2010-11-10
Czy warto iść na wybory?
Odpowiedzi na to pytanie szukali w poniedziałek uczestnicy debaty oxfordzkiej, która odbyła się w Zespole Szkół Ogólnokształcących nr 2 w Świętochłowicach. Debata, zorganizowana przez Stowarzyszenie i Fundację „Wspólne Świętochłowice”, była częścią ogólnopolskiej akcji Fundacji Batorego mającej na celu aktywizację młodzieży i zachęcenie jej do udziału w wyborach samorządowych.
Reguły dyskusji były ściśle określone. Główni mówcy, którzy przedstawiali argumenty za i przeciwko uczestnictwu w głosowaniu, zabierali głos naprzemiennie. Każdy z nich miał odliczony czas na wypowiedź. Nad przebiegiem debaty czuwał marszałek – w tej roli wystąpił przewodniczący Rady Miejskiej Andrzej Szaton, zgodnie z regulaminem nie brał on jednak udziału w dyskusji. Wśród publiczności oprócz młodzieży zasiedli też radni rady Miejskiej, kandydaci na radnych, oraz zastępca prezydenta i kandydat na urząd prezydenta Świętochłowic Andrzej Porada.
Młodzież z I Liceum Ogólnokształcącego i Zespołu Szkół Ogólnokształcących nr 2 dobrze przygotowała się do debaty. Zwolennicy udziału w wyborach powoływali się na walkę, jaką o demokracje w Polsce stoczyły poprzednie pokolenia. – Korzystajmy z praw, które mamy – mówiła Izabela Szeremeta. – To na nas ciąży odpowiedzialność za losy małej Ojczyzny.
- Jeden głos i tak nic nie zmieni – przekonywała Iwona Szwed. – Kandydaci nie wywiązują się z obietnic, nie stwarzają młodym ludziom możliwości rozwoju, więc nie jest dziwne, że ci tak im się odpłacają.
Marcin Pawlas w swojej wypowiedzi nawiązał do słów przedmówczyni. – Na wynik wyborów może mieć wpływ nawet 0,5 procenta głosów – tłumaczył. – A to mogą być cztery głosy. Na wyborach decyduje się o jakości władz na kolejne lata. Jeśli my nie zagłosujemy, wybierze je za nas ktoś inny – stwierdził.
- Sposób prowadzenia kampanii to nic innego, jak lansowanie swojej osoby w mediach– uznała Joanna Witta. – Nam i tak pozostaje wybierać mniejsze zło.
- Kandydaci chętnie rozmawiają z wyborcami – nie zgodził się z nią Zbigniew Anioł. – Poza tym nie można być wiecznym pesymistą, może tym razem obietnice wyborcze zostana dotrzymane.
- Kandydaci reprezentują różne grupy. Co jednak w momencie, gdy my się w żadnej z tych grup nie znajdujemy? - pytał Mateusz Zwierzyński. – Politycy pilnują własnych interesów, nie spełniają obietnic. W społeczeństwie daje się odczuć zdegustowanie obecną sceną polityczną i brak zaufania do władz.
- I właśnie udział w wyborach jest szansą, by na te władze wpłynąć – przekonywała Patrycja Wojciechowska. – Trzeba na wybory iść, ale przedtem bardzo mocno się zastanowić, przy czyim nazwisku postawić krzyżyk. Czy Polacy steki lat walczyli o wolność po to, by teraz z niej nie korzystać?
- A po co mamy wychodzić z domu, jeśli politycy nie starają się dotrzeć do nas? – odpowiedział Grzegorz Doroś. – Kasa wydana na gadżety reklamowe przydałaby się na inne, pożyteczne rzeczy. Po co głosować, skoro zamiast upragnionego dobra wybieramy mniejsze zło, na którym i tak prawdopodobnie się zawiedziemy?
Przeciwnicy pójścia na wybory powoływali się na sytuację Świętochłowic w regionie. Wskazywali na duży procent bezrobocia, brak inwestycji i propozycji dla młodych ludzi. – Dno – podsumował Grzegorz Doroś.
- Mnie się wydawało, że my tam harujemy, a wy, że to dno – zdziwił się Andrzej Porada. Wybierzcie nowych, ale weźcie pod uwagę, że oni będą się dopiero uczyć, albo nam dajcie szansę poprawy.
- Idźcie na wybory, bo tylko tak możecie coś zmienić – mówił kandydat na radnego Beniamin Buchczyk. – Narzekacie na Świętochłowice, ale tylko przez udział w wyborach możecie je zmienić, sprawić, by były kolorowe. Chcecie czuć się jak marionetki, to pozwólcie wybierać za siebie.
Do udziału w wyborach zachęcała też radna Bożena Wojciechowska-Zbylut. – Mam cichą nadzieję, że udało się was przekonać do pójścia – stwierdziła. Rzeczywiście, w końcowym głosowaniu okazało się, że tylko jedna z zebranych osób nie planuje odwiedzenia lokalu wyborczego.
Debatę podsumował w kilku słowach Andrzej Szaton. – Jestem mile zaskoczony przebiegiem dzisiejszej dyskusji – powiedział. – Myślałem, że trudniej będzie znaleźć argumenty grupie, która opowiedziała się przeciwko udziałowi w wyborach. Tymczasem ta właśnie grupa jasno wyartykułowała, że w Polsce dzieje się źle, a władza popełnia błędy, bo nie jest święta. Nie dziwię się wiec zniechęceniu młodzieży. Zachęcam jednak, aby na wybory iść. Ten, kto nie głosuje, nie ma prawa oceniać władzy i punktować jej kampanijnych obietnic – dodał.
Uczestnicy debaty spotkają się wkrótce jeszcze raz. Stowarzyszenie i Fundacja Wspólne Świętochłowice ufundowało głównym mówcom bilety do kina. – O tym, na jaki film pójść, zdecydujemy wspólnie w demokratycznych wyborach – zapowiedział Dariusz Jurczyk, szef „Wspólnych”.
Młodzież z I Liceum Ogólnokształcącego i Zespołu Szkół Ogólnokształcących nr 2 dobrze przygotowała się do debaty. Zwolennicy udziału w wyborach powoływali się na walkę, jaką o demokracje w Polsce stoczyły poprzednie pokolenia. – Korzystajmy z praw, które mamy – mówiła Izabela Szeremeta. – To na nas ciąży odpowiedzialność za losy małej Ojczyzny.
- Jeden głos i tak nic nie zmieni – przekonywała Iwona Szwed. – Kandydaci nie wywiązują się z obietnic, nie stwarzają młodym ludziom możliwości rozwoju, więc nie jest dziwne, że ci tak im się odpłacają.
Marcin Pawlas w swojej wypowiedzi nawiązał do słów przedmówczyni. – Na wynik wyborów może mieć wpływ nawet 0,5 procenta głosów – tłumaczył. – A to mogą być cztery głosy. Na wyborach decyduje się o jakości władz na kolejne lata. Jeśli my nie zagłosujemy, wybierze je za nas ktoś inny – stwierdził.
- Sposób prowadzenia kampanii to nic innego, jak lansowanie swojej osoby w mediach– uznała Joanna Witta. – Nam i tak pozostaje wybierać mniejsze zło.
- Kandydaci chętnie rozmawiają z wyborcami – nie zgodził się z nią Zbigniew Anioł. – Poza tym nie można być wiecznym pesymistą, może tym razem obietnice wyborcze zostana dotrzymane.
- Kandydaci reprezentują różne grupy. Co jednak w momencie, gdy my się w żadnej z tych grup nie znajdujemy? - pytał Mateusz Zwierzyński. – Politycy pilnują własnych interesów, nie spełniają obietnic. W społeczeństwie daje się odczuć zdegustowanie obecną sceną polityczną i brak zaufania do władz.
- I właśnie udział w wyborach jest szansą, by na te władze wpłynąć – przekonywała Patrycja Wojciechowska. – Trzeba na wybory iść, ale przedtem bardzo mocno się zastanowić, przy czyim nazwisku postawić krzyżyk. Czy Polacy steki lat walczyli o wolność po to, by teraz z niej nie korzystać?
- A po co mamy wychodzić z domu, jeśli politycy nie starają się dotrzeć do nas? – odpowiedział Grzegorz Doroś. – Kasa wydana na gadżety reklamowe przydałaby się na inne, pożyteczne rzeczy. Po co głosować, skoro zamiast upragnionego dobra wybieramy mniejsze zło, na którym i tak prawdopodobnie się zawiedziemy?
Przeciwnicy pójścia na wybory powoływali się na sytuację Świętochłowic w regionie. Wskazywali na duży procent bezrobocia, brak inwestycji i propozycji dla młodych ludzi. – Dno – podsumował Grzegorz Doroś.
- Mnie się wydawało, że my tam harujemy, a wy, że to dno – zdziwił się Andrzej Porada. Wybierzcie nowych, ale weźcie pod uwagę, że oni będą się dopiero uczyć, albo nam dajcie szansę poprawy.
- Idźcie na wybory, bo tylko tak możecie coś zmienić – mówił kandydat na radnego Beniamin Buchczyk. – Narzekacie na Świętochłowice, ale tylko przez udział w wyborach możecie je zmienić, sprawić, by były kolorowe. Chcecie czuć się jak marionetki, to pozwólcie wybierać za siebie.
Do udziału w wyborach zachęcała też radna Bożena Wojciechowska-Zbylut. – Mam cichą nadzieję, że udało się was przekonać do pójścia – stwierdziła. Rzeczywiście, w końcowym głosowaniu okazało się, że tylko jedna z zebranych osób nie planuje odwiedzenia lokalu wyborczego.
Debatę podsumował w kilku słowach Andrzej Szaton. – Jestem mile zaskoczony przebiegiem dzisiejszej dyskusji – powiedział. – Myślałem, że trudniej będzie znaleźć argumenty grupie, która opowiedziała się przeciwko udziałowi w wyborach. Tymczasem ta właśnie grupa jasno wyartykułowała, że w Polsce dzieje się źle, a władza popełnia błędy, bo nie jest święta. Nie dziwię się wiec zniechęceniu młodzieży. Zachęcam jednak, aby na wybory iść. Ten, kto nie głosuje, nie ma prawa oceniać władzy i punktować jej kampanijnych obietnic – dodał.
Uczestnicy debaty spotkają się wkrótce jeszcze raz. Stowarzyszenie i Fundacja Wspólne Świętochłowice ufundowało głównym mówcom bilety do kina. – O tym, na jaki film pójść, zdecydujemy wspólnie w demokratycznych wyborach – zapowiedział Dariusz Jurczyk, szef „Wspólnych”.
M W-R
- OGŁOSZENIA
- Pani spotka się z Panem
- Schody Rintal-tylko w maju stopniowa promocja ile
- Praca DODATKOWA
- KUPIĘ zadłużoną spółkę
- GRECJA wypoczynek & zwiedzanie
- Kupię Przejmę Zadłużoną spółkę akcyjną lub z o.o.
- MARIZA - Zarabiaj z Nami !
- Dołącz do Oriflame - zarabiaj jako konsultantka!
- Kupię Spółkę - Skup Zadłużonych Spółek
- Zostań konsultantką(em) Oriflame!
- Telewizor Grundig
- Słupki ogrodzeniowe

Dodaj komentarz
zgłoś nadużycie do hmmm, Utworzony: 2010-11-10 23:46:57
zgłoś nadużycie Hmm..., Utworzony: 2010-11-10 23:08:15
zgłoś nadużycie odp., Utworzony: 2010-11-10 20:42:27
słyszałeś, żebym powiedział że żaden "Wspólny" nie wystartuje w
wyborach? Nie mogłeś tego słyszeć, bo jeden z założycieli
stowarzyszenia - Adrian Blondzik - był członkiem PO o wiele dłużej i
od dawna zapowiadał start do Rady... no ale Ty swoich kłamstw nie
"odszczekasz"
Wszystkim znajomym mówiłem, że ja nie będę
kandydował i tak się właśnie stało. Smutne jest tylko to, że skoro o tym słyszałeś, to znaczy że jesteś moim znajomym i tym bardziej jesteś żałosny!
Co do frekwencji na debacie to oczywiście zawsze mogła być
większa, tyle że ciebie interesuje ilość, a mnie jakość.
Wspomnianą frekwencję popsuli nasi pseudo politycy, którzy ogłosili "bojkot" imprezy skierowanej do młodzieży - brawo! Ja się cieszę, bo jeszcze by wpadli z darmowym piwem dla młodych ludzi...
Bojkotować sobie panowie możecie, nie ma
sprawy! Możecie również wykorzystywać nasze hasła w swojej kampanii wyborczej skoro nie stać was na właśnie. Ale grożenie dyrektorowi szkoły skargami i donosami do komisji wyborczej??!! ...to już jest przesada
Mieszkańcy Świętochłowic mają drugi przykład, że ci którzy są umocowani w Stolity traktują nasze miasto jak Warszawkę a ci którzy reprezentują nasze świętochłowickie komitety potrafili przyjść i bez cienia kampanii wyborczej przekazać młodzieży ważne słowa.
Proszę mieszkańców o wyciągnięcie własnych wniosków.
Darek Jurczyk
zgłoś nadużycie czytelnik, Utworzony: 2010-11-10 19:58:25
zgłoś nadużycie Micho, Utworzony: 2010-11-10 10:41:14
No tak- WYBORY , A TAK SIE JURCZYK ZAPIERAŁ,ŻE ODSZCZEKA JAK JAKIKOLWIEK CZŁONEK WSPÓLNYCH BĘDZIE KANDYDOWAŁ.
Tylko by dotrzymać słowa trzeba mieć jaja.