2010-12-14
Eugeniusz Moś oskarżony
Do Sądu Rejonowego w Bytomiu trafił akt oskarżenia przeciwko byłemu prezydentowi Świętochłowic. Wraz z Eugeniuszem Mosiem na ławie oskarżonych zasiądą Jolanta S-K., Czesław Ch., Jerzy L. i Lidia M. Proces najprawdopodobniej rozpocznie się na przełomie stycznia i lutego przyszłego roku.
Fot. Silesia Media
Prokuratura zgromadziła ponad 20 tomów akt. – Sąd ma teraz czas aby zapoznać się z nimi – mówi Prokurator Rejonowy w Bytomiu, Artur Ott. – Zarzuty, jakie padły ostatecznie, sformułowano po weryfikacji materiału dowodowego.
Eugeniuszowi Mosiowi śledczy postawili ich sześć. Większość dotyczy korupcji. Były prezydent miał zażądać od ustalonej osoby w zamian za obietnicę podjęcia pozytywnych dla niej decyzji korzyści majątkowej w kwocie 50 tysięcy zł, a następnie ją przyjąć. Według prokuratury zażądał też korzyści majątkowej od Piotra B. w kwocie 100 tys. zł, a 9 czerwca wziął od niego 25 tysięcy zł. W lipcu przyjął kolejne 5 tysięcy zł.
Jak czytamy w akcie oskarżenia, Eugeniusz Moś, „w bliżej nieokreślonych dniach na przełomie kwietnia i maja 2009 r. oraz 28 września i 30 września zażądał od Gerarda G. korzyści majątkowej w bliżej niesprecyzowanej kwocie piętnastokrotności czterdziestu procent z miesięcznego wynagrodzenia wysokości brutto osiąganego przez tegoż z tytułu zatrudnienia na stanowisku wiceprezesa Miejskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Mieszkaniowej sp. z o.o. w Rudzie Śląskiej.”
2 października za pośrednictwem byłej Sekretarz Miasta miał przyjąć od Gerarda G. korzyść w wysokości 70 tysięcy zł.
Prokuratura zarzuca byłemu prezydentowi również nakłanianie dwóch osób do wprowadzenia w błąd notariusza i wyłudzenie poświadczenia nieprawdy w akcie notarialnym. Do zdarzenia miało dojść w okolicznościach zakupu nieruchomości w Woźnikach. Kwota transakcji mała zostać zaniżona o 100 tysięcy zł. Ostatnim zarzutem, jakim obarcza Eugeniusza Mosia prokuratura, jest działanie z przełomu roku 2006/2007. Śledczy uważają, że były prezydent chciał, by Sławomir M. poprzez podstępne zabiegi polegające na nakłanianiu innej osoby do wręczenia Rafałowi Ś. korzyści majątkowej skierował przeciwko ówczesnemu zastępcy prezydenta postępowanie karne bądź dyscyplinarne.
Zarzuty padły również wobec byłej Sekretarz Miasta, Jolanty S-K. Kobieta oskarżona jest o to, że działając wspólnie i w porozumieniu z Eugeniuszem Mosiem przyjęła od Piotra B. korzyść majątkową w kwocie 25 tysięcy zł, a od Gerarda G. zażądała 75 tysięcy zł. Miała też wskazać czas i miejsce oraz sposób przekazania pieniędzy od Gerarda G. a następnie odebrać 70 tysięcy zł w uzgodnionym miejscu. Pośredniczyła też zdaniem śledczych w przekazaniu 5 tysięcy pomiędzy Piotrem B. a Eugeniuszem M.
Jolanta S-K. jako jedyna z oskarżonych przyznała się do zarzucanych jej czynów.
Zarzutom prokuratury zaprzecza świętochłowicki radny Jerzy L. W akcie oskarżenia postawiono mu zarzut nakłaniania w czerwcu i lipcu 2009 r. prezesa MPGK Piotra B. do przekazania korzyści majątkowej Eugeniuszowi Mosiowi. Miało chodzić o równowartość jednej trzeciej premii za rok 2008.
Kolejną osobą związaną ze świętochłowickim magistratem, która zasiądzie na ławie oskarżonych, jest były zastępca prezydenta Czesław Ch. Miał on w okresie od września 2009 roku do grudnia 2009 roku zażądać od Beaty C. korzyści majątkowej w kwocie równoważnej trzeciej części wynagrodzenia jej oraz Patrycji M.- Ł. z tytułu umowy zlecenia finansowego przez Wojewodę Śląskiego. Następnie do grudnia 2009 roku według prokuratury uzależniał podjęcie pozytywnej decyzji o przyznaniu kobietom należnego im wynagrodzenia od otrzymania tejże korzyści.
Piątą osobą, której postawiono zarzuty jest Lidia M. Oskarżona została o to, że działając wspólnie z innymi osobami wyłudziła poświadczenia nieprawdy w akcie notarialnym i wprowadziła w błąd notariusza co do ceny zakupu nieruchomości w Woźnikach, zaniżając ją o 100 tysięcy zł. – Nie potwierdzam i nie zaprzeczam – odpowiedział Artur Ott na nasze pytanie, czy chodzi o matkę Eugeniusza Mosia.
Śledztwo w sprawie trwało od listopada 2009 r. 21 stycznia Eugeniusz Moś i Jolanta S-K. zostali zatrzymani przez ABW. Były prezydent spędził w areszcie blisko dziewięć miesięcy, jego współpracowniczka została zwolniona w kwietniu. – Każde śledztwo, gdzie w grę wchodzi korupcja, jest trudne – tłumaczy Prokurator Rejonowy w Bytomiu Artur Ott. – Nie jest to przestępstwo popełnione na oczach wielu osób, a strony w nim uczestniczące nie są zainteresowane ujawnieniem tego faktu. Rolą prokuratury jest ustalenie, czy do niego doszło, podjęcie próby rozbicia solidarności przestępczej i nakłonienie świadków do zeznań.
Eugeniuszowi Mosiowi grozi do 10 lat pozbawienia wolności. – Gdybyśmy uważali, że się łatwo wybroni, nie kierowalibyśmy do sądu aktu oskarżenia, tylko umorzyli śledztwo – mówi Artur Ott. – Dowody są mocne.
Jak udało się nam ustalić, materiał dowodowy obejmuje między innymi nagrania rozmów, materiał z monitoringu i fotografie. – Nagrań dokonały osoby prywatne – wyjaśnia prokurator. – Monitoring służył nam między innymi do zweryfikowania zeznań świadków. Artur Ott nie zaprzeczył też, że prokuratura posiada zdjęcia dokumentujące przygotowaną do wręczenia gotówkę.
Ci, którzy brali udział w domniemanym procederze korupcyjnym, ale powiadomili o nim służby przed wszczęciem śledztwa, skorzystają z tak zwanej klauzuli bezkarności. – Dwie osoby zawiadomiły Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego o takim fakcie – mówi Artur Ott.
Możliwe, że proces zacznie się na przełomie stycznia i lutego 2011 r. Oskarżycielem będzie najprawdopodobniej prokurator Grzegorz Lempart. Jak długo potrwa sprawa, nie wiadomo. – To wróżenie z fusów – zarzeka się prokurator. – Raczej nie krócej niż od ośmiu miesięcy do roku, ale niewykluczone, że jeszcze dłużej.
Eugeniuszowi Mosiowi śledczy postawili ich sześć. Większość dotyczy korupcji. Były prezydent miał zażądać od ustalonej osoby w zamian za obietnicę podjęcia pozytywnych dla niej decyzji korzyści majątkowej w kwocie 50 tysięcy zł, a następnie ją przyjąć. Według prokuratury zażądał też korzyści majątkowej od Piotra B. w kwocie 100 tys. zł, a 9 czerwca wziął od niego 25 tysięcy zł. W lipcu przyjął kolejne 5 tysięcy zł.
Jak czytamy w akcie oskarżenia, Eugeniusz Moś, „w bliżej nieokreślonych dniach na przełomie kwietnia i maja 2009 r. oraz 28 września i 30 września zażądał od Gerarda G. korzyści majątkowej w bliżej niesprecyzowanej kwocie piętnastokrotności czterdziestu procent z miesięcznego wynagrodzenia wysokości brutto osiąganego przez tegoż z tytułu zatrudnienia na stanowisku wiceprezesa Miejskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Mieszkaniowej sp. z o.o. w Rudzie Śląskiej.”
2 października za pośrednictwem byłej Sekretarz Miasta miał przyjąć od Gerarda G. korzyść w wysokości 70 tysięcy zł.
Prokuratura zarzuca byłemu prezydentowi również nakłanianie dwóch osób do wprowadzenia w błąd notariusza i wyłudzenie poświadczenia nieprawdy w akcie notarialnym. Do zdarzenia miało dojść w okolicznościach zakupu nieruchomości w Woźnikach. Kwota transakcji mała zostać zaniżona o 100 tysięcy zł. Ostatnim zarzutem, jakim obarcza Eugeniusza Mosia prokuratura, jest działanie z przełomu roku 2006/2007. Śledczy uważają, że były prezydent chciał, by Sławomir M. poprzez podstępne zabiegi polegające na nakłanianiu innej osoby do wręczenia Rafałowi Ś. korzyści majątkowej skierował przeciwko ówczesnemu zastępcy prezydenta postępowanie karne bądź dyscyplinarne.
Zarzuty padły również wobec byłej Sekretarz Miasta, Jolanty S-K. Kobieta oskarżona jest o to, że działając wspólnie i w porozumieniu z Eugeniuszem Mosiem przyjęła od Piotra B. korzyść majątkową w kwocie 25 tysięcy zł, a od Gerarda G. zażądała 75 tysięcy zł. Miała też wskazać czas i miejsce oraz sposób przekazania pieniędzy od Gerarda G. a następnie odebrać 70 tysięcy zł w uzgodnionym miejscu. Pośredniczyła też zdaniem śledczych w przekazaniu 5 tysięcy pomiędzy Piotrem B. a Eugeniuszem M.
Jolanta S-K. jako jedyna z oskarżonych przyznała się do zarzucanych jej czynów.
Zarzutom prokuratury zaprzecza świętochłowicki radny Jerzy L. W akcie oskarżenia postawiono mu zarzut nakłaniania w czerwcu i lipcu 2009 r. prezesa MPGK Piotra B. do przekazania korzyści majątkowej Eugeniuszowi Mosiowi. Miało chodzić o równowartość jednej trzeciej premii za rok 2008.
Kolejną osobą związaną ze świętochłowickim magistratem, która zasiądzie na ławie oskarżonych, jest były zastępca prezydenta Czesław Ch. Miał on w okresie od września 2009 roku do grudnia 2009 roku zażądać od Beaty C. korzyści majątkowej w kwocie równoważnej trzeciej części wynagrodzenia jej oraz Patrycji M.- Ł. z tytułu umowy zlecenia finansowego przez Wojewodę Śląskiego. Następnie do grudnia 2009 roku według prokuratury uzależniał podjęcie pozytywnej decyzji o przyznaniu kobietom należnego im wynagrodzenia od otrzymania tejże korzyści.
Piątą osobą, której postawiono zarzuty jest Lidia M. Oskarżona została o to, że działając wspólnie z innymi osobami wyłudziła poświadczenia nieprawdy w akcie notarialnym i wprowadziła w błąd notariusza co do ceny zakupu nieruchomości w Woźnikach, zaniżając ją o 100 tysięcy zł. – Nie potwierdzam i nie zaprzeczam – odpowiedział Artur Ott na nasze pytanie, czy chodzi o matkę Eugeniusza Mosia.
Śledztwo w sprawie trwało od listopada 2009 r. 21 stycznia Eugeniusz Moś i Jolanta S-K. zostali zatrzymani przez ABW. Były prezydent spędził w areszcie blisko dziewięć miesięcy, jego współpracowniczka została zwolniona w kwietniu. – Każde śledztwo, gdzie w grę wchodzi korupcja, jest trudne – tłumaczy Prokurator Rejonowy w Bytomiu Artur Ott. – Nie jest to przestępstwo popełnione na oczach wielu osób, a strony w nim uczestniczące nie są zainteresowane ujawnieniem tego faktu. Rolą prokuratury jest ustalenie, czy do niego doszło, podjęcie próby rozbicia solidarności przestępczej i nakłonienie świadków do zeznań.
Eugeniuszowi Mosiowi grozi do 10 lat pozbawienia wolności. – Gdybyśmy uważali, że się łatwo wybroni, nie kierowalibyśmy do sądu aktu oskarżenia, tylko umorzyli śledztwo – mówi Artur Ott. – Dowody są mocne.
Jak udało się nam ustalić, materiał dowodowy obejmuje między innymi nagrania rozmów, materiał z monitoringu i fotografie. – Nagrań dokonały osoby prywatne – wyjaśnia prokurator. – Monitoring służył nam między innymi do zweryfikowania zeznań świadków. Artur Ott nie zaprzeczył też, że prokuratura posiada zdjęcia dokumentujące przygotowaną do wręczenia gotówkę.
Ci, którzy brali udział w domniemanym procederze korupcyjnym, ale powiadomili o nim służby przed wszczęciem śledztwa, skorzystają z tak zwanej klauzuli bezkarności. – Dwie osoby zawiadomiły Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego o takim fakcie – mówi Artur Ott.
Możliwe, że proces zacznie się na przełomie stycznia i lutego 2011 r. Oskarżycielem będzie najprawdopodobniej prokurator Grzegorz Lempart. Jak długo potrwa sprawa, nie wiadomo. – To wróżenie z fusów – zarzeka się prokurator. – Raczej nie krócej niż od ośmiu miesięcy do roku, ale niewykluczone, że jeszcze dłużej.
Marzena Wojewoda-Rączka
- OGŁOSZENIA
- Pani spotka się z Panem
- Schody Rintal-tylko w maju stopniowa promocja ile
- Praca DODATKOWA
- KUPIĘ zadłużoną spółkę
- GRECJA wypoczynek & zwiedzanie
- Kupię Przejmę Zadłużoną spółkę akcyjną lub z o.o.
- MARIZA - Zarabiaj z Nami !
- Dołącz do Oriflame - zarabiaj jako konsultantka!
- Kupię Spółkę - Skup Zadłużonych Spółek
- Zostań konsultantką(em) Oriflame!
- Telewizor Grundig
- Słupki ogrodzeniowe

Dodaj komentarz
zgłoś nadużycie omd, Utworzony: 2011-01-05 21:00:28
zgłoś nadużycie świetochłowice, Utworzony: 2010-12-21 20:46:01
zgłoś nadużycie do Byłego pracownika ZUT ZGODA, Utworzony: 2010-12-16 21:36:30
zgłoś nadużycie :), Utworzony: 2010-12-16 08:36:01
zgłoś nadużycie jaromy, Utworzony: 2010-12-15 23:36:32