstalowane sygnalizatory kierunkowe – mówi Piotr Wojtala. – Krótko mówiąc, zielone światło zapala się tylko dla jednego kierunku, światła dla jadących w lewo to strzałki, dzięki czemu mają oni pewność, że są bezpieczni. Vacatio legis nowego przepisu to 5 lat, więc do końca 2008 r. na skrzyżowaniach powinny być zamontowane sygnalizatory kierunkowe, pozwalające na bezkolizyjną jazdę.
- Dostosowaliśmy sygnalizatory do wymogów – twierdzi Marek Heflich. – Określone w rozporządzeniu normy dotyczą tylko ich właściwości technicznych. W tej chwili dostosowanie sterowników i wymiana sygnalizatorów na kierunkowe kosztowałaby około 500 tysięcy zł. Nie stać nas na to.
Nie jest to jednak jedyny powód, dla którego skręt z Bytomskiej nadal pozostanie swoistą ruletką dla kierowców. – W planach od dłuższego czasu było wygospodarowanie na wiadukcie jeszcze jednego pasa ruchu – zdradza naczelnik Wydziału Inwestycji i Remontów, Grażyna Ciesiołka. - Tak zakładała koncepcja przebudowy tego odcinka. Za nią nie urodził się jednak konkretny projekt.
- Chodziło o zwężenie chodnika i kosztem uzyskanego miejsca stworzenie dodatkowego pasa ruchu – wyjaśnia Marek Heflich. Na pytanie, kiedy możemy spodziewać się prac nad takim rozwiązaniem odpowiada jednak krótko – Na pewno nie w tym roku.
Nadzwyczaj szczupły budżet gminy nie pozwala także na wprowadzenie innych udogodnień, sprzyjających bezpieczeństwu na drodze .
- Rozmawialiśmy z przedstawicielami świętochłowickiego UM na temat zamontowania nad odcinkiem DTŚ w waszym mieście tablicy informacyjnej – mówi dyrektor chorzowskiego MZUiM, Piotr Wojtala. – W Chorzowie taka tablica funkcjonuje na wysokości zjazdu z trasy za hipermarketem Auchan. Zazwyczaj wyświetla maksymalną prędkość, z jaką można jechać oraz temperaturę nawierzchni i powietrza. Jednak prawdziwy cel jej zastosowania ujawnia się w trudnych warunkach. Wyświetlacz sprzężony jest ze stacją meteo, która analizuje dane dotyczące opadów, wilgotności, temperatury, ale też podłoża: grubości lodu, a nawet zawartości procentowej soli na drodze. Pozwala to na szybkie ostrzeganie w razie trudnych warunków jazdy. Wtedy kierowca przeczytać może „Uwaga, ślisko”, „Uwaga, gołoledź”, co skłania do ściągnięcia nogi z gazu.
Tablica przydaje się też, kiedy na DTŚ dochodzi do wypadku. – W sytuacji, gdy któryś z pasów jest zablokowany lub z powodu kolizji jakiś odcinek jest nieprzejezdny, kierowcy natychmiast są o tym ostrzegani - dodaje Wojtala.
W Świętochłowicach taka tablica przydałaby się zwłaszcza przed zjazdem na ul. Żołnierską. Odcinek, który rozpoczyna świętochłowicki fragment DTŚ od strony Chorzowa to górka, na której w zimie niejeden kierowca już się „przejechał”. Ponadto znaczne ograniczenie widoczności sprawia, że dopiero po pokonaniu wzniesienia widać, jaka jest aktualnie sytuacja na drodze. – Koszt zakupu i montażu dwóch tablic, bo powinny one wisieć z dwu stron wiaduktu, to ok. 200 tysięcy zł. – tłumaczy Grażyna Ciesiołka. – Przekracza to możliwości miejskiego budżetu.
O tym, że gminna kasa nie jest z gumy, a potrzeb, jakie musi zaspokoić jest wiele, nikogo przekonywać nie trzeba. Dlatego urzędy niektórych miast starają się ratować funduszami zewnętrznymi. Narodowy Program Przebudowy Dróg Lokalnych, realizowany w latach 2008-2011 przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych skłaniać miał gminy do występowania o dotacje przy remontach i modernizacjach. Popularne „schetynówki” finansowane są w połowie z budżetu państwa, w połowie z gminnego.
- Zaproponowaliśmy Świętochłowicom wspólne przystąpienie do tego projektu – informuje Piotr Wojtala. – Chodziło o remont ulic Opolskiej w Chorzowie i Ślężan w Świętochłowicach. Wiem, że projekty wspólne są lepiej widziane, a przy okazji przynoszą większą korzyść lokalnym społecznościom. Niestety, nie udało się.
- Chorzów miał już gotowy projekt – wyjaśnia Grażyna Ciesiołka. – Poza tym aby aplikować, trzeba mieć zagwarantowane w budżecie środki na ten cel. U nas ani projektu, ani gwarancji nie było.
I to właśnie dlatego Świętochłowice nawet nie próbowały pozyskać pieniędzy ze "schetynówek".
Trudno więc w najbliższej przyszłości liczyć na zakrojone na szeroką skalę remonty świętochłowickich dróg, na których spod śniegu wyłoniły się właśnie jeszcze większe niż jesienią dziury. Nasuwa się jednak pytanie, czy hasło „Bezpieczeństwo nie ma ceny” w naszym mieście nie jest tylko sloganem, wyświechtanym jak asfalt leżący na sporej części ulic.
M W-R
- OGŁOSZENIA
- KUPIĘ zadłużoną spółkę
- Zostań Konsultantką/em ORIFLAME-praca dodatkowa!
- Niemiecki dla Opiekunek w domu
- Medugorje
- ZERO TOLERANCJI DLA DŁUŻNIKÓW!!
- Sól drogowa
- NA ZIMĘ I LATO TYLKO DOLOMITY
- ORIFLAME - praca dodatkowa
- Praca dodatkowa dla kobiet
- Praca dorywcza a nawet stała
- Dołącz do Oriflame - zarabiaj jako konsultantka!
- Biżuteria inna niż wszystkie - rękodzieło

Dodaj komentarz
zgłoś nadużycie Beno, Utworzony: 2010-03-01 20:55:05
zgłoś nadużycie , Utworzony: 2010-02-28 22:40:52
zgłoś nadużycie gość, Utworzony: 2010-02-28 15:24:18
zgłoś nadużycie , Utworzony: 2010-02-27 19:48:57
zgłoś nadużycie w, Utworzony: 2010-02-26 16:21:23