2011-09-04
Rachmistrz po spisie
Wypełniając zgłoszenie na rachmistrza spisowego spodziewałem się zdobyć tak zwane doświadczenie życiowe. Chodząc przez trzy miesiące po Lipinach rzeczywiście zobaczyłem wiele. Teraz pora na wnioski.
Fot. dp
Piotr I Wielki, car Rosji, dzięki któremu państwo dokonało skoku cywilizacyjnego, był przygotowywany do zasiadania na tronie już od najmłodszych lat. Podobnie jak inni królewicze oraz szlachta wszystkich europejskich monarchii. Jeździli po kraju i kontynencie, nawiązywali kontakty i podpatrywali, bowiem już przed wiekami wiedziano, że najlepszą nauką jest praktyka i osobiste doświadczenie. Dziś wypada tylko żałować, że rachmistrzami spisowymi nie byli politycy z partii, które rządzą Polską. Zamiast tego do roli rachmistrza zgłaszali się głównie studenci chcący podreperować domowy budżet. Nie ukrywam, że i dla mnie była to ważna motywacja, lecz ważniejszą była ciekawość i pytanie: Jaki obraz przeciętnego świętochłowiczanina, Ślązaka i Polaka stworzy ten spis?
Już na początku zacząłem mieć obawy. Nie tyle o kontakty z respondentami, ile o rewir. Znając moje szczęście pewnie trafią się Lipiny... i rzeczywiście tak się stało. Wprawdzie już dawno przestałem wierzyć w czarny PR tej dzielnicy, lecz chodzenie po niej z kosztownym sprzętem nie należało do moich najskrytszych marzeń. Rzeczywistość, którą zastałem na miejscu była jednak daleka od moich wyobrażeń, ponieważ... południowa część Lipin bardzo przypadła mi do gustu. Cisza, spokój, zadbana i schludna spółdzielnia „Matylda”, okazale prezentująca się kolonia robotnicza o tej samej nazwie. Równe rzędy familoków z początków XX wieku, neogotycki styl efektownie prezentujący się w świetle zachodzącego słońca. Nikt nie chciał mnie napaść, ani pobić. Jedynie pies rasy kundel przegonił mnie ze swojego placu, co przyjąłem ze zrozumieniem, bowiem bycie lipiniorzem zobowiązuje. Nawet wówczas gdy ma się cztery łapy. Dodajmy, że ten pies nie był ani szybki, ani smaczny.
Podczas spisu najważniejsi byli jednak ludzie. Wypada tutaj obalić kolejny mit. W równych rzędach familoków mieszkańcy radzą sobie bez opieki społecznej i państwowych zasiłków. Uczciwie pracujący nie muszą mieć kompleksów wobec osób z innych części miasta. Niestety jest i druga strona medalu. To ten delikatnie ujęty „kontrast”, o którym mówiłem w „Uwadze”. To niebywałe, że niekiedy 200 metrów dzieli klasę średnią od warunków, w których nie powinien żyć człowiek w początkach XXI wieku. A wystarczy tak niewiele. W Urzędzie Miasta leży opracowanie koncepcji rewitalizacji kolonii robotniczej i uporządkowania jej placów. Gdyby ją zrealizować Lipiny wymieniano by jednym tchem obok Nikiszowca, Ficinusa, czy Fryny. Póki co, tą część Świętochłowic ogarnia marazm ni jak mający się do partyjnych reklamówek przed nadchodzącymi wyborami, zaś mieszkańcy zamiast euforii przed kolejnym świętem demokracji podzielają raczej uczucie pozostawienia ich samych ze swoimi problemami.
Czy rozwiąże je spis powszechny? Zebrane dane mają ponoć pomóc w sprawniejszym rządzeniu państwem. Problem tylko w tym, że spis powszechny był ledwie wybiórczy. Po jego zakończeniu wielokrotnie rozkładałem ręce po pytaniach o rachmistrza, który nie zapukał do czyichś drzwi. Przed spisem pisałem o swego rodzaju poczuciu misji z jaką udaję się do mojego rewiru. Po spisie grono rachmistrzów wyraża głęboką nadzieję, że zebrane dane nie posłużą nigdy do wyciągania daleko idących wniosków i tworzenia analiz o charakterze strategicznym. Jedyne co zostaje po spisie to wiele obserwacji naszej rzeczywistości i poczucie dobrze spełnionego obowiązku.
W oczekiwaniu na wyniki pamiętajmy, że spis przed 2000 lat przyniósł nieoczekiwane skutki w Betlejem. Ciekawe co przyniesie spis A.D. 2011 na Górnym Śląsku?
Pyrsk!
Już na początku zacząłem mieć obawy. Nie tyle o kontakty z respondentami, ile o rewir. Znając moje szczęście pewnie trafią się Lipiny... i rzeczywiście tak się stało. Wprawdzie już dawno przestałem wierzyć w czarny PR tej dzielnicy, lecz chodzenie po niej z kosztownym sprzętem nie należało do moich najskrytszych marzeń. Rzeczywistość, którą zastałem na miejscu była jednak daleka od moich wyobrażeń, ponieważ... południowa część Lipin bardzo przypadła mi do gustu. Cisza, spokój, zadbana i schludna spółdzielnia „Matylda”, okazale prezentująca się kolonia robotnicza o tej samej nazwie. Równe rzędy familoków z początków XX wieku, neogotycki styl efektownie prezentujący się w świetle zachodzącego słońca. Nikt nie chciał mnie napaść, ani pobić. Jedynie pies rasy kundel przegonił mnie ze swojego placu, co przyjąłem ze zrozumieniem, bowiem bycie lipiniorzem zobowiązuje. Nawet wówczas gdy ma się cztery łapy. Dodajmy, że ten pies nie był ani szybki, ani smaczny.
Podczas spisu najważniejsi byli jednak ludzie. Wypada tutaj obalić kolejny mit. W równych rzędach familoków mieszkańcy radzą sobie bez opieki społecznej i państwowych zasiłków. Uczciwie pracujący nie muszą mieć kompleksów wobec osób z innych części miasta. Niestety jest i druga strona medalu. To ten delikatnie ujęty „kontrast”, o którym mówiłem w „Uwadze”. To niebywałe, że niekiedy 200 metrów dzieli klasę średnią od warunków, w których nie powinien żyć człowiek w początkach XXI wieku. A wystarczy tak niewiele. W Urzędzie Miasta leży opracowanie koncepcji rewitalizacji kolonii robotniczej i uporządkowania jej placów. Gdyby ją zrealizować Lipiny wymieniano by jednym tchem obok Nikiszowca, Ficinusa, czy Fryny. Póki co, tą część Świętochłowic ogarnia marazm ni jak mający się do partyjnych reklamówek przed nadchodzącymi wyborami, zaś mieszkańcy zamiast euforii przed kolejnym świętem demokracji podzielają raczej uczucie pozostawienia ich samych ze swoimi problemami.
Czy rozwiąże je spis powszechny? Zebrane dane mają ponoć pomóc w sprawniejszym rządzeniu państwem. Problem tylko w tym, że spis powszechny był ledwie wybiórczy. Po jego zakończeniu wielokrotnie rozkładałem ręce po pytaniach o rachmistrza, który nie zapukał do czyichś drzwi. Przed spisem pisałem o swego rodzaju poczuciu misji z jaką udaję się do mojego rewiru. Po spisie grono rachmistrzów wyraża głęboką nadzieję, że zebrane dane nie posłużą nigdy do wyciągania daleko idących wniosków i tworzenia analiz o charakterze strategicznym. Jedyne co zostaje po spisie to wiele obserwacji naszej rzeczywistości i poczucie dobrze spełnionego obowiązku.
W oczekiwaniu na wyniki pamiętajmy, że spis przed 2000 lat przyniósł nieoczekiwane skutki w Betlejem. Ciekawe co przyniesie spis A.D. 2011 na Górnym Śląsku?
Pyrsk!
Alan Zych
- OGŁOSZENIA
- Pani spotka się z Panem
- Schody Rintal-tylko w maju stopniowa promocja ile
- Praca DODATKOWA
- KUPIĘ zadłużoną spółkę
- GRECJA wypoczynek & zwiedzanie
- Kupię Przejmę Zadłużoną spółkę akcyjną lub z o.o.
- MARIZA - Zarabiaj z Nami !
- Dołącz do Oriflame - zarabiaj jako konsultantka!
- Kupię Spółkę - Skup Zadłużonych Spółek
- Zostań konsultantką(em) Oriflame!
- Telewizor Grundig
- Słupki ogrodzeniowe

Dodaj komentarz
zgłoś nadużycie ameba, Utworzony: 2011-09-10 07:01:35
zgłoś nadużycie biolog do "dupiatego/dupiatej", Utworzony: 2011-09-09 20:02:17
zgłoś nadużycie biolog, Utworzony: 2011-09-09 17:45:45
zgłoś nadużycie :), Utworzony: 2011-09-09 17:40:51
A ponieważ to właśnie wam brak inteligencji i z tego co widzę chęci do dyskusji, kończę ją, bo wasze przyszłe wypociny już mnie zniechęcają do klikania w tym temacie.
zgłoś nadużycie ameba, Utworzony: 2011-09-09 16:12:00