Piątek, 10 Lutego 2012, imieniny: Jacka, Scholastyki




2008-09-27

Muzeum, które kiedyś znowu będzie…???

Tylko kiedy? Takie pytanie zadaje sobie spora część mieszkańców Świętochłowic. W tej chwili żaden z nich lub gości, którzy odwiedzają nasze miasto nie może przekonać się, jak wygląda historia i dziedzictwo kulturowe naszego miasta…


Fot. Silesia Media
Dlaczego dorobek pokoleń możemy dziś oglądać jedynie w publikacjach Muzeum a nie w jego murach? W murach, w których przez wiele lat gromadzone było dla potomnych to wszystko, co może stanowić dla nich powód do dumy. Odpowiedź, jak zwykle, rozbija się o jedno krótkie słowo: pieniądze.

Cóż… być może należałoby dodać tutaj jeszcze kilka powodów: chęci… dbałość o to, czym i jak żyli nasi przodkowie… świadomość wagi działalności każdego muzeum… docenienie roli historii w budowaniu wizerunku miasta…

Wizerunku, na którym widnieje spora rysa. Jest nią zawieszenie działalności wystawienniczej Muzeum Miejskiego 1 lutego 2006 r., Protokół pokontrolny Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego stwierdzał, że stan techniczny budynku zagraża bezpieczeństwu osób. W wyniku nakazu wzmocnienie konstrukcji budynku, został on podstemplowany. Konieczne było jednak zamknięcie go dla zwiedzających. Od tego momentu muzeum prowadzi działalność opartą na cząstkowym udziale w kształtowaniu kulturalnego oblicza Świętochłowic. Imprezy, które organizowane są przez tą placówkę, odbywają się głównie w Młodzieżowym Domu Kultury. Jak mówi dyrektor Muzeum Miejskiego Iwona Szopa: - Robimy coś tam, gdzie się uda. Oczywiście nierealne jest w takich warunkach robienie wystaw. Do ich organizacji potrzebne są przecież zabezpieczone pomieszczenia, sprzęt ekspozycyjny, gabloty, nie można tego robić gdziekolwiek. A ja przy każdej okazji jestem pytana, jak daleko posunięte są prace nad przywróceniem faktycznej działalności muzeum.

A działalność w chwili obecnej jest mocno ograniczona. Dzięki współpracy z MDK udaje się organizować cotygodniowe Poranki Muzyczne oraz koncerty okolicznościowe, bo Muzeum korzysta z jednej z sal, w której stoi również legendarny fortepian. Na bieżąco prowadzone są również przedsięwzięcia wydawnicze. W tej chwili przygotowywane jest również oratorium księdza Gajdy z Lipin, we współpracy z chórem parafialnym z Piaśnik. Ponadto wykonywane są prace ikonograficzne oraz archiwalne. Muzeum udostępniania też zbiory naukowcom i wypożycza eksponaty innym placówkom – korzystają one m.in. z dokumentów, elementów strojów i mebli. Mocno okrojony profil działalności decyduje także o ilości zatrudnionych tam osób. Dziś w muzeum na osiem pracujących osób trzy to nocni stróże, a dwie – pomoce. Pozostałe trzy to pracownicy merytoryczni. Jak twierdzi pani dyrektor, w momencie odwieszenia działalności, niezbędne stanie się poszerzenie zespołu o większą ilość specjalistów, a zwłaszcza etnografa i plastyka.

Co ciekawe, zagrażający bezpieczeństwu zwiedzających budynek, doskonale służył – i nadal służy – muzealnym eksponatom. Iwona Szopa zaznacza: - Nigdy nie było tutaj specjalnych instalacji, zazwyczaj spotykanych w muzeach – nawilżaczy, czy specjalistycznego oświetlenia. Nie mieliśmy nawet sprzętu pomiarowego. Odpukać, te stare mury i średnio szczelne okna dają w efekcie bardzo dobre warunki dla eksponatów. Po prostu na warunki wewnątrz budynku nie wpływają zewnętrzne zmiany wilgotności czy temperatur. Pracuję tutaj już czternasty rok i dotąd nie spotkałam się z zawilgoceniami czy innymi czynnikami, mogącymi zaszkodzić archiwaliom i pozostałym eksopnatom. W magazynie znajdują się obrazy zabezpieczone przed światłem i stroje, które trzeba chronić przed molami. A mole, nie wiedzieć czemu, bardzo lubią przedwojenną wełnę, więc trzeba ich naprawdę dobrze pilnować.

Jak dowiedzieliśmy się w Urzędzie Miejskim, nie wcześniej, niż za pięć lat Muzeum Miejskie zostanie przeniesione do budynku byłej Komendy Policji przy ulicy Polaka 1a. Wstępny zarys wyglądu placówki, przygotowany rok temu pod kątem pozyskania funduszy europejskich jest już gotowy. Nie wdrażano go jednak w życie z powodu niewyjaśnionej sytuacji prawnej niegdysiejszego ratusza. Od niedawna wiadomo, że budynek nie zmieni właściciela i rozporządzanie nim pozostanie w zakresie zadań gminy.

Inwestycja planowana na około osiem milionów zł. ma pozwolić na stworzenie placówki muzealnej z prawdziwego zdarzenia. Gotowy jest już rozkład pomieszczeń, zakładający m.in. salę koncertową, bo mieszkańcy przyzwyczaili się już do tego, że w poniedziałkowe poranki spotykają się przy dźwiękach muzyki. W muzeum ma być również sala audiowizualna, w której będą odbywać się wszelkiego rodzaju szkolenia i konferencje, a która przy okazji stanie się źródłem dodatkowego dochodu dla Muzeum. Prawdopodobnie utworzone zostaną również pracownie etnograficzna i plastyczna. Większa powierzchnia pozwoli również na poszerzenie profilu działalności placówki na przykład o realizowanie w niej programów autorskich nauczycieli, zajmujących się edukacją regionalną.

Jeszcze 15 maja, na spotkaniu z mieszkańcami dzielnicy Centrum, Prezydent Miasta mówił, że budynek byłej komendy, spełniać będzie nie tylko funkcję muzealną. Jako, że projekt pozyskania środków na wyremontowanie tego obiektu realizowany miał być przez kilka sąsiadujących ze sobą gmin, miał on pełnić funkcję „Domu Śląskiego”. Co miała objąć swoją działalnością ta placówka, jeszcze nie było wiadomo. W tej chwili odpowiedź jest już znana – projekt „Domu Śląskiego” nie będzie realizowany. Jak powiedział nam Janusz Kalafarski, pełnomocnik prezydenta miasta ds. Unii Europejskiej i Współpracy Zagranicznej, fundusze przeznaczone na „Fabryki Kultury” w ramach Programu Rozwoju Subregionu zostały przyznane innym przedsięwzięciom, m.in. zamkowi w Będzinie. Świętochłowicom pozostaje ubieganie się o unijne pieniądze w ramach zwykłej procedury konkursowej. Tym czasem koszt przygotowania samej dokumentacji może wynieść nawet 200 tys. zł. W tegorocznym budżecie nie ma zapisów pozwalających na taki wydatek, natomiast konkurs będzie rozpisany prawdopodobnie pod koniec tego roku. Tym samy pozostają dwa wyjścia: albo radni zadecydują o zmianie kształtu budżetu, albo sprawa muzeum zostanie odłożona o kolejnych miesięcy.

Niezależnie od tego, kiedy zasiądzie w nowym gabinecie, Iwona Szopa chciałaby poszerzyć ofertę zajęć i przedsięwzięć kierowanych przez placówkę do społeczności lokalnej. - Prowadzenie muzeum nie polega przecież na tym, aby siedzieć i czekać, aż ktoś się tutaj zjawi i obejrzy, co my tutaj mamy. Regionalizm, etnografia - to zakresy współpracy przede wszystkim ze szkołami. Można zorganizować na przykład cykl wykładów o śląskich obyczajach – rzecz prosta do zrobienia, a jak bardzo cenna, bo zanika wiedza o tym, jakie treści kryją się za stosowaną symboliką. A i symboliki coraz mniej - mówi.

Jedno jest pewne. Aby muzeum mogło proponować mieszkańcom coś więcej, niż doraźne przedsięwzięcia, musi mieć w końcu swoją siedzibę. Jednak nie tylko świętochłowiczanie chcieliby w końcu móc przekroczyć progi muzeum. O placówce z prawdziwego zdarzenia marzy też jej dyrektor. Iwona Szopa ubolewa zwłaszcza nad faktem, że najwartościowsze rzeczy w Muzeum nie mogą być prezentowane szerokiej publiczności. W jej wyśnionym muzeum z pewnością znalazłaby się rekonstrukcja prawdziwego śląskiego mieszkania. - Już kilka lat nie jest u nas prezentowana, a wszyscy się o nią dopytują. To był zawsze pierwszy punkt wycieczek szkolnych i wizyt osób, które przyjeżdżały tutaj z zagranicy. Wchodziły tutaj po kilkunastu latach od wyjazdu ze Świętochłowic i mówiły „Je! Tu jest jak u mojej omy!”. To jest rzecz, która musi zagościć znów w Muzeum Miejskim – mówi pani dyrektor. Chciałaby również stworzyć poszerzoną wystawę, dotyczącą historii miasta – jego początków, tradycji rolniczych, okresu przedprzemysłowego, rozwoju przemysłu i tego, co nastało po jego upadku, czyli miasta opartego na usługach. Jak twierdzi, - potrzebna byłaby porządna biblioteka, bo w tej chwili wszystkie książki upchnięte są w moim gabinecie. Oczywiście, w dzisiejszych czasach, koniecznością staje się również publikacja wszelkich wydawnictw w formie elektronicznej. Nie wspomnę już o stworzeniu wirtualnego muzeum, które zwiedzać można dysponując jedynie komputerem z dostępem do Internetu i chwilą wolnego czasu.

Konieczne jest także stworzenie odpowiednio zabezpieczonych magazynów i zakup nowego sprzętu ekspozycyjnego, bo ten, którym teraz dysponuje muzeum, jest mocno zużyty. Eksponować natomiast naprawdę jest co: - Przyzwoita kolekcja świętochłowickich sztandarów, pamiątki po okresie powstań śląskich, wyposażenie mieszkania, zbiór strojów śląskich, porcelana z huty „Franciszka”, dokumentacja z okresu II Wojny Światowej – wymienia Iwona Szopa. Cenna jest jeszcze inna rzecz. Fakt, że mieszkańcy nadal pamiętają o muzeum i likwidując mieszkania informują jego pracowników, że mają coś ciekawego, co mogłoby się nadać na eksponat. Zdarza się, że to są cenne rzeczy. Cóż z tego, skoro nikt ich nie może oglądać.

Pozostaje żal, że decyzji o umiejscowieniu Muzeum Miejskiego nie podjęto od razu, zanim postanowiono o rozpisaniu przetargów na zagospodarowanie nieruchomości przy ulicy Polaka 1a. Wszak pieniądze unijne dostępne były już wtedy, a stanu budynku przy ul. Dworcowej od dość dawna nie można określić mianem idealnego. Założeniem władz większych i mniejszych ojczyzn z reguły jest konieczność pokazania tego, co w danym miejscu piękne, cenne i warte uwagi. Społeczność Świętochłowic od półtora roku pozbawiona jest możliwości korzystania z dziedzictwa przeszłości. Dlatego też nasuwa się pytanie – nie chcemy, nie możemy, czy po prostu nie mamy czym się chwalić.

Pytanie jest tym istotniejsze, że coraz mniej osób wydaje się interesować historią naszego miasta. Coraz dobitniej można stwierdzić, że w Świętochłowicach brakuje instytucji, które deklaracje o miłości do miasta realizowałyby za pomocą dbałości o jego historię. Najlepszym dowodem na to jest fakt, że nawet Towarzystwo Miłośników Świętochłowic w okresie ostatnich dwóch lat popadło w pewnego rodzaju niebyt. Być może zmieni się to z powodu nadchodzącego 40-lecia jego istnienia. I choć Dyrekcja Muzeum, choć robi, co może, tak naprawdę nie może wiele, gdyż zgodnie ze statutem placówki, środki potrzebne do jej utrzymania i rozwoju zapewnia gmina. W budżecie miasta na rok 2007 dotacja przeznaczona na muzeum wyniosła 250 000 zł. Ponadto może ono czerpać zyski z prowadzonej działalności, darowizn i innych źródeł. Jak jednak może zarabiać na siebie placówka, która nie ma możliwości wyjścia do społeczeństwa?

Tymczasem wielkimi krokami zbliża się również jubileusz trzydziestolecia istnienia Muzeum Miejskiego. W planach są huczne obchody, okolicznościowe wydawnictwo, być może sesja naukowa. Z pewnością padną wielkie słowa i gratulacje. Ciekawa jest jednak odpowiedź na pytanie: gdzie spotkają się ci, którzy odpowiadają za dziedzictwo historyczne i kulturowe w naszym mieście, bo…

muzeum przecież nadal nie będzie…
Silesia Media

Dodaj komentarz

  • KALENDARZ IMPREZ
      • << Luty 2012 >>
        Pon Wto Śro Czw Pia Sob Nie
            1 2 3 4 5
        6 7 8 9 10 11 12
        13 14 15 16 17 18 19
        20 21 22 23 24 25 26
        27 28 29