Czwartek, 09 Lutego 2012, imieniny: Cyryla, Apolonii




2010-07-09

Polowanie z nagonką

O tym, dlaczego zdecydował się wystąpić do sądu przeciwko gminie, sprawach związanych z funkcjonowaniem Szpitala Powiatowego, lokalnej scenie politycznej i możliwościach, jakie powinny wykorzystać Świętochłowice, z byłym zastępcą prezydenta miasta, Rafałem Świerkiem, rozmawia Marzena Wojewoda-Rączka.

Marzena Wojewoda-Rączka: Po półtorarocznym procesie wygrał pan z gminą. W tej chwili w lokalnych mediach i gablotach urzędowych można zapoznać się z przeprosinami, jakie urząd wystosował za publikacje, które, jak uznał sąd, naruszały pana dobre imię. Właśnie o to pan walczył? Nie było żadnych żądań finansowych?
Rafał Świerk: Nie miałem wobec gminy roszczeń finansowych, nie występowałem o pieniądze, ale w obronie dobrego imienia, które szkalujące informacje rozpowszechniane przez gminę, naruszyły. Mam satysfakcję, bo orzeczenie sądu jasno wskazało, że wszystkie te publikacje na mój temat, które się w Świętochłowicach pojawiły, były zwyczajnym kłamstwem i pomówieniem. Sąd potwierdził też, że nie mogłem wpływać na funkcjonowanie miejskiego ZOZ. Takie możliwości miała w tym czasie jedynie dyrekcja i osoba, która tę dyrekcję powołała.

M. W-R: W treści przeprosin czytamy, że „Gmina Świętochłowice oświadcza, że jej władzom, w tym Prezydentowi Miasta Świętochłowice znana była sytuacja finansowa Szpitala Powiatowego, przez okres narastania długu.”. Pan niejednokrotnie podkreślał, że informował zwierzchnika o sytuacji szpitala. Czy wskazywał pan też, co należy zrobić, by ją poprawić?
R. Ś: Sugerowałem odwołanie całej ówczesnej dyrekcji Szpitala Powiatowego. Od tego czasu zaczęła się dziwna gra. Postanowiono znaleźć kozła ofiarnego. W raporcie złożonym prezydentowi wyraźnie wskazałem, że jednym z rozwiązań jest powołanie nowej dyrekcji, to właśnie stało się przyczyną nagonki na mnie. Winę za nieudolność dyrekcji SP ZOZ próbowano zrzucić na moja osobę jako jedynego kreatora działań SP ZOZ .Równocześnie pan prezydent przedstawił na obradach Rady Miejskiej opinię prawną stwierdzającą jednoznacznie, że za całość funkcjonowania SP ZOZ odpowiada dyrektor. W materiałach opublikowanych przez Urząd Miasta wskazano moją osobę jako bezpośrednio odpowiedzialną za decyzje podejmowane w sprawach szpitala. Jako zastępca prezydenta nie powoływałem na stanowisko pana dyrektora, jak również nie mogłem podejmować decyzji o odwołaniu go z tej funkcji, co jasno obrazuje, kto i w jakim stopniu wpływał i odpowiadał za zaistniałą sytuację.

M. W-R:: Sprawa polityczna?
R. Ś.: Co do tego nikt nie ma wątpliwości. Nie wiem, dlaczego bano się mojej osoby.

M. W-R.: Skąd ten strach?
R. Ś.: Przerosła ich sytuacja. Wszyscy mieli świadomość, co się dzieje ze szpitalem. Tymczasem ówczesny dyrektor nie angażował się w najmniejszym stopniu, by tę sytuację zmienić. Do tego stopnia, że pracownicy szpitala, którzy chcieli się z nim spotkać, byli informowani w administracji, że dyrektor pojechał do NFZ. Tak naprawdę spędzał ten czas w swojej drugiej pracy. Doszło do tego, że wynegocjowany i podpisany (za poprzedniego dyrektora) układ ratalny z ZUS-em nie był realizowany przez pana Piotra Nowaka, ówczesnego dyrektora SP ZOZ . To spowodowało, jak wszyscy pamiętamy, dramatyczną sytuację finansową szpitala zagrożonego blokadą kont bankowych. Wtedy to radni postawieni przed faktem dokonanym uchwalili przekazanie 2 700 000 zł z budżetu na spłatę zadłużenia w ZUS.

M. W-R: Jak się pan poczuł, czytając te publikacje na swój temat?
R. Ś.: Nikomu takich przeżyć nie życzę. Stałem się kozłem ofiarnym, chciano mnie zdyskredytować i obciążyć w świadomości opinii publicznej. Nie prowadzi się polemiki takim metodami w momencie, gdy druga strona nie ma możliwości przedstawienia swojego stanowiska. Te publikacje wskazywały moja winę jako pewnik, a tak naprawdę chodziło o to, by wybielić dyrektora ZOZ .

M. W-R: Stąd decyzja o wystąpieniu na drogę sądową?
R. Ś.: Nie chodzi tylko o samo działanie gminy, ale również o sposób, w jaki się to odbyło. Ewidentne niszczenie ludzi i ich dobrego imienia. Nigdy, nawet podczas kampanii wyborczej nie postępowano tak bezwzględnie. Nawet sędzia prowadząca sprawę była zdziwiona, jak można kogoś w ten sposób potraktować. Po prostu z premedytacją mnie oczerniono w oczach współpracowników i mieszkańców Świętochłowic. To było polowanie z nagonką.

M. W-R: Kto zeznawał podczas procesu?
R. Ś.: Świadkami byli między innymi pracownicy SP ZOZ, przedstawiciele samorządu, urzędu miejskiego i była dyrekcja ZOZ.

M. W-R: Z jakimi reakcjami ludzi spotyka się pan w tej chwili, gdy przeprosiny ukazały się publicznie?
R. Ś.: Wielu z tych, którzy w tamtych czasach biernie bądź po cichu wspierało działania ówczesnej dyrekcji ZOZ i przedstawicieli gminy dziś mnie przeprasza i gratuluje wygranej. Szkoda, że znów robią to po cichu. Natomiast spotykam się z wieloma miłymi gestami ze strony świętochłowiczan, którzy dowiadują się o całej sprawie właśnie z zamieszczonych przeprosin. Niestety, to oni musieli ponieść koszty najpierw szkalujących mnie informacji, a teraz przeprosin.

M. W-R: Prezydent odwołując pana argumentował, że przyczyną takiego posunięcia była utrata zaufania. A co z zaufaniem mieszkańców? Jak pan uważa, czy przez te publikacje udało się podważyć je w stosunku do pana i stowarzyszenia, jakie pan reprezentuje?
R. Ś.: Ależ to było świadome działanie, które miało na celu zdyskredytowanie również Ruchu Ślązaków i jego sympatyków.

M. W-R: Miejska scena polityczna bardzo się ostatnio zmieniła. Przed nami wybory samorządowe, czy na listach Ruchu Ślązaków będzie można znaleźć nazwiska radnych Porozumienia Świętochłowickiego?
R. Ś.: Przez lata niejednokrotnie współpracowaliśmy z osobami z różnych ugrupowań. Każdy z członków Rady Miejskiej ma swoje wady i zalety, ale najważniejsze jest, by to właśnie te zalety wykorzystać optymalnie do wspólnej pracy nad przyszłością miasta. Dlatego jestem otwarty na rozmowy ze wszystkimi. Te zresztą się toczą, ale myślę, ze o ich efektach będzie można mówić dopiero w momencie, kiedy się zakończą.

M. W-R.: Czy koalicja z Platformą Obywatelską jest więc zagrożona?
R. Ś.: Z PO podjęliśmy współpracę bez określania na piśmie warunków. Każda ze stron samodzielnie podejmuje decyzje, a tylko wspólne rozwiązania są firmowane przez oba ugrupowania.

M. W-R: Ma pan zamiar kandydować na urząd prezydenta miasta?
R. Ś.: Nie ukrywam, że sporo osób namawia mnie do tego. Jako były pracownik Urzędu Miejskiego mam duże doświadczenie w pracy samorządowej oraz wiele pomysłów na pewne rozwiązania, które można byłoby zastosować w naszym mieście. Jako prezes Ruchu Ślązaków wraz z moimi koleżankami i kolegami legitymującymi się poparciem mieszkańców chcemy zmieniać rzeczywistość naszego miasta. Natomiast jako mieszkaniec Świętochłowic jestem emocjonalnie związany z tym co dzieje się w naszym mieście. Dlatego te i wiele innych spraw będzie miało wpływ na decyzję, jaką podejmę. Myślę, że ostatnie kilka miesięcy pokazało, że trzeba zrewidować swoje stanowisko i podjąć wyzwania jakie stoją przede mną w najbliższym czasie. Oczywiście sprawa ta jest jeszcze otwarta.

M. W-R.: Nowy prezydent będzie musiał stawić czoła między innymi sytuacji ZOZ, czyli sprawie, która spowodowała te niemiłe dla pana konsekwencje. Jak w te chwili ocenia pan kondycję szpitala?
R. Ś.: Trudno mi to oceniać, bo nie posiadam już takiej wiedzy na temat tej sytuacji, jaką dysponowałem będąc zastępcą prezydenta. Przypuszczam, że stan finansów tej placówki nadal nie jest zadowalający. Pewne jest jedno, ten szpital musi istnieć, nasze społeczeństwo się starzeje, nie wyobrażam sobie, by starsi, chorzy świętochłowiczanie nie mogli znaleźć w swoim mieście opieki. Poza tym szpital jest też miejscem pracy wielu mieszkańców, należy zrobić wszystko, by funkcjonował i to funkcjonował dobrze.

M. W-R.: Co pana zdaniem musi się jeszcze zmienić, by Świętochłowice stały się ważnym ośrodkiem na mapie Śląska, a nie prowincjonalnym miastem bez perspektyw?
R. Ś.: Przede wszystkim należy pokazać mieszkańcom Świętochłowic, że potencjał tego miasta jest w nich samych. Działania, jakie należy podjąć, muszą skupiać się wokół aktywizacji mieszkańców. Znam pracowników Urzędu Miejskiego, w których tkwi ogromny, możliwy do wykorzystania potencjał. Nie należy ograniczać ich inicjatyw, a stworzenie warunków do ich realizacji w perspektywie czasu może przynieść naszemu miastu wymierne korzyści.
W pewnych sferach nasze miasto nie wykorzystuje swoich możliwości, wynikających na przykład z lokalizacji. Musimy otworzyć się na propozycje mieszkańców, którzy chcą współtworzyć swoje otoczenie, a wysiłki władz miasta muszą skoncentrować się na maksymalnym wykorzystaniu środków, jakie można pozyskać ze źródeł zewnętrznych.

M. W-R.: Podsumowując, jakie jest najważniejsze zadanie, przed którym staną nowo wybrani prezydent i radni?
R. Ś.: Zbilansowanie budżetu miasta, przy rozsądnym gospodarowaniu uszczuplonymi poprzez światowy kryzys środkami. Rozważne wydatkowanie publicznego grosza poprzez spojrzenie na Świętochłowice oczami prawdziwego gospodarza. Gospodarza wnikliwie wsłuchującego się w głosy mieszkańców. Odzyskanie przez władze miejskie nadszarpniętego w oczach ludzi zaufania, utraconego w wyniku wydarzeń ostatnich miesięcy. Ale nader wszystko udowodnienie, że władać miastem można sprawniej, bardziej skutecznie i w poczuciu należnej wyborcom pokory.

M. W-R.: Dziękuję bardzo za rozmowę
R. Ś.: Dziękuję.

Dodaj komentarz

zgłoś nadużycie , Utworzony: 2010-08-26 08:08:53

Do poprzednika
Coś ci nerwy puszczają, pomyliłeś kult Stalina z demokracją

zgłoś nadużycie , Utworzony: 2010-08-25 08:00:36

Do nawiedzonego sympatyka mosia,człowieczku idąc twoim tokiem rozumowania to złapanego mordercę należy pozostawić na wolności tylko dlatego że jeszcze nie ma wyroku.kiedy się w końcu skapniecie że moś już wam premi płacił nie będzie.

zgłoś nadużycie Do poprzednika, Utworzony: 2010-08-17 19:04:50

Masz moze na mysli tę grupkę obronców krzyza i ich sejmowych zagrzewaczy okreslonych przez Przeora Jasnej Góry w ostatnią niedzielę mianem elementu polityczno-satanistycznego?

zgłoś nadużycie , Utworzony: 2010-08-14 15:16:38

Moniko, chyba w tych krajach poznałaś ratownika, ewentualnie zaliczyłaś imprezę razem znim. Daleko nam do demokracji tych państw, a co dopiero do poziomu intytucji takich jak Sądy. Dzięki takim opiniom jak twoja wzmacnia się system oparty na cyniźmie, cwaniactwie, braku honoru, szacunku do obywatela. Kpiną jest więzienie w areszcie obywateli bez wyroku.
Dyktatura jednej partii mającej wszystko pod kontrolą niszczy Państwo, oraz opozycję będącą solą rozwiniętej demokracji.

zgłoś nadużycie Ewa do Moniki, Utworzony: 2010-08-13 00:20:21

Chyba do mnie te aluzje,więc Ci odpowiem.Nie mam absolutnie nic przeciwko jakimkolwiek portalom społecznościowym ,Nk,fotka,facebook ,czy co tam jeszcze.Po to są ,żeby z nich korzystać ,poznawać ludzi i dobrze sie bawić Uważam jedynie,że czyjaś przydatność w społeczeństwie nie określa się wysokością ocen na fotce . Ta wypowiedź ,jak dla mnie jest po prostu śmieszna,dziecinna i egzaltowana - i tyle. I zaręczam,że przed wyborami nie przelecę przez "fotkę" ,żeby zobaczyć,czu jest tam któryś z kandydatów i jaka ma średnią,albo ilu znajomych na NK .
  • KALENDARZ IMPREZ
      • << Luty 2012 >>
        Pon Wto Śro Czw Pia Sob Nie
            1 2 3 4 5
        6 7 8 9 10 11 12
        13 14 15 16 17 18 19
        20 21 22 23 24 25 26
        27 28 29