2011-02-07
Na region, patrz!
Środowiska faryzejskich patriotów zadrżały w posadach. Ich wodzowie wieszczą koniec znanego nam świata, chaos i rozpad państwa. A wszystko nie przez zło idące ze Wschodu czy Zachodu, lecz od Południa. Wprost z Górnego Śląska.
Apokaliptyczne wizje końca rozbrzmiewają, odkąd centraliści zrozumieli, że województwem śląskim rzeczywiście współrządzą zwolennicy regionalizacji Polski. Larum i zawodzenie słychać odtąd nieustannie w stacjach telewizyjnych i rozgłośniach radiowych, a na łamach prasy co i rusz pojawiają się postulaty delegalizacji gorzelikowszczyzny.
Całe zamieszanie byłoby nawet zrozumiałe, gdyby przyjąć, że w Polsce panuje nam WMP monarcha absolutny wraz z dworem, armią urzędników i wyższych oficerów. Władza tej niemałej gromadki darmozjadów rozciąga się na kilka prowincji i nie zamierza popuścić nawet na milimetr. Wszak szlachta musi gdzieś upychać swoich synów i bogato wydawać córki, a jaka posada jest lepsza niż ta ogrzewana blaskiem Wielkiej Miłości Panującego?
Tak więc darmozjady z wysokości swych biurek i stołów zawsze gotowych do uczt spoglądają na prowincje i niekiedy w swej łaskawości zrzucają im ze stołu okruszyny, by te wychwalały ich w niebogłosy. Wszak dobra prowincja, to cicha prowincja, płacąca daniny i kłaniająca się w pas.
Idylliczny obraz zostaje jednak zepsuty przez bunt na południu. Baron Gorzelik mówi, że nie będzie przepłacał za uczty i solidne biurka, skoro w prowincji lepiej by te środki wydano. Buntownik zauważa również, że niektórzy mieszkańcy regionu nie chcą być wepchnięci do jedynie słusznej grupy kulturowej. W monarchii wrze! Trzeba ich prześwietlić! – krzyczą jedni. Lepiej od razu zdelegalizować! – wołają drudzy.
Cała opisywana sytuacja ma jednak miejsce w kraju demokratycznym, chcącym doszlusować do europejskiej czołówki i chlubiącym się wywalczoną wolnością. O tym, jak ta wolność jest subsydiowana niech świadczy fakt, że pierwszy etap decentralizacji, wprowadzenie powiatów, miał miejsce dopiero w 1998 roku. Gdy dziś, po przeszło dwóch dekadach demokratyzacji szczątkową władzę ma ugrupowanie propagujące europejskie normy w zarządzaniu państwem, pojawiają się pytania: dlaczego oni rządzą? Cóż, widać nie wszyscy przywykli do wyborów.
Faryzejscy patrioci stoją na rogach ulic i wołają w tłum, o zagrożeniu dla Polski i o tym, że powinna być jedna i silna, mając w istocie na myśli solidne biurka i zastawione stoły oraz los swych dzieci, które trzeba dobrze wydać i ożenić. Tymczasem w zaciszu swych prowincji regionaliści pracą u podstaw tłumaczą, że absolutyzm się skończył, i to nie tylko na Górnym Śląsku. Do drzwi puka już baron Dutkiewicz i poselstwo Unii Wielkopolan.
Pyrsk!
Całe zamieszanie byłoby nawet zrozumiałe, gdyby przyjąć, że w Polsce panuje nam WMP monarcha absolutny wraz z dworem, armią urzędników i wyższych oficerów. Władza tej niemałej gromadki darmozjadów rozciąga się na kilka prowincji i nie zamierza popuścić nawet na milimetr. Wszak szlachta musi gdzieś upychać swoich synów i bogato wydawać córki, a jaka posada jest lepsza niż ta ogrzewana blaskiem Wielkiej Miłości Panującego?
Tak więc darmozjady z wysokości swych biurek i stołów zawsze gotowych do uczt spoglądają na prowincje i niekiedy w swej łaskawości zrzucają im ze stołu okruszyny, by te wychwalały ich w niebogłosy. Wszak dobra prowincja, to cicha prowincja, płacąca daniny i kłaniająca się w pas.
Idylliczny obraz zostaje jednak zepsuty przez bunt na południu. Baron Gorzelik mówi, że nie będzie przepłacał za uczty i solidne biurka, skoro w prowincji lepiej by te środki wydano. Buntownik zauważa również, że niektórzy mieszkańcy regionu nie chcą być wepchnięci do jedynie słusznej grupy kulturowej. W monarchii wrze! Trzeba ich prześwietlić! – krzyczą jedni. Lepiej od razu zdelegalizować! – wołają drudzy.
Cała opisywana sytuacja ma jednak miejsce w kraju demokratycznym, chcącym doszlusować do europejskiej czołówki i chlubiącym się wywalczoną wolnością. O tym, jak ta wolność jest subsydiowana niech świadczy fakt, że pierwszy etap decentralizacji, wprowadzenie powiatów, miał miejsce dopiero w 1998 roku. Gdy dziś, po przeszło dwóch dekadach demokratyzacji szczątkową władzę ma ugrupowanie propagujące europejskie normy w zarządzaniu państwem, pojawiają się pytania: dlaczego oni rządzą? Cóż, widać nie wszyscy przywykli do wyborów.
Faryzejscy patrioci stoją na rogach ulic i wołają w tłum, o zagrożeniu dla Polski i o tym, że powinna być jedna i silna, mając w istocie na myśli solidne biurka i zastawione stoły oraz los swych dzieci, które trzeba dobrze wydać i ożenić. Tymczasem w zaciszu swych prowincji regionaliści pracą u podstaw tłumaczą, że absolutyzm się skończył, i to nie tylko na Górnym Śląsku. Do drzwi puka już baron Dutkiewicz i poselstwo Unii Wielkopolan.
Pyrsk!
Alan Zych
- OGŁOSZENIA
- Pani spotka się z Panem
- Schody Rintal-tylko w maju stopniowa promocja ile
- Praca DODATKOWA
- KUPIĘ zadłużoną spółkę
- GRECJA wypoczynek & zwiedzanie
- Kupię Przejmę Zadłużoną spółkę akcyjną lub z o.o.
- MARIZA - Zarabiaj z Nami !
- Dołącz do Oriflame - zarabiaj jako konsultantka!
- Kupię Spółkę - Skup Zadłużonych Spółek
- Zostań konsultantką(em) Oriflame!
- Telewizor Grundig
- Słupki ogrodzeniowe

Dodaj komentarz
zgłoś nadużycie !!!, Utworzony: 2011-02-07 22:26:01
zgłoś nadużycie mielec, Utworzony: 2011-02-07 19:40:02
zgłoś nadużycie !!!, Utworzony: 2011-02-07 18:20:50