Sobota, 11 Lutego 2012, imieniny: Łazarza, Marii




2010-01-24

Jak komuś nie staje za bardzo, czyli XLVIII sesja Rady Miejskiej

Pierwsza część sesji budżetowej odbyła się 20 stycznia. Tylko kilka dni temu, a jednocześnie w innej epoce życia naszego miasta, bo zaledwie kilkanaście godzin po jej zakończeniu prezydent został zatrzymany przez ABW. Budżetu w środę uchwalić się nie udało, ale uzgodnione zostały poprawki, które zostaną naniesione do tekstu uchwały budżetowej 27 stycznia. Na sali padały jednak pytania nie tylko o stan miejskiej kasy, ale i zasadność niektórych wydatków. Radnych interesowały zwłaszcza te, przeznaczone na organizację festynów i opiekę społeczną.

Fot. Silesia Media
Na początku obrad zastępca prezydenta Czesław Chrószcz zgłosił wniosek o zdjęcie z porządku obrad projektu uchwały w sprawie przekazania świętochłowickiemu ZOZ nieruchomości przy ul. Szpitalnej. Rada zgodziła się z podaną przez niego argumentacją, że nowe koncepcje na zagospodarowanie budynków byłego Szpitala nr 1 wymagają głębszej analizy. Podjęcie pierwszych 5 uchwał, o których pisaliśmy w relacji z 20 stycznia, nie zajęło radnym wiele czasu. Problemy zaczęły się dopiero z chwilą przystąpienia do uchwalania budżetu na 2010 r.

Prezydent od razu zwrócił się do rady z apelem, by nie dopuściła do powtórzenia sytuacji z zeszłego roku, kiedy to przedstawiony przez niego projekt budżetu został w wielu punktach zmieniony. Podkreślił, że czynnikami mającymi wpływ na ostateczny kształt projektu, były globalny kryzys i zmniejszenie przez rząd wielkości dotacji dla gmin. Posługując się naniesionymi na wykresy danymi przekonywał, że Świętochłowice na tle innych śląskich miast mają najmniejszy deficyt budżetowy oraz jedno z najmniejszych zadłużeń. - Odpowiednia troska o stan finansów jest wyznacznikiem działań – mówił prezydent – Apeluję, by podejmować decyzje odpowiedzialnie, wysłuchując argumentów innych. Poproszę moją zastępczynie, by odczytała informacje, które będą przydatne podczas uchwalania – zapowiedział wystąpienie Urszuli Gniełki.
Zastępczyni prezydenta, powołując się na artykuł w piśmie samorządu terytorialnego „Wspólnota” oraz wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Lublinie, przekonywała radnych, że nie mają prawa zgłaszać zmian w przedstawionym im budżecie gminy.
Po jej słowach głos zabrała skarbnik Danuta Segiet, przedstawiając projekt uchwały budżetowej. Opinie komisji stałych Rady Miejskiej wygłosili ich przewodniczący. Wszystkie komisje zaopiniowały go negatywnie, radny Jerzy Lesik poprosił jednak o zaznaczenie, że miał odrębne zdanie na ten temat.- Nie doszukałem się zbyt wysokich wydatków własnych – przekonywał, powołując się na jeden z argumentów, które większość radnych podała jako uzasadnienie swoich decyzji. Pozostałymi były między innymi za małe wydatki na oświatę i sport, brak zagwarantowanych środków na stworzenie żłobka miejskiego, brak planów co do inwestycji i brak rozpisania sposobu rozdysponowania dotacji z budżetu w kwocie 3 milionów zł dla MZBM.

Dyskusja nad projektem uchwały rozpoczęła się ok. godziny 13:00. Jako pierwsza głos zabrała radna Gerda Król. – Omawiany projekt budżetu jest ostatnim w tej kadencji Rady Miejskiej - przypomniała. – Jest on taki, jaki musi być, by gmina wywiązała się ze zobowiązań, bezpieczny i ostrożny.
- Niektórzy, mówiąc, że budżet nie jest rozwojowy, nie umieją zrozumieć, co to rozwój. Będziemy kontynuować to, co zostało rozpoczęte w zeszłym roku – wyjaśniał radny Henryk Kurek. – Rzeczy, które musimy dokończyć.
- Cieszę się, że kolega popiera kontynuację tego, co rozpoczęte – powiedział radny Zbigniew Nowak. – Niestety, w tym projekcie nie ma na przykład Szkoły Podstawowej nr 3, choć od 7 lat wiemy, że remont jest konieczny. Z przedstawionej sytuacji finansowej gminy i prognoz rozwoju miasta wynika, że Świętochłowice lata świetności mają już za sobą? Bo jeśli tak, to czy to oznacza, że basen na Skałce już nigdy nie będzie otwarty? Nie doprowadzimy do normalności stadionu OSiR? Muzeum już nigdy nie będzie otwarte? Czy teraz te lata to tylko spłacanie długów, chodzenie ze spuszczoną głową? Czy priorytety wypisane przez prezydenta są rzeczywiście najważniejsze? Mają być nimi ścieżki rowerowe za 2 miliony zł, przy udziale środków z Unii w kwocie 600 tysięcy zł, w momencie, kiedy ludziom w domach woda kapie na głowę? – pytał.
- Oglądając ten wspaniały budżet też zadaję sobie pytania – ironizował radny Marek Palka. – Przykro mi, że już po raz drugi odwołano przetarg na remont Zespołu Szkół Ogólnokształcących. Jestem jego absolwentem, a ściany sali gimnastycznej pamiętają jeszcze moich poprzedników. Kadra ZSO nr 1 we własnym zakresie mozolnie zdobywa środki z województwa. Zastanawiam się, czy koniecznym jest otwieranie łącznika i organizowanie imprezy promocyjnej. Czy w kryzysie i biedzie, o jakiej mówimy, stać nas na taki wydatek? – pytał. Nawiązał też w swojej wypowiedzi do CIS. – Centrum Inicjatyw Społecznych, Centrum Integracji Społecznej, Centrum Aktywizacji Lokalnej – studiując dokumenty natrafiłem na kilka nazw tej samej instytucji. – Kilka miesięcy temu, przy ostatecznym uchwalaniu jej lokalizacji, zastępca prezydenta grzmiał na mównicy, że jeśli nie podejmiemy uchwały, nie da rady podpisać umowy. Tymczasem umowy nie ma do dziś – mówił. Pytał również, jakie konkretnie kompetencje będzie miało Centrum i czy nie pokryją się one z tymi, którymi dysponuje Wydział Zdrowia, Kultury i Sportu oraz z Programem Aktywizacji Lokalnej, realizowanym w ramach KOMPASU przez OPS. Radny chciał też wiedzieć, na jakich zasadach obsadzane będą stanowiska pracownicze i czy otrzymają je osoby, które najlepiej przejdą procedurę konkursową, obejmującą między innymi biegłość w przygotowywaniu wniosków o środki unijne.

Z przedmówcami nie zgodził się radny Jerzy Lesik. Zarzucił Zbigniewowi Nowakowi, że ubolewa nad brakiem inwestycji, a gdy prezydent proponował zwiększenie deficytu budżetowego w związku z tym celem, stawiał opór. – Dziś trzeba spytać: basen czy ZOZ? OPS czy oświata? Boisko czy drogi i mieszkania? – stwierdził. – Co do łącznika, niektórych ta propozycja strasznie boli – zwrócił się do Radnego Palki. – Czy nas na nią stać? Jakie gmina poniosła na to otwarcie koszty? Jeśli to są środki prywatne, to te osoby decydują, na co je wydają.
- A jeśli są to środki ośrodka miejskiego? – odpowiedział mu pytaniem Marek Palka. – Imprezę obsługiwali pracownicy OSiR Skałka…
- Drewniane budki były ze Skałki, sprzęt też. Wiem, bo sam go pożyczam na imprezy, ale wtedy za to płacę – przyłączył się Zbigniew Nowak.
- Idźmy dalej…- zaproponował Jerzy Lesik, przystępując do kontynuowania wypowiedzi, ale przerwał mu radny Nowak.
- Może pan dyrektor OSiR Skałka na to odpowie? Jest na sali – zaproponował.
- Uczestniczymy w takich imprezach miejskich – powiedział Janusz Grobelka. Nie zdecydował się jednak na rozwinięcie tej wypowiedzi, a przewodniczący Andrzej Szaton widząc, że dyrektor Skałki postawiony został w dość niezręcznej sytuacji, podziękował mu za wystąpienie. – Proszę wrócić na miejsce i spokojnie usiąść – zaproponował.

Wiceprzewodniczący Andrzej Porada chciał z kolei dowiedzieć się, jak konkretnie kształtuje się kwota dochodów gminy za 2009 r.
- Jesteśmy na etapie zbierania sprawozdań z jednostek – wyjaśniła skarbnik, Danuta Segiet.
- Wobec tego nie wolno mówić, że dochody będą mniejsze, niż w 2009 r., bo tych jeszcze nie znamy – stwierdził Porada.
O krótkie podsumowanie projektu budżetu pokusił się przewodniczący Szaton. – Co w tym budżecie jest dobre dla miasta Świętochłowice? – zastanawiał się, nawiązując do rekomendacji prezydenta. – Zadłużenie o kolejne 13 milionów zł? Zaplanowanie obligacji na kwotę 16 milionów zł, za co mieszkańcy, czyli my, będziemy musieli zapłacić odsetki? W tym roku gmina zaczyna spłacać odsetki za wcześniejsze zobowiązania, gdzie pierwsza rata to 1 600 000 zł? Przeraża mnie, że za pieniądze pożyczone nie chce się inwestować, tylko wydaje na bieżące wydatki. Szkoda, że pan prezydent nie uczestniczy w dzisiejszej sesji – powiedział przewodniczący, patrząc na opuszczony na początku posiedzenia fotel. – Bo chciałbym zapytać, co z węzłem drogowym DTŚ – Bytomska, takich billboardów było dużo w 2006 r. Gdzie zapowiadane środki unijne na poziomie 7 milionów zł? Tego w budżecie nie znajdziemy. Budowa hali widowiskowo-sportowej? Tej inwestycji też nie ma, a gwarantowano, że będą na nią środki z UE. Kolejną inwestycją rekomendowaną przez prezydenta była rewitalizacja kompleksu parkowo-rekreacyjnego w rejonie ul. Sikorskiego - dodał.
Andrzej Szaton zwrócił się też bezpośrednio do uczniów SP 3 i ZSO nr 1 oraz ich rodziców. – Nie macie nic. Niestety, prezydent w tym budżecie tych inwestycji nie przewidział. Tymczasem elewacja ZSO nr 1 to głęboki socjalizm, przeplatany z, mam nadzieję, że się kolega Nowak nie obrazi, komunizmem.
Przewodniczący wspomniał również, że w projekcie budżetu na próżno szukać środków na ekrany przy DTŚ, modernizację stadionu Naprzodu, prace projektowe związane z budynkiem przy ul. Polaka 1 i dach Domu Sportu. Mimo tego, że radni podczas debaty budżetowej składali takie wnioski. – Z przykrością stwierdzam, że mamy taki budżet, jaki mamy, jaki przygotował Eugeniusz Moś.
- Pomijana jest Szkoła Podstawowa nr 4, a to już nawet nie socjalizm, to 1850 r. – dodała radna Gerda Król. – Ten budynek również jest w złym stanie technicznym.

Zastępca prezydenta Czesław Chrószcz zaproponował, aby naczelnik Wydziału Unii Europejskiej Janusz Kalafarski odpowiedział na wątpliwości radnych. Naczelnik przyznał w nawiązaniu do słów radnego Marka Palki, że faktycznie na różnych etapach pojawiało się różne nazewnictwo CIS. Sprecyzował zadania tej instytucji, jako ośrodka wspierania osób wykluczonych społecznie. Dodał, że żadne miasto nie podpisało jeszcze umowy na CIS, a projekt musiał być złożony do 19 grudnia w Urzędzie Marszałkowskim. – Całkowity koszt to 3 400 000 zł, z czego dofinansowanie obejmie 1 353 000 zł – powiedział. - Co do pracowników, zostały przedstawione propozycje osób do przeszkolenia przez specjalistów w tym zakresie, pracujących w Domu Aniołów Stróżów w Katowicach. Ostatecznie jednak nie wyobrażam sobie innego wyboru, niż przez konkurs – zapowiedział.
Polemikę wywołały opinie radnych na temat CIS. - Nie jestem wrogiem CIS, ale jego istnienie w 100% nie zmieni sytuacji – uznał Andrzej Porada. – Poza tym nikt nam nie da gwarancji, że wniosek zostanie pozytywnie rozpatrzony. Jeśli nie, a my rozpoczniemy procedurę, to wykonamy po prostu drogi remont administracji MZBM.
- Tu nie ma konkursu – wyjaśnił Janusz Kalafarski. – Wniosek musi tylko przejść ocenę merytoryczną, a jest bardzo dobrze przygotowany.
- Szkoda mi naczelnika – rozpoczął radny Lesik. – W tym momencie każdy byłby psychicznie załamany. Widzimy, jak to rada wspiera pozyskiwanie środków z UE. CIS to inwestycja w ludzi, próba odwrócenia sytuacji. Jeśli nie CIS, to jakie mamy pomysły na walkę z biedą? Nawet jeśliby 20 osób z tego skorzystało, to jest to już 20 ludzi!
- Debata trwa, padają wnioski, dziwię się, że nie ma prezydenta – stwierdził radny Szymon Ziemek.
- Jesteśmy my – przypomniał Czesław Chrószcz.
- W trakcie debaty budżetowej złożyliśmy wnioski, nie ma na nie odpowiedzi, więc wnioskuję… - tu radny Ziemek przedstawił listę proponowanych poprawek, którą zamieściliśmy w poprzedniej relacji.
- Są radni, lepsi czy gorsi, którzy nie zmieniają barw, by uzyskać pieniądze – podsumował ten wniosek radny Lesik. – To widać po dzisiejszych propozycjach.
- Możliwe są transfery – przypomniał Andrzej Szaton.
- Ale za transfery płaci klub i prezes, a nie społeczeństwo – powiedział Jerzy Lesik.
- To był transfer bezkosztowy – uśmiechnął się do niego przewodniczący.
- Dam głowę pod gilotynę, że wiedzieliście, że będziecie dzisiaj ciąć – uniósł się Jerzy Lesik. – Mam nadzieję, że nastąpi przerwa i dostaniemy te poprawki, żeby się z nimi zapoznać.
- Budynku przy ul. Polaka 1 nie ma – zasmuciła się radna Gerda Król. – Dlaczego? Bo to mój wniosek z debaty. Dziękuję i do widzenia – powiedziała, schodząc z mównicy.
- Jest! – padło z sali.
- Nie ma – przypomniała radna Król
- Zaraz będzie – rozległo się z tylnych ław, zajmowanych przez Platformę Obywatelską.
- Jedni mówią, że jest. Drudzy, że nie ma – podsumował Jerzy Lesik. – Mam nadzieję, że pani radna nie zmieniła barw, żeby dostać 100 tysięcy. Prawdą jest, że każdy jest wolny, ma prawo przejść, ale agitowałem za panią Zbylut, a teraz wyborcy robią mi zarzuty, że wprowadziłem ich w błąd.

Do dyskusji przyłączył się radny Eugeniusz Henć. – Mam obawy co do dwóch propozycji. Ścięcie na zakup gruntów 500 tysięcy zł i 400 tysięcy na administrację. Czy Urząd może funkcjonować bez pieniędzy? No cóż, najwyżej go zamkniemy. W ZSO nr 1 nie trzeba termomodernizacji, ale trzeba zrobić wejście i salę gimnastyczną. Ekrany – wyrzucony pieniądz, bo bez wyników badań akustycznych nie będzie wiadomo, gdzie je postawić. Naprzód Lipiny – w zeszłym roku w budżecie był na te cel milion zł. Radny Kijak był taki zainteresowany, że pieniądze przepadły. Kaplica – śmiech. Lepiej byłoby kupić Soplicy, przynajmniej jakieś wrażenia by zostały. Proszę o rozsądne przydzielanie tych pieniędzy – zaapelował radny Henć.
- Mogę powiedzieć krótko. Demagogia, populizm, zabawa w demokrację – wystąpił radny Henryk Kucharczyk. – Te wnioski złożone przez nową większość to nic innego, jak podziękowanie dla tych, którzy przeszli na drugą stronę i trzeba im było coś obiecać – ocenił. – A może trzeba z niektórych budynków zrezygnować, zamknąć? Tylko, kto to w roku wyborczym zrobi. Może czas zacząć mówić o opiece, to 1/3 budżetu? – zaproponował.
Henryk Kucharczyk podzielił się z radą swoimi spostrzeżeniami dotyczącymi rozwożenia ziemniaków dla potrzebujących. Przyznał, że niektórzy adresaci tych przesyłek powinni poszukać innych możliwości utrzymania rodziny. Sformułowanie „Kartofle Mosia” wywołało wesołość na sali. – To pomoc była - sprecyzował radny wyjaśniając, że nie chodziło o kartofle prezydenta. – Kolego Zbyszku, jak ktoś jest bogaty, to może się śmiać – zwrócił się do radnego Mośko. – Jak komuś nie staje za bardzo… - tu radny przerwał, bo zarówno w ławach, jak i na galerii dla widzów, zagłuszył go wybuch radości - … na gorący posiłek, patrzy na to inaczej – dokończył Henryk Kucharczyk.

- Chciałbym zaproponować, że jak będą pieniądze po przetargach i by zostało, to żeby wziąć pod uwagę nieszczelność Domu Sportu i okna w OSiR Skałka – zaproponował Henry Kurek. - Niektórzy radni mają swój interes – przyznał Zbigniew Nowak. – Tak, ja mam swój interes… – powiedział. Po kolejnym już w ciągu kilku minut wybuchu śmiechu, kontynuował. - …Radnego, by miasto się rozwijało. To nie jest mój prywatny ogródek. To fachowcy, Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego i Sanepid, podjęli decyzję, że SP 3 musi być remontowana. A co do kartofli, spotkałem się z tym, że przyjechano do osoby, która ich nie chciała.
- Uważam, że propozycja budżetu jest bardzo stonowana – powiedział radny Wojciech Przetacznik. – Myślę, że zbyt pochopne jest zmniejszanie bieżących wydatków. Może więc dokończyć remont SP 17, a potem przejść do innych budynków.

Po małym zawirowaniu związanym z kwestią formalną, czy można udzielić głosu komuś, kto zgłaszał się do niego przed złożeniem wniosku o zakończenie dyskusji i wycofaniu się przez radną Agnieszkę Wieczorek z tego wniosku, głos zabrał Czesław Chrószcz. – Usłyszałem w czasie tej dyskusji, że pewne propozycje są polityczna zapłatą – powiedział. – Państwo głosujecie, my mamy wykonać. Zdjęcie kasy na wykup nieruchomości spowoduje, że nie da się wykupić gruntów. Naprzód Lipiny – robiliśmy kosztorys i przebudowa murawy to 1400 000 zł z hakiem. Co ja zrobię za 250 tysięcy? Na pewno nie modernizację.
- Wycofanie środków na wykup nie jest zasadne, jeśli zostało już tylko podpisanie aktu notarialnego – potwierdziła naczelnik Joanna Kulik- Lachowicz, mając na myśli kupno części działki pod byłym szpitalem dziecięcym. – Zrobilibyśmy tę osobę w konia i może nas zaskarżyć. Co do faktu, że nie ma nowego studium, plany nadal możemy sporządzać na podstawie obowiązującego – wyjaśniała.
Po wniosku radnej Urszuli Owoc- Kani przewodniczący zrządził przerwę w obradach.

Po przerwie Szymon Ziemek wystąpił z korektą poprawek (kwoty zmniejszeń podane w artykule ‘Bez budżetu” są już kwotami po ich uwzględnieniu). Nowe propozycje nie zadowoliły jednak ani naczelnik Wydziału Administracyjnego, Alicji Żebro, ani naczelnik Wydziału Inwestycji, Grażyny Ciesiołki. Przekonywały, że uszczuplenie kwot zapisanych w projekcie budżetu spowoduje brak możliwości sprawnego funkcjonowania Urzędu Miejskiego.
- Otrzymaliśmy taki brudnopis nie podpisany. Nie wiemy, co z tym zrobić, ale pewnie dowiemy się od przewodniczącego – ironizował prezydent. – Pewne decyzje, które podejmujecie, mogą rzutować na sparaliżowanie funkcji miasta. Ten proceder to nie jest droga do dobrego budżetu.
- To wniosek złożony przez radnego Ziemka na sesji Rady Miejskiej – wyjaśnił Andrzej Szaton. – Są podane kwoty, rozdziały, jest to bardzo czytelne. Nie wiem, czego jeszcze można od wniosku wymagać – zdziwił się.
- Nie zastosowana jest zasada zapisu księgowego – powiedziała Danuta Segiet. – Odręczne uwagi nie zawsze są czytelne. Po dokonaniu zmian rada nie precyzuje ostatecznych kwot dochodów, wydatków i deficytu, przychodów, rozchodów i źródeł finansowania deficytu budżetowego. Nie wskazano, jak te zmiany wpłyną na załączniki budżetowe – wyliczała skarbnik. – Nie chodzi mi o treść zapisu, ale o formę.
- Uchwalono 15 minut przerwy – powiedział Jerzy Lesik. – W ciągu tych 15 minut przekazano nam wnioski większości. Czy to odzwierciedla wagę tej sali? Czy w ciągu 15 minut klub Porozumienia Świętochłowickiego ma wypracować stanowisko? Po wtóre, powtórzono sytuację z roku poprzedniego, zmiany wprowadzane na kolanie. Ważne, by zadowolić swoich radnych, kwota może być z sufitu, byle mogli się pochwalić przed mieszkańcami. Klub PŚ nie będzie głosował nad tymi poprawkami – zapowiedział. – Bo to wy w 2008 roku powiedzieliście, że bierzecie odpowiedzialność za losy tego miasta. Jak ono wygląda po dwóch latach, ocenią mieszkańcy. Klub PŚ nie będzie brał odpowiedzialności za buble, które przygotowujecie. Materiał jest nieczytelny, niepodpisany, nie spełnia wymogów ustawy o finansach publicznych.

- Ten materiał to nasz materiał roboczy, przedstawiliśmy go z dobrej woli – tłumaczył radny Ziemek. – Nie traktujcie go jak oficjalne pismo.
- Brałem udział w posiedzeniu kolegium RIO. Izba stwierdziła, że każda z poprawek została przegłosowana w sposób bardzo dobry – przypomniał sytuację sprzed roku przewodniczący Szaton. – Jestem pewien, że rada może głosować i wnosić poprawki do budżetu. Proszę mi nie sugerować, że rada złamała prawo, bo tego nie zrobiła.
- Mam uchwałę z 7 maja 2009 r. – poderwał się zastępca Chrószcz – Stwierdza istotne naruszenie prawa w uchwale budżetowej.
- Uczestniczyłem w posiedzeniu. Wiem, co mówię, proszę mi nie czynić uwag – zaproponował Andrzej Szaton.
- Pan nie zna wagi tego, co pan robi – stwierdził zastępca.
- Pan zastępca w imieniu prezydenta ciągle domaga się, by traktować go jak głos doradczy – powiedział Andrzej Porada. – Pan mnie zirytował i obraził.
W tym czasie do stołu prezydialnego podszedł zdenerwowany Czesław Chrószcz.
- Podszedł do mnie głos doradczy – oznajmił wiceprzewodniczący. – Jak chce pan tak reprezentować władzę wykonawczą, to ja dziękuję jako mieszkaniec. Pana uwagi szkodzą mi i przeszkadzają w wykonywaniu mandatu radnego.
- Ja was błagam, nie powtórzmy błędu – mówiła Urszula Gniełka. – Rozumiem, że to są wnioski. Dajcie czas pani skarbnik, by przygotowała uchwałę, która będzie bez zarzutu, ale na to potrzebny jest czas do poniedziałku lub wtorku.
- Żeby pani skarbnik miała nad czym pracować, rada musi się na to zgodzić – powiedział Andrzej Porada. – Natomiast nie rozumiem wystąpienia radnego Lesika w imieniu Klubu PŚ, że w uchwalaniu bubla nie będą uczestniczyć. Jakiego bubla? Jeszcze nic nie zostało uchwalone.
- Obiecuję, że jak zwykle, będę grzeczny – rozpoczął wypowiedź Czesław Chrószcz. – Jeśli występuję, robię to na bazie danych. Na posiedzeniu RIO było dla mnie przykre i żenujące, jak przedstawiciele Rady Miejskiej tłumaczyli brak podliczenia kwot.
- Ten budżet był realny do wprowadzenia – zabrał głos Zbigniew Nowak. – Z zadaniami, których prezydent przez całe lata też chciał. A kto miał je wykonać? Rada? Działań zapisanych w budżecie nie wykonał prezydent miasta! 250 tysięcy na Naprzód to kwota na oświetlenie, dlaczego robicie z nas idiotów? – wzburzył się radny.
- Ale czemu pan cały czas używa liczby mnogiej? – obruszyła się Gerda Król.
- Przepraszam, jeśli panią uraziłem. Radni mają prawo do wnoszenia ustnych wniosków – mówił radny Nowak.
- Mówiłem, uchwalmy budżet taki, jaki jest. W przyszłych miesiącach można go zmienić – zaproponował Jerzy Lesik. – Jeśli te propozycje nie są związane z wyborami, to delikatnie mówiąc, mija się pan z prawdą. Mógł pan wnioskować do prezydenta z propozycją zwiększenia środków.
- Panie Jerzy, przecież w zeszły roku były realne możliwości i nie zrealizowaliśmy ich, więc przestańmy się oszukiwać – podął dyskusję radny Marek Palka. – Mówi się o pomocnej dłoni. „Macie braki w wiedzy”, „rozdwojenie jaźni” - to są miłe zwroty? Chcę zapytać, czy ta złość i agresja jest podszyta miłością do miasta? Czy jest tak dobrze, że jest tak źle?

Radna Jadwiga Garbaciok wystąpiła z wnioskiem o przerwanie dyskusji i przejście do kolejnych punktów obrad. Kontynuowanie kwestii budżetu zaproponowała przenieść na kolejny tydzień. Nie zgodził się z nią wiceprzewodniczący Porada. – Nic by to nie dało, bo pani skarbnik nie miałaby nad czym pracować, rada nic nie wniosła do projektu budżetu. To ma być dyskusja, a nie teksty o wyborach, kto ile głosów dostał. Ja 166.
- 168 – poprawiono go.
- Chyba o swoim zapomniałem – zreflektował się Andrzej Porada. – A przewodniczący Szaton dostał ponad 300, choć pierwszy raz kandydował, bo go promowałem w okręgu centrum.
- Dziękuję serdecznie – uprzejmie skinął głową Andrzej Szaton.
- Ja się będę wypowiadał to, co mi się podoba – zaznaczył radny Lesik. – Nie ja wywołałem temat. We mnie nie ma agresji, to przeciwnicy wykazują się złośliwością. Już dawno przewodniczący mógł zarządzić głosowanie zmian i nie przeciągać.
- Ja przeciągam? – zdziwił się przewodniczący.
- Bo przedmówcy wychodzili i mówili nie na temat – wyjaśnił Jerzy Lesik. – W tym ja. Czemu więc tego nie robicie?
- Z szacunku – wyjaśnił Andrzej Szaton.
- I wzajemnie – odpowiedział radny Lesik, zajmując swoje miejsce w ławie.

Po przerwie na naniesienie poprawek, również do Wieloletniego Plan Inwestycyjnego, rada przystąpiła do głosowania zmian uchwały budżetowej. Za głosowało 14 osób, nikt nie był przeciw, nikt też się nie wstrzymał, bo klub Porozumienia Świętochłowickiego nie wziął udziału w głosowaniu.

Głosowanie nad ostateczną wersją budżetu odbędzie się w środę, rozpoczęcie sesji przewidziano na godzinę 10:00. Do tego czasu skarbnik miasta zobowiązała się przygotować tekst jednolity uchwały.
Marzena Wojewoda-Rączka

Dodaj komentarz

zgłoś nadużycie , Utworzony: 2010-01-28 20:02:26

Dziecinada ,paranoja -tech radnych co krzyczeli taczkami powinno się wywieź
" Zaraz będzie – rozległo się z tylnych ław, zajmowanych przez Platformę Obywatelską."
Jesteście żałośni.

zgłoś nadużycie , Utworzony: 2010-01-26 15:08:26

Cele CISU są znane przede wszystkim mają tam pracować Pretorianie albo ich rodziny,reszta sie nie liczy bo będzie to wyglądało mnie więcej tak,zorganizują spotkanie z mieszkańcami Lipin (Zaciągną ich siłą) a potem będzie robienie wody z mózgu pani X powie ludzie pracujcie(Choć roboty niema)ludzie sprzątajcie w domu(Choć to bezdomni) na koniec dostaną ulotki (I LOV...) i będzie ogólnie dobrze ludzie będą chodzić szczęśliwi i zadowoleni,nieszkodzi że dalej bez pracy, domu i chleba.A Lipiny będą piękniejsze,takie ""Kolorowe"".O 15.00 drzwi CISU zostaną zamknięte a Pretorianie powrócą do swych ciepłych domów i będą liczyć zarobioną kasiorką!!!

zgłoś nadużycie , Utworzony: 2010-01-26 08:39:47

Teraz jak nie ma genia to im się to wszystko sypnie,tak jest jak się ma klapki na oczkach.Porozumienie Pa Pa Pa !!!!!!!!!!!!

zgłoś nadużycie , Utworzony: 2010-01-25 21:07:04

Co do CIS-u, który jak widać nie wiadomo co ma robić to przecież co niektórzy w Urzędzie wiedzą kto ma tam zostać zatrudniony, bo syn jednego z radnych Porozumienia opowiada jak to jest już tam zatrudniony na kierowniczym stanowisku a drugi etecik ma zająć jedna z radnych tegoż Porozumienia (mimo że już na emeryturze), jak widać pan Janusz Kalafarski starał się jak mógł wyjaśnić o co chodzi, ale jakoś marnie mu wyszło, no i nie rozumię, mają być zatrudnieni pracownicy którzy mają być dopiero przeszkoleni jak zdobywać środki unijne, rozumie że na rynku pracy jest mało już wyszkolonych???

zgłoś nadużycie , Utworzony: 2010-01-25 17:20:28

wybacz ale taka rola OPS by wspierać tzw "nierobów"
  • KALENDARZ IMPREZ
      • << Luty 2012 >>
        Pon Wto Śro Czw Pia Sob Nie
            1 2 3 4 5
        6 7 8 9 10 11 12
        13 14 15 16 17 18 19
        20 21 22 23 24 25 26
        27 28 29