2009-12-04
Jest źle, będzie jeszcze gorzej?
Grypa AH1N1, zmiany w statucie SP ZOZ, wykorzystanie budynków po byłym Szpitalu nr 1 oraz kondycja finansowa świętochłowickiej lecznicy były głównymi punktami obrad Rady Społecznej ZOZ, które odbyły się w środę w Urzędzie Miejskim. Dla zadłużonego Szpitala Powiatowego najbliższa przyszłość nie jawi się różowo. Nie dość, że konieczność spłaty zobowiązań wobec wierzycieli wyklucza jakiekolwiek kosztowne inwestycje w tej placówce, to wpływy z kontraktów z NFZ w przyszłym roku będą jeszcze niższe, niż w bieżącym. A to oznacza jedno – biedę.
Posiedzenie Rady Społecznej ZOZ rozpoczęło się od przedstawienia przez zastępczynię dyrektora Szpitala Powiatowego, Krystynę Szyrocką-Szwed informacji na temat wykrycia wirusa AH1N1 u sześciu z ośmiu przebadanych pracowników placówki. Uspokoiła, że oddział wewnętrzny, który od 1 grudnia nie przyjmuje pacjentów i jest systematycznie dezynfekowany, powinien powrócić do normalnego funkcjonowania na początku przyszłego tygodnia.
Po wyczerpaniu tematu, który, jak się okazało, pojawił się w czwartek we wszystkich prawie ogólnopolskich mediach, rada przystąpiła do realizowania porządku obrad. Jednogłośnie przyjęto propozycje zmian w Regulaminie Porządkowym SP ZOZ oraz statucie jednostki.
Do regulaminu dopisane zostały nowe stanowiska pracownicze – opiekuna dziecięcego oraz opiekuna medycznego.
- Jest to niezbędne w związku z planowanym przyłączeniem oddziałów żłobkowych do SP ZOZ – tłumaczyła Krystyna Szyrocka-Szwed. – Możliwe jest też zatrudnienie w szpitalu osób, które mają mniejsze kwalifikacje, ale mogłyby pracować na przykład na izbie przyjęć.
Przytoczone przez zastępczynię dyrektora przejęcie żłobków przez ZOZ to wynik obowiązywania ustawy o zakładach opieki zdrowotnej. Żłobki nie podlegają pod nadzór Ministerstwa Edukacji, ale Ministerstwa Zdrowia, co nakłada na jednostki je prowadzące ścisłe przestrzeganie takich samych procedur, jakie obowiązują w zoz-ach. O tym, że wprowadzenie w trzech świętochłowickich oddziałach żłobkowych niezbędnych zmian będzie trudne, przekonana była naczelna pielęgniarka SP ZOZ, Margot Łój. – Uczestniczę w pracach zespołu przygotowującego przejęcie tych oddziałów – mówiła. – Na razie odbyło się jedno spotkanie, nie wiadomo, jak w praktyce będzie wyglądać przejęcie. Pomieszczenia, w których są żłobki nie spełniają wymogów ustawy.
Trzy oddziały żłobkowe funkcjonują w Przedszkolach na ul. Miarki, Sportowej i Harcerskiej. Decyzja, czy pozostaną w nich dalej, czy też gmina zdecyduje się na stworzenie jednej placówki, do której zostaną przeniesione, jeszcze nie zapadła. Problemów może dodatkowo dostarczyć również prawne rozwiązanie tej kwestii. – Jako ZOZ nie możemy powoływać jednostki podległej. Może to zrobić miasto i ewentualnie przekazać kolejny ZOZ pod nasz nadzór – zastanawiała się dyrektor.
Konieczność wprowadzenia drugiej zmiany również wynika z przepisów prawa. Na oddziałach Ginekologiczno-Położniczym, Pediatrycznym z pododdziałem patologii noworodka oraz Otolaryngologicznym zgodnie z wymogami NFZ konieczne jest wyodrębnienie dwóch łóżek intensywnej opieki medycznej. Rada zaaprobowała regulujące te zmiany zapisy w statucie.
Sporo emocji wywołała dyskusja nad przeznaczeniem pomieszczeń byłego Szpitala nr 1. Przewodnicząca rady Społecznej, Gerda Król sugerowała, że w budynku głównym przy ul. Szpitalnej, w którym dotychczas wykorzystana jest część parteru, umieścić właśnie żłobek.
– To świetne miejsce, w centrum miasta – przekonywała. - Poza tym, jeśli i tak czeka nas konieczność przystosowania oddziałów żłobkowych do obowiązujących norm, lepiej od razu stworzyć nowoczesne miejsce, niż modernizować trzy inne.
Pomysł Gerdy Król, choć uznany przez członków rady jako dobry, wiązałby się jednak z ogromnymi nakładami finansowymi.
- Szpitala nie stać na generalny remont budynku – przypomniała główna księgowa ZOZ, Genowefa Knop.
- Nie będzie też zgody na połączenie placówki dla osób zdrowych z pomieszczeniami dla chorych, a w tym budynku na parterze są przychodnie – stwierdziła Margot Łój.
Propozycja, by żłobek w związku z tym powstał w budynkach byłego Szpitala nr 3 przy ul. Szkolnej, upadła w związku z nieuregulowanym stanem prawnym tego terenu. Gmina jest właścicielem tylko części, pozostałe działki są prywatne.
W trakcie dyskusji o przyszłości kompleksu przy ul. Szpitalnej najczęściej usłyszeć można było słowa: „brak funduszy”. Ponieważ tego argumentu nikomu nie udało się przebić, sformułowano tylko jeden wniosek, dotyczący wyburzenia budynków byłej pralni i kostnicy oraz likwidacji kiosku. Pracownicy ZOZ zapewnili jednak, że będą się starali aplikować w konkursach o środki unijne na adaptację budynków. – Może się uda – stwierdził Jacek Drażyk.
Dość przygnębiająca atmosfera nie poprawiła się w trakcie analizy sytuacji finansowej Szpitala Powiatowego. Choć bieżące wyniki placówki nie przyprawiają o ból głowy, ogólne zestawienie psują przede wszystkim kwoty zobowiązań wobec wierzycieli. Na koniec października, bo za taki okres przedstawiono wyniki finansowe, ZOZ był dłużny Zakładowi Ubezpieczeń Społecznych ponad 6 milionów złotych, Urzędowi Skarbowemu ponad milion, a dostawcom ponad 4 miliony złotych. Z uzyskanego za poręczeniem gminy kredytu nie udało się też spłacić całości długu wobec firmy windykacyjnej Magellan.
- To już spirala długów – martwiła się główna księgowa. – Jeśli nie zapłacimy bieżącego ZUS-u, zakład zerwie układ ratalny. O swoje pieniądze upominają się też Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej i Vattenfall. Non stop negocjujemy z wierzycielami ugody, układamy się na rozprawach sądowych. Ciągłe lawirowanie.
Członków rady zastanowił fakt, że mimo skierowanego przez nich do prezydenta pisma z poparciem wniosku dyrektora o udzielenie przez gminę dotacji na kwotę 1, 8 miliona zł, zmiana taka nie znalazła się w projekcie uchwały zmieniającej uchwałę budżetową na 2009 r. Podczas poprzednich obrad RS Grzegorz Nowak tłumaczył, że dzięki tym pieniądzom udałoby się uregulować zaległości z tytułu podatku dochodowego.
- Patrzę na projekt uchwały i widzę, że prezydent wnosi o zmniejszenie planu wydatków o 4,8 miliona zł i planu dochodów o ok. 4,3 miliona zł. Ale ani słowa o dotacji, o którą wnioskował dyrektor – mówił Tomasz Sikorski. – W trakcie posiedzenia komisji Rady Miejskiej, w którym uczestniczyłem, skarbnik miasta powiedziała, że to ostatnia zmiana budżetu w tym roku, a pieniędzy dla ZOZ nie uda się znaleźć.
Pracownicy szpitala nie ukrywali rozczarowania. – Czyli znów wszystko, co wypracujemy, pochłoną długi i odsetki od kredytów – stwierdzili.
- Sytuacja już jest zła – potwierdziła Krystyna Szyrocka-Szwed. – A w przyszłym roku według planów Narodowego Funduszu Zdrowia za wykonane usługi otrzymamy ok. 1,5 miliona zł mniej.
Członkowie RS ZOZ zdecydowali o sformułowaniu kolejnego wniosku z poparciem prośby dyrektora o dotację w kwocie 1,8 miliona zł. Uczynili to jednogłośnie.
Po wyczerpaniu tematu, który, jak się okazało, pojawił się w czwartek we wszystkich prawie ogólnopolskich mediach, rada przystąpiła do realizowania porządku obrad. Jednogłośnie przyjęto propozycje zmian w Regulaminie Porządkowym SP ZOZ oraz statucie jednostki.
Do regulaminu dopisane zostały nowe stanowiska pracownicze – opiekuna dziecięcego oraz opiekuna medycznego.
- Jest to niezbędne w związku z planowanym przyłączeniem oddziałów żłobkowych do SP ZOZ – tłumaczyła Krystyna Szyrocka-Szwed. – Możliwe jest też zatrudnienie w szpitalu osób, które mają mniejsze kwalifikacje, ale mogłyby pracować na przykład na izbie przyjęć.
Przytoczone przez zastępczynię dyrektora przejęcie żłobków przez ZOZ to wynik obowiązywania ustawy o zakładach opieki zdrowotnej. Żłobki nie podlegają pod nadzór Ministerstwa Edukacji, ale Ministerstwa Zdrowia, co nakłada na jednostki je prowadzące ścisłe przestrzeganie takich samych procedur, jakie obowiązują w zoz-ach. O tym, że wprowadzenie w trzech świętochłowickich oddziałach żłobkowych niezbędnych zmian będzie trudne, przekonana była naczelna pielęgniarka SP ZOZ, Margot Łój. – Uczestniczę w pracach zespołu przygotowującego przejęcie tych oddziałów – mówiła. – Na razie odbyło się jedno spotkanie, nie wiadomo, jak w praktyce będzie wyglądać przejęcie. Pomieszczenia, w których są żłobki nie spełniają wymogów ustawy.
Trzy oddziały żłobkowe funkcjonują w Przedszkolach na ul. Miarki, Sportowej i Harcerskiej. Decyzja, czy pozostaną w nich dalej, czy też gmina zdecyduje się na stworzenie jednej placówki, do której zostaną przeniesione, jeszcze nie zapadła. Problemów może dodatkowo dostarczyć również prawne rozwiązanie tej kwestii. – Jako ZOZ nie możemy powoływać jednostki podległej. Może to zrobić miasto i ewentualnie przekazać kolejny ZOZ pod nasz nadzór – zastanawiała się dyrektor.
Konieczność wprowadzenia drugiej zmiany również wynika z przepisów prawa. Na oddziałach Ginekologiczno-Położniczym, Pediatrycznym z pododdziałem patologii noworodka oraz Otolaryngologicznym zgodnie z wymogami NFZ konieczne jest wyodrębnienie dwóch łóżek intensywnej opieki medycznej. Rada zaaprobowała regulujące te zmiany zapisy w statucie.
Sporo emocji wywołała dyskusja nad przeznaczeniem pomieszczeń byłego Szpitala nr 1. Przewodnicząca rady Społecznej, Gerda Król sugerowała, że w budynku głównym przy ul. Szpitalnej, w którym dotychczas wykorzystana jest część parteru, umieścić właśnie żłobek.
– To świetne miejsce, w centrum miasta – przekonywała. - Poza tym, jeśli i tak czeka nas konieczność przystosowania oddziałów żłobkowych do obowiązujących norm, lepiej od razu stworzyć nowoczesne miejsce, niż modernizować trzy inne.
Pomysł Gerdy Król, choć uznany przez członków rady jako dobry, wiązałby się jednak z ogromnymi nakładami finansowymi.
- Szpitala nie stać na generalny remont budynku – przypomniała główna księgowa ZOZ, Genowefa Knop.
- Nie będzie też zgody na połączenie placówki dla osób zdrowych z pomieszczeniami dla chorych, a w tym budynku na parterze są przychodnie – stwierdziła Margot Łój.
Propozycja, by żłobek w związku z tym powstał w budynkach byłego Szpitala nr 3 przy ul. Szkolnej, upadła w związku z nieuregulowanym stanem prawnym tego terenu. Gmina jest właścicielem tylko części, pozostałe działki są prywatne.
W trakcie dyskusji o przyszłości kompleksu przy ul. Szpitalnej najczęściej usłyszeć można było słowa: „brak funduszy”. Ponieważ tego argumentu nikomu nie udało się przebić, sformułowano tylko jeden wniosek, dotyczący wyburzenia budynków byłej pralni i kostnicy oraz likwidacji kiosku. Pracownicy ZOZ zapewnili jednak, że będą się starali aplikować w konkursach o środki unijne na adaptację budynków. – Może się uda – stwierdził Jacek Drażyk.
Dość przygnębiająca atmosfera nie poprawiła się w trakcie analizy sytuacji finansowej Szpitala Powiatowego. Choć bieżące wyniki placówki nie przyprawiają o ból głowy, ogólne zestawienie psują przede wszystkim kwoty zobowiązań wobec wierzycieli. Na koniec października, bo za taki okres przedstawiono wyniki finansowe, ZOZ był dłużny Zakładowi Ubezpieczeń Społecznych ponad 6 milionów złotych, Urzędowi Skarbowemu ponad milion, a dostawcom ponad 4 miliony złotych. Z uzyskanego za poręczeniem gminy kredytu nie udało się też spłacić całości długu wobec firmy windykacyjnej Magellan.
- To już spirala długów – martwiła się główna księgowa. – Jeśli nie zapłacimy bieżącego ZUS-u, zakład zerwie układ ratalny. O swoje pieniądze upominają się też Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej i Vattenfall. Non stop negocjujemy z wierzycielami ugody, układamy się na rozprawach sądowych. Ciągłe lawirowanie.
Członków rady zastanowił fakt, że mimo skierowanego przez nich do prezydenta pisma z poparciem wniosku dyrektora o udzielenie przez gminę dotacji na kwotę 1, 8 miliona zł, zmiana taka nie znalazła się w projekcie uchwały zmieniającej uchwałę budżetową na 2009 r. Podczas poprzednich obrad RS Grzegorz Nowak tłumaczył, że dzięki tym pieniądzom udałoby się uregulować zaległości z tytułu podatku dochodowego.
- Patrzę na projekt uchwały i widzę, że prezydent wnosi o zmniejszenie planu wydatków o 4,8 miliona zł i planu dochodów o ok. 4,3 miliona zł. Ale ani słowa o dotacji, o którą wnioskował dyrektor – mówił Tomasz Sikorski. – W trakcie posiedzenia komisji Rady Miejskiej, w którym uczestniczyłem, skarbnik miasta powiedziała, że to ostatnia zmiana budżetu w tym roku, a pieniędzy dla ZOZ nie uda się znaleźć.
Pracownicy szpitala nie ukrywali rozczarowania. – Czyli znów wszystko, co wypracujemy, pochłoną długi i odsetki od kredytów – stwierdzili.
- Sytuacja już jest zła – potwierdziła Krystyna Szyrocka-Szwed. – A w przyszłym roku według planów Narodowego Funduszu Zdrowia za wykonane usługi otrzymamy ok. 1,5 miliona zł mniej.
Członkowie RS ZOZ zdecydowali o sformułowaniu kolejnego wniosku z poparciem prośby dyrektora o dotację w kwocie 1,8 miliona zł. Uczynili to jednogłośnie.
M W-R
- OGŁOSZENIA
- garaż
- Sok MEGA LIFE – bomba witaminowa, na której możesz zarobić!!!
- Dołącz do nowej firmy kosmetycznej MARIZA
- praca-szybko zarobisz -Oriflame
- Sprzątanie grobów
- KUPIĘ zadłużoną spółkę
- Zostań Konsultantką/em ORIFLAME-praca dodatkowa!
- Niemiecki dla Opiekunek w domu
- Medugorje
- ZERO TOLERANCJI DLA DŁUŻNIKÓW!!
- Sól drogowa
- NA ZIMĘ I LATO TYLKO DOLOMITY

Dodaj komentarz
zgłoś nadużycie , Utworzony: 2009-12-14 22:13:53
zgłoś nadużycie , Utworzony: 2009-12-14 21:10:43
zgłoś nadużycie , Utworzony: 2009-12-14 18:21:15
zgłoś nadużycie Anka, Utworzony: 2009-12-13 22:57:40
zgłoś nadużycie Do szanownych pań ze szpitala, Utworzony: 2009-12-13 10:11:52