Niedziela, 05 Lutego 2012, imieniny: Agaty, Adelajdy




2009-11-26

Dogadajcie się, a potem mnie zawołajcie, czyli XLV sesja Rady Miejskiej

Już dawno na sali sesyjnej nie dyskutowano tak zażarcie, jak w środowy wieczór. Omawianie problemu zagospodarowania przestrzennego miasta oprócz wystąpień merytorycznych przyniosło wymianę uwag na temat mnóstwa innych, niekoniecznie związanych z przedmiotem obrad kwestii. Atmosfera była do tego stopnia gorąca, że padły zapowiedzi złożenia pozwów sądowych o zniesławienie.

Fot. Silesia Media
Sesja rozpoczęła się punktualnie o godzinie 16.00. Po przedstawieniu porządku obrad przewodniczący Andrzej Szaton poprosił prezydenta miasta o wygłoszenie zaplanowanej w punkcie trzecim informacji na temat nie uchwalenia przez Radę Miejską planu miejscowego oraz studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego miasta. Eugeniusza Mosia jednak na sali nie było, więc na mównicę wszedł jego zastępca, Czesław Chrószcz. – Studium wytyczy nowe kierunki rozwoju miasta, nowe tereny przeznaczy pod nowe funkcje. Jeśli nie zostanie uchwalone, nie będzie można tworzyć planów zagospodarowania przestrzennego, a dopiero one dają miastu możliwość rozwoju – powiedział. – Od waszej decyzji zależy więc, czy miasto będzie się rozwijać, czy będzie zablokowane, jak do tej pory.

- Myślałem, że ta informacja będzie bardziej rozwinięta – zdziwił się radny Zbigniew Mośko. – Dlatego pozwolę sobie odczytać oświadczenie w tej sprawie.
Radny w oświadczeniu nawiązał do publikacji rzecznika prasowego, zamieszczonej na stronie internetowej Urzędu Miejskiego. Roman Penkała informował w komunikacie, że radni nowej większości z powodu nie uchwalenia studium odpowiedzialni są za wstrzymanie rozwoju miasta. - Panie Rzeczniku! Prosimy o uzupełnienie treści komunikatu i nie „wstrzymywanie” kilku innych, ważnych w całej sprawie informacji! – odczytał Zbigniew Mośko. – Jak zapewne Panu wiadomo, Pan Eugeniusz Moś z determinacją wielką pełni urząd Prezydenta Miasta od jakichś 9 lat, to jest od 2000 roku. Mniej więcej w czwartym roku tej ciężkiej i odpowiedzialnej pracy Pan Eugeniusz Moś uznał, że potrzebne jest zaktualizowanie uchwalonego w 1997 roku, dotychczas obowiązującego Studium i w połowie 2004 roku przedłożył Radzie Miejskiej uchwałę w sprawie przystąpienia do sporządzenia nowego Studium dla Miasta Świętochłowice. Uchwała została podjęta, spoczęła na półce, a miasto nasze, jak wszyscy wiedzą z urzędowych pisemek, dynamicznie się rozwijało, otoczone miłością Pana Prezydenta. Za oknem listopad 2009 roku - pora, na którą w Świętochłowicach przypada czas uroczystego otwierania 200-metrowych przewiązek drogowych, a wredni radni „nowej większości”, psując jej szczególny nastrój, zdejmują sobie z porządku sesji w dniu 21 października projekt uchwały w sprawie przyjęcia Studium, przygotowywany z takim mozołem od 5-ciu lat – ironizował radny. - Uzasadniają to wprawdzie potrzebą bardziej wnikliwego i szczegółowego przeanalizowania treści dokumentu (opracowanego w finalnej postaci 1, 5 miesiąca wcześniej), ale przecież był im on dwukrotnie prezentowany, a poza tym, po co im taka analiza? Przecież to tylko radni! W dodatku nie starej, a nowej większości.

Oświadczenie wygłoszone przez Zbigniewa Mośko nie przypadło do gustu zastępcy prezydenta, Czesławowi Chrószczowi. – Sądziłem, że spotykamy się tu w sprawie studium – stwierdził. – A pan przewodniczący powinien czuwać nad porządkiem obrad. Faktycznie, w 2004 r. powstała uchwała, że trzeba zrobić studium, ale z tego co mi wiadomo, w latach 2004-2006 naczelnikiem wydziału był pan Szaton…
- Przewodniczący Szaton – przypomniał zainteresowany.
- Przewodniczący i radny Rady Miejskiej Andrzej Szaton – poprawił się zastępca. – Specyfikację przygotowuje wydział. Jeśli wcześniej nie zostało przygotowane postępowanie, to proszę skierować pytania do tej osoby – zaproponował radnemu Mośce.
- To, co pan mówi, jest mało precyzyjne – uznał przewodniczący. – Naczelnikiem byłem od 1995 r. do 2006 r. w stanie czynnym. W tym czasie pozwoliłem sobie na zdopingowanie pana prezydenta, wysyłając pisma. Przypominałem uprzejmie, by do takiego opracowania przystąpił. Prezydent przespał cztery lata i po tych czterech latach się obudził – powiedział. – A nawiązując do pana wypowiedzi z początku sesji, nie jest prawdą, że bez nowego studium nie można sporządzać planów miejscowych. Można to robić w oparciu o obowiązujące studium. Proszę, by był pan precyzyjny w swoich wypowiedziach.
Wiceprzewodniczący Porada dodał, że jego zdaniem zastępca prezydenta kłamie, sugerując, że oświadczenie nie mieści się w porządku obrad.
- Generalnie bardzo zaniżacie poziom dyskusji – ocenił Czesław Chrószcz. – Jestem precyzyjny. Zastępca stwierdził też, że wypowiada się precyzyjnie, a jeśli którykolwiek z naczelników chce coś załatwić, to nie pisze pism, tylko skupia się na swojej pracy.
- Jesteśmy w punkcie trzecim porządku obrad – przypomniał radny Jerzy Lesik. – Ten punkt nie przewiduje dyskusji i wnoszę, by było przestrzegane prawo.

Po pierwszej rundzie wymiany zdań rada zajęła się punktem czwartym, czyli podjęciem uchwały w sprawie planu miejscowego dla jednego z obszarów centrum miasta. Projekt uchwały przedstawiła naczelnik Wydziału Architektury, Gospodarki Przestrzennej i Nieruchomości, Joanna Kulik-Lachowicz.
- Uzasadnienie jest krótkie, ale chciałbym uzyskać pewną informację – powiedział przewodniczący. – Mam pytanie do pana prezydenta. Chciałbym, by przybliżył zapis ”wykorzystanie pod inne cele działek będących własnością gminy”. Jakie są to cele?
- Nie wiem – odpowiedział Czesław Chrószcz i zaproponował, by na pytanie to odpowiedział upoważniony przez niego pracownik wydziału.
- Rozumiem, że jest pan nieprzygotowany – podsumował Andrzej Szaton
- Nie jestem Panem Bogiem, nie muszę wiedzieć wszystkiego – zdenerwował się zastępca prezydenta. – Moim zdaniem jest to bezczelność.
- Pod uzasadnieniem podpisał się zastępca – przypomniał Andrzej Porada. – Jeśli nie wie, co przygotował, to nie ma co gadać na ten temat. Prezydent miał zamysł, a nie mogę się dowiedzieć, o co mu chodziło.
- Ja chciałbym się dowiedzieć, o co chodzi panu Poradzie – zaproponował radny Eugeniusz Henć. – Uparł się, żeby zobaczyć prezydenta. Może, żeby zobaczyć, czy się dobrze czuje. To jest normalna prowokacja.

Ostatecznie rozwiania wątpliwości rady podjęła się Anna Kłoszewska-Wanik z WAGPiN. Wyjaśniła, że w spornym zapisie chodzi o uwolnienie terenów wzdłuż ulic Sikorskiego i Liebknechta, które w obowiązującym planie mają funkcję drogową, a w nowym, dzięki poszerzeniu ul. Liebknechta, działki będą miały większą powierzchnię. Następnie głos zabrał radny Jerzy Lesik, dzieląc się z radą refleksją na tema celu obrad. – Chcemy uchwalić uchwałę, czy kierujemy nagonkę na zastępcę prezydenta? – spytał. – Skoro wszystko ma wiedzieć prezydent, to po co w urzędzie jest sztab ludzi?
Jako ostatni w dyskusji głos zabrał przewodniczący Szaton. – Moim zdaniem obowiązujący plan miejscowy jest lepszy niż ten nowy, sporządzony na szybko – stwierdził. – W proponowanym nie ma bezkolizyjnego przedłużenia ul. Metalowców, rezygnuje się z rezerwy, która była utrzymywana na ten cel. Dlatego gorąco zachęcam radę, by tego planu nie uchwaliła.
Większość radnych przychyliła się do zachęty przewodniczącego i stosunkiem głosów 9 za, 12 przeciw, przy jednym wstrzymującym się uchwała nie została podjęta.

Po odrzuceniu planu miejscowego rada przystąpiła do pracy nad projektem uchwały w sprawie studium. Jego ogólny zarys zaprezentował przedstawiciel wykonawcy dokumentu, firmy P.A.Nova z Gliwic, Stanisław Lessaer. Podkreślił, że najbardziej pilną potrzebą miasta jest stworzenie traktu komunikacyjnego, łączącego część południową z północną. Wyjaśnił, że nowe studium opisuje przeznaczenie ok. 90 hektarów pod budownictwo mieszkaniowe, ok. 30 hektarów pod usługi i 39 hektarów pod produkcję.
Wiceprzewodniczący Ryszard Chojnacki przedstawił sugestię świętochłowickich działkowców, którzy wnieśli do Rady Miejskiej uwagi na temat oznaczenia w dokumencie ogrodów działkowych. Chodziło o zagwarantowanie zapisania ich jako „ogrody działkowe, teren bez prawa zabudowy.”
- Nie ma podstaw do myślenia o tym, by studium dopuszczało inne zagospodarowanie tych terenów – tłumaczył Stanisław Lessaer. – Najważniejsza jest funkcja wiodąca, a ta zakłada właśnie ogródki. Studium jest tylko nakreśleniem polityki, szczegółowo określają ją plany miejscowe.
Działkowcy uznali jednak, że jednoznaczny zapis już na poziomie studium pozwoli im uniknąć w przyszłości niemiłych niespodzianek.
- Wnioskuję więc, by tereny wszystkich ogrodów działkowych, z wyjątkiem przydomowych, oznaczyć jako tereny chronione przed zabudową – zaproponował radny Zbigniew Mośko.
- Pan przedstawił pogląd, natomiast nad dokumentem głosuje się jako nad całością. Można zmieniać, dopóki nie zostaną nad nim zakończone prace w ujęciu prawnym – tłumaczył Stanisław Lessaer.
Większość radnych zgodziła się jednak z wnioskiem Zbigniewa Mośki i stosunkiem głosów 18 za, przy 2 wstrzymujących się, zaaprobowała wniosek. Działkowcy przyjęli tę decyzję oklaskami.

Po 15-minutowej przerwie kontynuowano dyskusję na temat studium. Ryszard Chojnacki przedstawił kolejne uwagi mieszkańców, tym razem dotyczące zapisania skarpy na ul. Bukowej jako terenu rekreacyjnego, podczas gdy zainteresowani wnioskowali o uznanie jej jako „teren zieleni pozostałej, chronionej przed zabudową”.
- Zaproszono nas na dyskusję publiczną na temat studium – mówiła, mieszkająca przy ul. Bukowej, Zofia Piegza. – Ale nie omówiono wtedy dokumentacji towarzyszącej, w tym tabel. Nasze oczekiwania zostały uznane tylko w części, bo skarpę zakwalifikowano do grupy terenów rekreacyjnych, ale do zabudowy.
- Proszę o udzielenie głosu pracownikowi wydziału – zgłosił zastępca prezydenta. – Uwagi wpłynęły i zostały rozpatrzone, ale część mieszkańców chciała takich zmian, część innych.
- Proponuję, by zastosować się do statutu miasta i od tej pory przestrzegać trzyminutowego czasu na wypowiedź – zaproponował przewodniczący Szaton.
- A czemu dopiero teraz? – zdziwił się Czesław Chrószcz.
- Odpowiem panu na piśmie – obiecał przewodniczący.
- Podczas wizyty w wydziale otrzymała pani rysunek i tekst, ale do tekstu nie zajrzała – powiedziała Anna Kłoszewska-Wanik. – Mieszkańcy złożyli dwa rodzaje uwag: zmiany na tereny zieleni bez prawa do zabudowy i zieleń rekreacyjną bez prawa zabudowy.
- No właśnie! Bez prawa zabudowy – podkreślili mieszkańcy.
- Jak byłam w wydziale, nie okazano mi części opisowej – nie godziła się z przedmówczynią Zofia Piegza. – Otrzymywałam niejasne informacje.
- Dla tego obszaru zostaje to, co tam w tej chwili jest, nic innego – włączył się do rozmowy Stanisław Lessaer. – Żadna zabudowa. Tam nie można postawić nawet budy dla psa!
- A czy na terenie rekreacyjnym można postawić kort tenisowy? – zapytał Beniamin Buchczyk, kolejny mieszkaniec z ul. Bukowej.
- To pytanie powinno być zadane na etapie opracowania planu miejscowego – odpowiedział projektant.
- Ale czy studium nie jest wyznacznikiem planów miejscowych? – nie dawał za wygraną Buchczyk. – Czyli mieszkańcy do końca życia będą musieli śledzić, czy ktoś nie ma tam zamiaru postawić boiska, potem szatni i nie wiadomo czego jeszcze.
- Nie każdy musi się znać na symbolach. Słyszymy, że wolą mieszkańców jest zapis „zieleń pozostała”. W zawiązku z tym mam wniosek, by zmienić przeznaczenie tego terenu na zieleń pozostałą – wystąpił radny Szymon Ziemek.
- Wolą mieszkańców jest, by była tam enklawa zieleni – stwierdził radny Henryk Kucharczyk. – A co będzie, jak wolą będzie postawienie tam domków? Wyście te tereny też kiedyś dostali pod zabudowę, a teraz chcecie tam zrobić getto. W tym mieście jest 52 tysiące mieszkańców i ten las jest tak samo wasz, jak i ich, i mój. W socjalizmie żeście te domki wybudowali, a w demokracji się odgradzacie.

Po wypowiedzi radnego Kucharczyka rozpoczęła się burzliwa dyskusja. Obrażony poczuł się zarówno on, jak i mieszkanka ul. Bukowej, Halina Lukos. Radnego poruszyła skwitowana jednoznacznie przez Halinę Lukos ocena jego inteligencji, mieszkanka zaś wystąpiła w obronie męża, którego jej zdaniem radny Kucharczyk pomówił. Sytuacja zrobiła się bardzo nieprzyjemna, padły zapowiedzi złożenia pozwów o zniesławienie. Zastępca prezydenta, Czesław Chrószcz, zarzucił przewodniczącemu Szatonowi, że zgodnie ze statutem miasta nie wyprosił jednej z mieszkanek ul. Bukowej z sali. Jego propozycja przyjęta została przez obserwatorów sesji z oburzeniem. Na twarzy Stanisława Lessaera malować zaczęło się za to coraz większe zdumienie. – Dziwię się uśmiechom na twarzach, ja jestem zasmucony. Mam ochotę powiedzieć, dogadajcie się, a potem mnie zawołajcie – wyznał.
– Gdybyśmy w ten sposób rozmawiali w sierpniu, albo na spotkaniach z radnymi, nie byłoby dziś kłótni. Teraz te ustalenia mogą być wniesione tylko autopoprawką. Studium nie może być zbiorem życzeń zborowości, ale zdecyduje prezydent.

- Wstyd mi, że pracuję w takiej radzie – zwierzył się Jerzy Lesik. – Czy to są obrady, czy wiec i pyskówka? Chciałbym w imieniu radnych Porozumienia Świętochłowickego przeprosić pana doktora Lessaera, pan tylko przez swoją kulturę nie chce powiedzieć, co myśli o tej radzie. Jak pan nie dopilnuje porządku – radny Lesik zwrócił się do Andrzeja Szatona – będę zmuszony wyjść.
- A ja się nie wstydzę swojej pracy w radzie – wystąpił Andrzej Porada. – Dwa lata temu Porozumienie na tej sali głosowało wszystko. Za rok wybory. Być może nas nie wybiorą, ale nie zostawię po sobie dokumentu, który jest zły. Nie ślubowaliśmy sobie nawzajem, tylko mieszkańcom.
- Panie radny, jak PŚ miało większość, to na tej sali była kultura – ripostował Jerzy Lesik.
Po zakończeniu polemiki rada zagłosowała nad wnioskiem radnego Ziemka. 14 osób było za, dwie przeciw, dwie się wstrzymały, w głosowaniu nie wzięli udziału dwaj radni.

Kolejną uwagą mieszkańców do studium, którą odczytał radny Chojnacki, był sprzeciw wobec przeznaczenia lasku naprzeciwko wejścia do OSiR „Skałka” pod zabudowę obiektami handlowymi o kubaturze powyżej 2000 metrów kwadratowych. Podpisy pod pismem złożyło 148 osób. Radny Mośko zawnioskował o wpisanie tego terenu jako „zieleń pozostała”.
- Jak pod wnioskiem o boisko (przy ul. Kamionki – przyp. red.) było 500 podpisów, to szanowna większość tego nie uznała – wystąpił Henryk Kucharzyk. – A teraz działa pod publiczkę.
- Jestem zdumiona – zdziwiła się radna Gerda Król. – Miało tam być budownictwo.
- Pani to wnosi z planu miejscowego, ale szkoda, że pani tego studium nie przeczytała – powiedział Andrzej Porada.
- Ta kwestia to dla mnie nieporozumienie i skandal – uznał przewodniczący Szaton. – W środku miasta, gdzie tworzą się gigantyczne korki i do tej pory nikomu nie chciało się sprawdzić co jest ich przyczyną, ma być hipermarket. Dziwię się, dlaczego prezydent zawinszował nam w tym miejscu największą powierzchnię handlową, jaką w Polsce dopuszcza ustawodawca.
- Panie Andrzeju, o czym my tu mówimy – zirytował się lekko Henryk Kucharczyk. – Bo jeśli o systemie komunikacji, to trzeba przynajmniej pas przy lasku wyciąć. Więc proszę, żebyśmy przestali politykować, a zajęli się uchwaleniem tego, do czego nas mieszkańcy powołali. W Bytomiu są nowe drogi, pod które wycięto tyle drzew, bo nie ma nowej większości, która wszystko blokuje.

- Dzisiaj prezydent miał przedstawić informację, co by było, gdybyśmy studium nie uchwalili. Ja się pytam, co by było, jakbyśmy je uchwalili! – zabrał głos radny Zbigniew Nowak. – Byłby market naprzeciwko OSiR „Skałka”. Nikt z was nie ma prawa nas obrażać, że to polityka, bo mówimy w imieniu mieszkańców. Przy wyborach jest inaczej, każdy mieszkaniec jest git, a jak mamy ich reprezentować, gorzej – zwrócił się do radnego Kucharczyka.
- Polityka jest wtedy, jak się idzie na ogródki i mówi: Prezydent wam je zabierze, zbiera podpisy, a potem mówi „jo wom to załatwioł” – sprecyzował radny Kucharczyk.
- Należy się zająć tym, co od 15 lat leży odłogiem - zaproponował radny Mośko, wskazując na tereny przy DTŚ. – Wnioskuję o zapisanie terenu naprzeciwko Skałki jako zieleń pozostałą.
Za wnioskiem zagłosowało 16 radnych, głosów przeciwnych nie było, wstrzymały się cztery osoby.

Po wyjaśnieniu kwestii ewentualnego marketu, kolejne uwagi, wniesione przez 600 mieszkańców, zaprezentował radny Zbigniew Nowak.
- Zostałem do tego upoważniony jak członek zarządu Polskiego Związku Wędkarskiego. PZW Koło Świętochłowice, po zapoznaniu się ze studium stwierdziło, że z map zniknął staw Milicyjny. Podobnie jest ze stawem Martyn.
- Przeznaczenie tych terenów nie jest jednoznaczne – wyjaśnił Stanisław Lessaer i argumentował, że to plan miejscowy przesądzi, czy stawy będą mały charakter rekreacyjny, czy też pozostaną w obrębie inwestycji.
- Na tym zbiorniku jest rezerwat ptaków, z tablicami wbitymi przez UM – przypomniał radny Nowak – Może być duży opór ekologów.
- Zgadzam się. Zbiorniki nie zostały wskazane do ochrony. Jeśli to obszar cenny przyrodniczo, powinien zostać utrzymany jako obszar zieleni chronionej – odparł projektant.
Zastępca prezydenta, Czesław Chrószcz, z oburzeniem przysłuchując się dyskusji przypomniał, że ostateczne przeznaczenie terenów przesądzają plany miejscowe, a te uchwala Rada Miejska. – Te stawy znikną dopiero, jeśli taką decyzję przegłosujecie państwo! – mówił.- To manipulacja.

- Ktoś z przedmówców powiedział, że to gra – zabrał głos radny Marek Palka. – Wola mieszkańców to gra?
- Do której będzie trwała ta sesja? – spytała radna Król. – Mamy jeszcze ważną uchwałę, więc może nad nią zagłosujmy.
- Jestem rozżalony, bo ta dyskusja miała trwać na komisjach – uznał radny Lesik – Czekaliście z premedytacją, by dziś mówić o tym, o czym powinno się dużo wcześniej. Proponuję przenieść dyskusję na inny termin, a teraz zająć się uchwałą edukacyjną, bo jeśli dziś nie zostanie podjęta, to dyrektorzy jutro nie będą mogli podpisać umów w Urzędzie Marszałkowskim.
Jerzy Lesik dodał, że radni od godziny 13.00 obradowali na komisji i są już zmęczeni.
- Też jestem za przerwą, ale nie w tym momencie – powiedział wiceprzewodniczący Porada. – Czuję się winny, bo zmęczyliśmy czcigodnych radnych PŚ. Radnego nikt nie pozbawi prawa do wnoszenia uwag. Mam pytanie do zastępcy prezydenta Czesława Chrószcza. Wie pan, jaki zapis jest na Naprzodzie Lipiny? Zieleń parkowa, zapis równorzędny: cmentarz. Pogrzebaliśmy Naprzód Lipiny.
Przedstawiciel P.A.Nova tłumaczył, że zapis ten wynika z ustawy i w obrębie cmentarza ma być 50 metrowa strefa sanitarna. Nie przekonał jednak radnego Porady, który wskazał, że projektant mówi o innym wycinku terenu.
- Co by się w takim razie stało, gdyby miasto zdecydowało się rozbudować stadion Naprzodu? - spytał przewodniczący Szaton? W odpowiedzi rękę podniósł Stanisław Lessaer i przyznał, że przytoczony przez Andrzeja Poradę zapis jest błędem.
Po prośbie zastępczyni prezydenta, Urszuli Gniełki o zajęcie się uchwałą edukacyjną, wywiązał się spór na temat sposobu zakończenia dyskusji nad studium. Stanisław Lessaer poprosił o skrótowe przedstawienie pozostałych wniosków, by po przerwie w obradach móc od razu przystąpić do ich omówienia i ewentualnego naniesienia zmian.
Radny Kucharczyk po raz kolejny zwrócił uwagę, że uchwały omawia się na komisjach, które je opiniują.
- Ja swoich uwag do studium nie będę przekazywał w tempie błyskawicznym – nie zgodził się wiceprzewodniczący Porada. – Strefa Gwarecka południe – przeczytał fragment dokumentu – Strefa Chebzie Zachód. Za tym pan głosowałeś?

Ostatecznie, po uzyskaniu zgody wnioskodawcy sesji, którą w imieniu prezydenta wyraziła jego zastępczyni, Urszula Gniełka, radni przegłosowali zmianę porządku obrad. Jednogłośnie opowiedzieli się za wejściem w życie uchwały, przyjmującej do realizacji projekty świętochłowickich szkół, współfinansowane z Europejskiego Funduszu Społecznego i budżetu państwa.

Większość radnych przychyliła się do propozycji przewodniczącego, by sesję kontynuować 9 grudnia, przed rozpoczęciem XLVI sesji Rady Miejskiej, zwołanej w zwyczajnym trybie. Pomimo zgłoszonych przez Stanisława Lessaera wątpliwości, czy omawianie studium w trakcie sesji ma sens, radni powrócą do dyskusji za dwa tygodnie.




Marzena Wojewoda-Rączka
 
Galeria zdjęć (8): XLV sesja Rady Miejskiej
fot. Silesia Media
XLV sesja Rady MiejskiejXLV sesja Rady MiejskiejXLV sesja Rady MiejskiejXLV sesja Rady Miejskiej
XLV sesja Rady MiejskiejXLV sesja Rady MiejskiejXLV sesja Rady MiejskiejXLV sesja Rady Miejskiej

Dodaj komentarz

zgłoś nadużycie M-i, Utworzony: 2009-12-14 17:17:00

a kucharczyk jak widać, czuje się w radzie jak ryba w galarecie    i ma oko na pulsie   

zgłoś nadużycie :), Utworzony: 2009-12-10 08:57:57

a ja myslę, że kazda "firma" musi miec taka swoją Violkę, żeby było smieszniej   

zgłoś nadużycie , Utworzony: 2009-12-09 16:16:48

no, tego to na pewno nie doczekasz, politycy nie są tacy głupi żeby ustanawiać takie prawo które od nich będzie wymagało tyle samo co od innych

zgłoś nadużycie , Utworzony: 2009-12-08 23:23:23

Chcę dożyć takich czasów, gdy każdy kandydat na radnego, przed wpisaniem na listę wyborczą, będzie musiał przejść testy kompetencyjne. Testy podobne do tych, jakie są zdawane przy ubieganiu się o pracę na stanowiskach urzędników państwowych. Wszak nim przecież jest! Kandydat powinien wtedy wykazać się znajomością prawa, zagadnień społecznych, ale także zasad zachowania się, wypowiadania w języku polskim, itp. Wtedy na pewno nie miałaby szans „występów” taka postać jak Pan K.
Zwłaszcza jego wypowiedź skierowana do mieszkańców ul. Bukowej, czy też do osoby obecnego na sali byłego komendanta Straży Miejskiej, urąga wszelkim prawidłowym zasadom postępowania radnego, reprezentującego wyborców ze swojego miasta, jak i po prostu zasadom dobrego wychowania.
Czy mieszkańcy ul. Bukowej mają się dzisiaj wstydzić, że tych niemal trzydzieści lat temu mieli czelność złożyć do spółdzielni wniosek o przydział jednorodzinnego segmentu na Wzgórzu Hugona? Przydziałowi towarzyszyło zobowiązanie do spłaty naprawdę poważnego kredytu. A że historia potoczyła się jak się potoczyła i kredyty dało się spłacić szybciej, to czy to oni jedyni wykorzystali taką możliwość? Czy teraz mają sypać głowę popiołem? I czy nie mają prawa do obrony małego skrawka zieleni w samym środku uporządkowanego architektonicznie osiedla, gdzie komuś bardzo zależy, aby powstał tam „wrzód” w postaci willi? magazynu? kortu? Czy to rozwiązałoby potrzeby mieszkaniowe miasta?
A jeżeli Panu K. tak bardzo zależy na tym, aby tam zamieszkać (o czym również wspominał), to nawet na tym portalu znajdzie ogłoszenie o ofercie sprzedaży domu na interesującym go osiedlu.
 
 

zgłoś nadużycie kucharczyk..., Utworzony: 2009-12-08 19:36:11

nieprzewidywalny- teraz będzie się chwalił tym lodowiskiem   
  • KALENDARZ IMPREZ
      • << Luty 2012 >>
        Pon Wto Śro Czw Pia Sob Nie
            1 2 3 4 5
        6 7 8 9 10 11 12
        13 14 15 16 17 18 19
        20 21 22 23 24 25 26
        27 28 29