2008-08-31
Prawo z perspektywy...
Od grudnia toczy się spór pomiędzy MGSM „Perspektywa” z Rudy Śląskiej i lokatorami bloku przy ulicy Wojska Polskiego 43a w Świętochłowicach, dotyczący przeniesienia własności lokali.
Głównym powodem sporu jest definicja "napraw koniecznych". By przeniesienie własności mogło dojść do skutku, lokator ma obowiązek pokryć koszty tych napraw, poniesione przez Międzyzakładową Górniczą Spółdzielnię Mieszkaniową „Perspektywa”. Mieszkańcy kwestionują nie tylko wysokość, ale i listę wydatków wyszczególnionych przez Spółdzielnię.
Prezes Spółdzielni, Jan Warcok, nie zgodził się rozmawiać na ten temat. Odesłał nas do "Aktualności" znajdujących się na stronie internetowej Spółdzielni. Informacje, które można tam znaleźć są raczej oszczędne, bowiem na firmowej stronie www czytamy: „Zgodnie z treścią ustawy, w sytuacji naszej Spółdzielni (przejęto budynki od Rudzkiej Spółki Węglowej nieodpłatnie) najemca składający wniosek o przeniesienie własności lokalu - jest zobowiązany do pokrycia między innymi nakładów koniecznych na utrzymanie budynku, w którym znajduje się ten lokal.
Wyliczona kwota wpłat na fundusz remontowy za okres 1.04.2001r - 31.07.2007r dokonana przez lokatorów to wartość 88,20 zł/m2 powierzchni.
W oparciu o ewidencję księgową rozliczono faktycznie poniesione nakłady remontowe w poszczególnych budynkach na tej samej przestrzeni czasu.
Zgodnie z tak przyjętym rozwiązaniem w 364 budynkach nie powstał obowiązek spłaty nakładów koniecznych. Wnioskodawcy z 380 budynków przed "uwłaszczeniem" wnosić winni opłaty od 1,00 zł/m2 do 200,00 zł/m2, natomiast wnioskodawcy z 64 budynków wnieść muszą kwoty powyżej 200,00 zł/m2. Dotyczy to budynków, w których wykonano gruntowne kosztowne remonty”.
Jak mówią mieszkańcy, zdaniem Spółdzielni to Zarząd decyduje o tym, które nakłady zostają zaliczone jako konieczne, w związku z tym, że ustawa o spółdzielniach mieszkaniowych nie definiuje pojęcia "napraw koniecznych". Nie bez znaczenia jest to, że zgodnie z tym stanowiskiem nakłady te nie podlegają negocjacjom.
Natomiast, zgodnie z zasadami obowiązywania aktów prawnych w Polsce, jeśli ustawa nie reguluje jakiejś kwestii, istnieją dwie możliwości. Pierwsza: odpowiedni minister wydaje rozporządzenie odnośnie do nieuregulowanych ustawowo kwestii. Druga: odniesienie się do aktu wyższego rzędu, na przykład Kodeksu Cywilnego.
Jako, że nie wydano w tej sprawie rozporządzenia, lokatorzy powołują się na artykuł 663 Kodeksu Cywilnego, według którego nakłady konieczne wiążą się tylko i wyłącznie z prawidłowym funkcjonowaniem mienia (w tym przypadku budynku – przyp. red.). Lokatorom sprzyja fakt, że powyższą definicją posługuje się również Minister Infrastruktury.
Zawyżone?
Mieszkańcy twierdzą, że koszty napraw koniecznych zostały znacznie zawyżone, a część z wyszczególnionych przez Spółdzielnię pozycji nie została zrealizowana w budynku.
- Nikt z nas nie zauważył, żeby balkony były uszczelniane. Były jedynie malowane, ale to obejmuje inna pozycja w wykazie nakładów poniesionych na remont budynku- mówi jeden z lokatorów.
Całkowity koszt fikcyjnego uszczelniania balkonów to 2 609,27 zł. Kwota po rozłożeniu na poszczególne mieszkania nie jest duża i pewnie nikt nie zwróciłby na nią uwagi, gdyby nie najbardziej kontrowersyjny wydatek, a mianowicie "naprawa chodnika", opiewająca na kwotę prawie 40 tys. zł. -To jest śmieszne. Zrobienie nowego chodnika, razem z robocizną, to około 10 tysięcy przy obecnych cenach materiałów budowlanych. A oni ten chodnik naprawiali kilka lat temu. Wtedy było dużo taniej – oburzają się mieszkańcy. Podejrzewają też, że do kosztów napraw koniecznych przeznaczonych na ich blok i obdarzonych mianem „naprawy chodnika” Spółdzielnia zaliczyła zbudowanie parkingu, z którego korzysta całe osiedle. – Nawet naprawa chodnika nie może być zaliczona do napraw koniecznych, bo to nie jest rzecz niezbędna to funkcjonowania budynku - denerwują się.
Kolejną kwestią sporną jest wymiana okien w budynku. Spółdzielnia koszt wymiany rozdysponowała równo pomiędzy wszystkich lokatorów. Ale nie we wszystkich mieszkaniach okna zostały wymienione. - U mnie zostało wymienione jedno okno. Reszta nie nadaje się do użytku, bo wypadają z ram. I ja mam zapłacić za wymianę wszystkich okien w moim mieszkaniu? – pyta jedna z lokatorek.
- Spółdzielnia chce, żebym zapłacił jej około trzech tysięcy za mieszkanie, w którym niby są wymienione okna. Ale ja będę musiał dołożyć jeszcze trzy tysiące, żeby kupić nowe okna. Koszt nabycia mieszkania wzrasta do 6 tysięcy. A sąsiadka ma wszystkie okna wymienione i płaci niecałe trzy tysiące - mówi kolejny mieszkaniec. – To tak jakby poszła Pani do sklepu, zapłaciła za towar i wróciła z pustymi rękami do domu - podsumowuje.
Na tym jednak nie koniec. Artykuł 663 Kodeksu Cywilnego mówi również o tym, że najemca ma prawo żądać od wynajmującego przeprowadzenia napraw koniecznych w wyznaczonym terminie. Jeśli wynajmujący ich nie dokona, wtedy najemca ma prawo naprawić daną rzecz na koszt wynajmującego. Tak też zrobiło jedno z małżeństwo zamieszkujących blok, które na początku sierpnia 2004 roku w piśmie do Spółdzielni poprosiło o wymianę okien, zakwalifikowanych przez pracowników Spółdzielni do wymiany do końca sierpnia 2004 roku i nie wymienionych w tym terminie. We wrześniu, przeprowadzając remont, małżeństwo dokonało wymiany we własnym zakresie i wysłało pismo z prośbą o zwrot kosztów do Spółdzielni. – Do dziś nie zwrócono nam tych pieniędzy. Jeśli Spółdzielnia chciałaby przekazać na mieszkanie, to powinna najpierw nam zwrócić 2,5 tysiąca. A oni wołają od nas jeszcze pieniądze za rzeczy, których nie zrobili!- denerwuje się małżeństwo.
Mieszkańcy nie zgadzają się również z kosztem naprawy dachu, który według Spółdzielni wyniósł ponad 36 tysięcy złotych. Argumentują, że załatanie dwóch niewielkich dziur w dachu kosztowało więcej niż wymiana całego dachu w innych budynkach.
Kto komu dołoży?
Zgodnie z prawem spółdzielczym MGSM na wniosek członka spółdzielni miała obowiązek przedstawić kalkulację wysokości opłat. Nie zrobiła tego. Odpowiedziała jedynie, "że podtrzymuje stanowisko przedstawione we wcześniejszej korespondencji".
Od kosztów napraw koniecznych "Perspektywa" nie odliczyła również wpłaconej przez lokatorów kaucji mieszkaniowej, która zgodnie z artykułem 48 punkt 5 waloryzuje się proporcjonalnie do wartości mieszkania.
Dopiero po pisemnym upomnieniu się mieszkańców, Spółdzielnia zwróciła się do dysponenta kaucji, czyli kopalni "Halemba-Wujek" o jej waloryzację. Kwota kaucji mieszkaniowej nie jest mała, ponieważ rynkowa wartość metra kwadratowego na tym osiedlu wynosi średnio 4 tysiące 200zł. Większość mieszkańców wpłaciła kaucję w wysokości 38 000 złotych, co, po zgodnej z ustawą rewaloryzacji dla mieszkania o powierzchni 50 metrów kwadratowych, daje kwotę 2 758 złoty, czyli niemal tyle, ile Spółdzielnia żąda za przeniesienie własności lokalu takiego właśnie mieszkania.
Mieszkańcy wyliczyli, że jeśli od kwot żądanych za przeniesienie własności odliczyć kwestionowaną przez nich wysokość kosztów wymiany okien, uszczelnienia balkonów oraz obniżyć kontrowersyjne koszty naprawy dachu i chodnika, Spółdzielnia, by przenieść własność lokalu na mieszkańców powinna im jeszcze zwrócić część pieniędzy, jakie wpłacili na fundusz remontowy. W przypadku niektórych mieszkań powinno to być nawet kilka tysięcy złotych.
- Spółdzielnia nie ma szans na wygranie tej sprawy i nie pozwolimy, żeby przerzucała na nas koszty poniesione na inne budynki, często w innych miastach - mówią mieszkańcy. – Skąd mamy wiedzieć, że okien, które nie zostały u nas wymienione, nie zamontowano w domu Prezesa "Perspektywy"?- pytają lokatorzy.
Sąd rozstrzygnie?
Zdesperowani lokatorzy postanowili oddać sprawę do sądu. W pozwie powołują się na opieszałość Spółdzielni. Umożliwia im to punkt 1. artykułu 49. Ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych. Oprócz opisanych wyżej nieprawidłowości, w dokumencie wymieniają, szereg innych kwestii oraz wskazują na przypadki postępowania MGSM "Perspektywa" wbrew prawu.
Wskazują między innymi, że spółdzielnia nie rozpatrzyła w ustawowym terminie (trzy miesiące – przyp. red.) wniosku o przekształcenie. Zajęła się tym dopiero po pisemnym zapytaniu mieszkańców o powody, z jakich wniosek nie został rozpatrzony. Nie był to pierwszy taki przypadek.
W sierpniu 2002 roku mieszkańcy bloku przy ulicy Wojska Polskiego 43a złożyli w siedzibie "Perspektywy" wnioski o przeniesienie własności lokalu na podstawie art. 12 ust. 1 ustawy z dnia 15 grudnia 2000 roku o spółdzielniach mieszkaniowych. Wtedy Spółdzielnia miała obowiązek przekazać mieszkańcom zajmowane lokale nieodpłatnie w związku z tym, że były to mieszkania zakładowe przekazane MGSM "Perspektywa" również nieodpłatnie, a Spółdzielnia nie ponosiła wtedy żadnych kosztów związanych z naprawami koniecznymi. Lokatorzy nigdy nie otrzymali odpowiedzi na pisma z 2002 roku.
Obecnie lokatorzy wnieśli pozew przeciwko MGSM „Perspektywa” do Sądu Rejonowego w Rudzie Śląskiej. Spółdzielnia podtrzymuje swoje stanowisko. Termin pierwszej rozprawy nie został jeszcze ustalony.
Prezes Spółdzielni, Jan Warcok, nie zgodził się rozmawiać na ten temat. Odesłał nas do "Aktualności" znajdujących się na stronie internetowej Spółdzielni. Informacje, które można tam znaleźć są raczej oszczędne, bowiem na firmowej stronie www czytamy: „Zgodnie z treścią ustawy, w sytuacji naszej Spółdzielni (przejęto budynki od Rudzkiej Spółki Węglowej nieodpłatnie) najemca składający wniosek o przeniesienie własności lokalu - jest zobowiązany do pokrycia między innymi nakładów koniecznych na utrzymanie budynku, w którym znajduje się ten lokal.
Wyliczona kwota wpłat na fundusz remontowy za okres 1.04.2001r - 31.07.2007r dokonana przez lokatorów to wartość 88,20 zł/m2 powierzchni.
W oparciu o ewidencję księgową rozliczono faktycznie poniesione nakłady remontowe w poszczególnych budynkach na tej samej przestrzeni czasu.
Zgodnie z tak przyjętym rozwiązaniem w 364 budynkach nie powstał obowiązek spłaty nakładów koniecznych. Wnioskodawcy z 380 budynków przed "uwłaszczeniem" wnosić winni opłaty od 1,00 zł/m2 do 200,00 zł/m2, natomiast wnioskodawcy z 64 budynków wnieść muszą kwoty powyżej 200,00 zł/m2. Dotyczy to budynków, w których wykonano gruntowne kosztowne remonty”.
Jak mówią mieszkańcy, zdaniem Spółdzielni to Zarząd decyduje o tym, które nakłady zostają zaliczone jako konieczne, w związku z tym, że ustawa o spółdzielniach mieszkaniowych nie definiuje pojęcia "napraw koniecznych". Nie bez znaczenia jest to, że zgodnie z tym stanowiskiem nakłady te nie podlegają negocjacjom.
Natomiast, zgodnie z zasadami obowiązywania aktów prawnych w Polsce, jeśli ustawa nie reguluje jakiejś kwestii, istnieją dwie możliwości. Pierwsza: odpowiedni minister wydaje rozporządzenie odnośnie do nieuregulowanych ustawowo kwestii. Druga: odniesienie się do aktu wyższego rzędu, na przykład Kodeksu Cywilnego.
Jako, że nie wydano w tej sprawie rozporządzenia, lokatorzy powołują się na artykuł 663 Kodeksu Cywilnego, według którego nakłady konieczne wiążą się tylko i wyłącznie z prawidłowym funkcjonowaniem mienia (w tym przypadku budynku – przyp. red.). Lokatorom sprzyja fakt, że powyższą definicją posługuje się również Minister Infrastruktury.
Zawyżone?
Mieszkańcy twierdzą, że koszty napraw koniecznych zostały znacznie zawyżone, a część z wyszczególnionych przez Spółdzielnię pozycji nie została zrealizowana w budynku.
- Nikt z nas nie zauważył, żeby balkony były uszczelniane. Były jedynie malowane, ale to obejmuje inna pozycja w wykazie nakładów poniesionych na remont budynku- mówi jeden z lokatorów.
Całkowity koszt fikcyjnego uszczelniania balkonów to 2 609,27 zł. Kwota po rozłożeniu na poszczególne mieszkania nie jest duża i pewnie nikt nie zwróciłby na nią uwagi, gdyby nie najbardziej kontrowersyjny wydatek, a mianowicie "naprawa chodnika", opiewająca na kwotę prawie 40 tys. zł. -To jest śmieszne. Zrobienie nowego chodnika, razem z robocizną, to około 10 tysięcy przy obecnych cenach materiałów budowlanych. A oni ten chodnik naprawiali kilka lat temu. Wtedy było dużo taniej – oburzają się mieszkańcy. Podejrzewają też, że do kosztów napraw koniecznych przeznaczonych na ich blok i obdarzonych mianem „naprawy chodnika” Spółdzielnia zaliczyła zbudowanie parkingu, z którego korzysta całe osiedle. – Nawet naprawa chodnika nie może być zaliczona do napraw koniecznych, bo to nie jest rzecz niezbędna to funkcjonowania budynku - denerwują się.
Kolejną kwestią sporną jest wymiana okien w budynku. Spółdzielnia koszt wymiany rozdysponowała równo pomiędzy wszystkich lokatorów. Ale nie we wszystkich mieszkaniach okna zostały wymienione. - U mnie zostało wymienione jedno okno. Reszta nie nadaje się do użytku, bo wypadają z ram. I ja mam zapłacić za wymianę wszystkich okien w moim mieszkaniu? – pyta jedna z lokatorek.
- Spółdzielnia chce, żebym zapłacił jej około trzech tysięcy za mieszkanie, w którym niby są wymienione okna. Ale ja będę musiał dołożyć jeszcze trzy tysiące, żeby kupić nowe okna. Koszt nabycia mieszkania wzrasta do 6 tysięcy. A sąsiadka ma wszystkie okna wymienione i płaci niecałe trzy tysiące - mówi kolejny mieszkaniec. – To tak jakby poszła Pani do sklepu, zapłaciła za towar i wróciła z pustymi rękami do domu - podsumowuje.
Na tym jednak nie koniec. Artykuł 663 Kodeksu Cywilnego mówi również o tym, że najemca ma prawo żądać od wynajmującego przeprowadzenia napraw koniecznych w wyznaczonym terminie. Jeśli wynajmujący ich nie dokona, wtedy najemca ma prawo naprawić daną rzecz na koszt wynajmującego. Tak też zrobiło jedno z małżeństwo zamieszkujących blok, które na początku sierpnia 2004 roku w piśmie do Spółdzielni poprosiło o wymianę okien, zakwalifikowanych przez pracowników Spółdzielni do wymiany do końca sierpnia 2004 roku i nie wymienionych w tym terminie. We wrześniu, przeprowadzając remont, małżeństwo dokonało wymiany we własnym zakresie i wysłało pismo z prośbą o zwrot kosztów do Spółdzielni. – Do dziś nie zwrócono nam tych pieniędzy. Jeśli Spółdzielnia chciałaby przekazać na mieszkanie, to powinna najpierw nam zwrócić 2,5 tysiąca. A oni wołają od nas jeszcze pieniądze za rzeczy, których nie zrobili!- denerwuje się małżeństwo.
Mieszkańcy nie zgadzają się również z kosztem naprawy dachu, który według Spółdzielni wyniósł ponad 36 tysięcy złotych. Argumentują, że załatanie dwóch niewielkich dziur w dachu kosztowało więcej niż wymiana całego dachu w innych budynkach.
Kto komu dołoży?
Zgodnie z prawem spółdzielczym MGSM na wniosek członka spółdzielni miała obowiązek przedstawić kalkulację wysokości opłat. Nie zrobiła tego. Odpowiedziała jedynie, "że podtrzymuje stanowisko przedstawione we wcześniejszej korespondencji".
Od kosztów napraw koniecznych "Perspektywa" nie odliczyła również wpłaconej przez lokatorów kaucji mieszkaniowej, która zgodnie z artykułem 48 punkt 5 waloryzuje się proporcjonalnie do wartości mieszkania.
Dopiero po pisemnym upomnieniu się mieszkańców, Spółdzielnia zwróciła się do dysponenta kaucji, czyli kopalni "Halemba-Wujek" o jej waloryzację. Kwota kaucji mieszkaniowej nie jest mała, ponieważ rynkowa wartość metra kwadratowego na tym osiedlu wynosi średnio 4 tysiące 200zł. Większość mieszkańców wpłaciła kaucję w wysokości 38 000 złotych, co, po zgodnej z ustawą rewaloryzacji dla mieszkania o powierzchni 50 metrów kwadratowych, daje kwotę 2 758 złoty, czyli niemal tyle, ile Spółdzielnia żąda za przeniesienie własności lokalu takiego właśnie mieszkania.
Mieszkańcy wyliczyli, że jeśli od kwot żądanych za przeniesienie własności odliczyć kwestionowaną przez nich wysokość kosztów wymiany okien, uszczelnienia balkonów oraz obniżyć kontrowersyjne koszty naprawy dachu i chodnika, Spółdzielnia, by przenieść własność lokalu na mieszkańców powinna im jeszcze zwrócić część pieniędzy, jakie wpłacili na fundusz remontowy. W przypadku niektórych mieszkań powinno to być nawet kilka tysięcy złotych.
- Spółdzielnia nie ma szans na wygranie tej sprawy i nie pozwolimy, żeby przerzucała na nas koszty poniesione na inne budynki, często w innych miastach - mówią mieszkańcy. – Skąd mamy wiedzieć, że okien, które nie zostały u nas wymienione, nie zamontowano w domu Prezesa "Perspektywy"?- pytają lokatorzy.
Sąd rozstrzygnie?
Zdesperowani lokatorzy postanowili oddać sprawę do sądu. W pozwie powołują się na opieszałość Spółdzielni. Umożliwia im to punkt 1. artykułu 49. Ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych. Oprócz opisanych wyżej nieprawidłowości, w dokumencie wymieniają, szereg innych kwestii oraz wskazują na przypadki postępowania MGSM "Perspektywa" wbrew prawu.
Wskazują między innymi, że spółdzielnia nie rozpatrzyła w ustawowym terminie (trzy miesiące – przyp. red.) wniosku o przekształcenie. Zajęła się tym dopiero po pisemnym zapytaniu mieszkańców o powody, z jakich wniosek nie został rozpatrzony. Nie był to pierwszy taki przypadek.
W sierpniu 2002 roku mieszkańcy bloku przy ulicy Wojska Polskiego 43a złożyli w siedzibie "Perspektywy" wnioski o przeniesienie własności lokalu na podstawie art. 12 ust. 1 ustawy z dnia 15 grudnia 2000 roku o spółdzielniach mieszkaniowych. Wtedy Spółdzielnia miała obowiązek przekazać mieszkańcom zajmowane lokale nieodpłatnie w związku z tym, że były to mieszkania zakładowe przekazane MGSM "Perspektywa" również nieodpłatnie, a Spółdzielnia nie ponosiła wtedy żadnych kosztów związanych z naprawami koniecznymi. Lokatorzy nigdy nie otrzymali odpowiedzi na pisma z 2002 roku.
Obecnie lokatorzy wnieśli pozew przeciwko MGSM „Perspektywa” do Sądu Rejonowego w Rudzie Śląskiej. Spółdzielnia podtrzymuje swoje stanowisko. Termin pierwszej rozprawy nie został jeszcze ustalony.
Karolina Żyła
- OGŁOSZENIA
- garaż
- Sok MEGA LIFE – bomba witaminowa, na której możesz zarobić!!!
- Dołącz do nowej firmy kosmetycznej MARIZA
- praca-szybko zarobisz -Oriflame
- Sprzątanie grobów
- KUPIĘ zadłużoną spółkę
- Zostań Konsultantką/em ORIFLAME-praca dodatkowa!
- Niemiecki dla Opiekunek w domu
- Medugorje
- ZERO TOLERANCJI DLA DŁUŻNIKÓW!!
- Sól drogowa
- NA ZIMĘ I LATO TYLKO DOLOMITY

Dodaj komentarz