2011-06-03
Język bardzo polityczny
Im bliżej sejmowego głosowania odnośnie nadania ślonskij godce statusu języka regionalnego, tym więcej różnego rodzaju głosów, opinii i polemik. Jedne sugerują posłom poparcie projektu, inne nasuwają rozwiązanie wręcz odmienne. Jaki jest język polityki, i jaka jest jego zawartość w śląszczyźnie?
W debacie medialnej króluje stwierdzenie, że sprawa języka śląskiego jest kwestią polityczną. Ostatnio argumentu tego użyła Maria Pańczyk – Pozdziej, senatorka RP i koncesjonowana Ślązaczka, jakby ją pewnie określił „cysorz” Smolorz. Choć pani senator zajmuje się polonistyką, a nie geografią, to w tym przypadku odkryła Amerykę. Tyle tylko, że kilkaset lat po Kolumbie. Nie od dziś bowiem wiadomo, że potoczne rozróżnienie na gwarę, dialekt i język jest kwestią wybitnie polityczną.
Wobec mowy śląskiej stwierdzono to przed szerokim gremium już w 2008 roku. Odbyła się wówczas konferencja będąca kołem zamachowym do debaty nad pozycją mowy śląskiej. Na sali Sejmu Śląskiego padły słowa stwierdzające, że język to w dialekt, za którym stoi armia, samoloty i okręty, a więc siła polityczna, która dowartościowuje to na czym się opiera. Podobne stanowisko zajęli niedawno również językoznawcy działający przy Radzie Europy, udzielając przy tym poparcia dla uznania śląskiego za język regionalny. Gdyby, więc językoznawcy uchwalali poprawki do ustawy o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz języku regionalnym można by o śląską mowę być spokojnym. Decydują jednak politycy, którzy zapewne nie omieszkają przytoczyć słów senator Pańczyk oraz stanowiska Rady Języka Polskiego, którego podstawą jest XVIII wieczne postrzeganie górnośląskich stosunków językowych.
Skupmy się jednak na tym co stanowi istotę sprawy, bo przecież polityczne wartościowanie, nie jest winą samego języka ani jego użytkowników. Dla nich najważniejsze jest to, aby ten język istniał. Język bowiem, jest jedynym „ożywionym” elementem kultury, za pomocą którego dochodzi nie tylko do wymiany informacji, ale również kształtowania emocji i mentalności. Język pozwala wyrazić to, co człowiek w sobie skrywa. Nie można, więc poznać człowieka, jeśli nie pozna się jego języka, jeśli nie dotrze się do jego wnętrza. Na Górnym Śląsku poznania tego unikano już od czasów Kluturkampfu. Czy teraz przyjdzie czas, jak to postulował Alojzy Lysko, że polityka naprawi to, co dawniej zepsuła?
Odpowiedź na to pytanie poznamy po sejmowym głosowaniu. W całym zamieszaniu przed tą chwilą nie zapominajmy o tym, że polityczno – prawne uznanie śląskiego będzie tylko i wyłącznie decyzją za czymś, w żadnym zaś przypadku przeciw czemuś. Nie bójmy się też fali pisanych po śląsku pism, która zaleje urzędy, ani masy dodatkowych tabliczek ze śląskimi nazwami ulic. Język polski pozostanie za to nadal językiem kariery, tak jak dawniej językiem tym był niemiecki. To co może się zmienić tuż po uznaniu śląskiego, to zachowanie ludzi, którzy przychodząc do urzędu nie będą usiłować za wszelką cenę mówić udając tym samym kogoś kim w rzeczywistości nie są. Miejmy również nadzieję, że „godający” ludzie będą odbierani normalnie, a nie jak do tej pory (pozytywnie bądź nie) z fascynacją równą ujrzenia małpki na wybiegu w chorzowskim ZOO.
Pyrsk!
Wobec mowy śląskiej stwierdzono to przed szerokim gremium już w 2008 roku. Odbyła się wówczas konferencja będąca kołem zamachowym do debaty nad pozycją mowy śląskiej. Na sali Sejmu Śląskiego padły słowa stwierdzające, że język to w dialekt, za którym stoi armia, samoloty i okręty, a więc siła polityczna, która dowartościowuje to na czym się opiera. Podobne stanowisko zajęli niedawno również językoznawcy działający przy Radzie Europy, udzielając przy tym poparcia dla uznania śląskiego za język regionalny. Gdyby, więc językoznawcy uchwalali poprawki do ustawy o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz języku regionalnym można by o śląską mowę być spokojnym. Decydują jednak politycy, którzy zapewne nie omieszkają przytoczyć słów senator Pańczyk oraz stanowiska Rady Języka Polskiego, którego podstawą jest XVIII wieczne postrzeganie górnośląskich stosunków językowych.
Skupmy się jednak na tym co stanowi istotę sprawy, bo przecież polityczne wartościowanie, nie jest winą samego języka ani jego użytkowników. Dla nich najważniejsze jest to, aby ten język istniał. Język bowiem, jest jedynym „ożywionym” elementem kultury, za pomocą którego dochodzi nie tylko do wymiany informacji, ale również kształtowania emocji i mentalności. Język pozwala wyrazić to, co człowiek w sobie skrywa. Nie można, więc poznać człowieka, jeśli nie pozna się jego języka, jeśli nie dotrze się do jego wnętrza. Na Górnym Śląsku poznania tego unikano już od czasów Kluturkampfu. Czy teraz przyjdzie czas, jak to postulował Alojzy Lysko, że polityka naprawi to, co dawniej zepsuła?
Odpowiedź na to pytanie poznamy po sejmowym głosowaniu. W całym zamieszaniu przed tą chwilą nie zapominajmy o tym, że polityczno – prawne uznanie śląskiego będzie tylko i wyłącznie decyzją za czymś, w żadnym zaś przypadku przeciw czemuś. Nie bójmy się też fali pisanych po śląsku pism, która zaleje urzędy, ani masy dodatkowych tabliczek ze śląskimi nazwami ulic. Język polski pozostanie za to nadal językiem kariery, tak jak dawniej językiem tym był niemiecki. To co może się zmienić tuż po uznaniu śląskiego, to zachowanie ludzi, którzy przychodząc do urzędu nie będą usiłować za wszelką cenę mówić udając tym samym kogoś kim w rzeczywistości nie są. Miejmy również nadzieję, że „godający” ludzie będą odbierani normalnie, a nie jak do tej pory (pozytywnie bądź nie) z fascynacją równą ujrzenia małpki na wybiegu w chorzowskim ZOO.
Pyrsk!
Alan Zych
- OGŁOSZENIA
- Pani spotka się z Panem
- Schody Rintal-tylko w maju stopniowa promocja ile
- Praca DODATKOWA
- KUPIĘ zadłużoną spółkę
- GRECJA wypoczynek & zwiedzanie
- Kupię Przejmę Zadłużoną spółkę akcyjną lub z o.o.
- MARIZA - Zarabiaj z Nami !
- Dołącz do Oriflame - zarabiaj jako konsultantka!
- Kupię Spółkę - Skup Zadłużonych Spółek
- Zostań konsultantką(em) Oriflame!
- Telewizor Grundig
- Słupki ogrodzeniowe

Dodaj komentarz
zgłoś nadużycie do Anka, Utworzony: 2011-06-05 17:48:59
zgłoś nadużycie Anka, Utworzony: 2011-06-04 19:00:07
nadzieję, że „godający” ludzie będą odbierani normalnie, a nie jak do
tej pory (pozytywnie bądź nie) z fascynacją równą ujrzenia małpki na
wybiegu w chorzowskim ZOO".
Tak, miejmy nadzieję, że to się zmieni, że dla tych "młodych,wykształconych z wielkich miast" nie będziemy prostakami, albo wymarłymi dinozaurami, które kiedyś żyły ale dobrze , że dziś ich nie ma.
Do poprzednika - tak masz rację chodzi o kasę, my nie jesteśmy po to żeby nam dawać, to my mamy być tą krówką, po to by ci wyżej wymienieni "młodzi...." mogli robić karierę. A wogóle to, najlepiej jak spuszczą nam desant z Zagłębia. Oni nauczą nas ładnie mówić - a my przy okazji nauczymy się od nich jak to ładne mówienie wykorzystać dla swoich własnych interesów.
zgłoś nadużycie Pecunia, pecunia, Utworzony: 2011-06-03 17:17:00