2011-12-07
Ruszył proces byłego prezydenta Świętochłowic
W środę przed Sądem Rejonowym w Mikołowie rozpoczął się proces oskarżonego o korupcję byłego prezydenta Świętochłowic Eugeniusza Mosia. Wraz z nim na ławie oskarżonych zasiadły jeszcze cztery osoby. Wszyscy zgodnie twierdzą, że nie popełnili zarzucanych im przez prokuratora czynów. Wyjaśnienia przed Sądem zdecydował się złożyć tylko były zastępca prezydenta Czesław Ch. Pozostali skorzystali z prawa odmowy ich składania.
Po roku od sformułowania przez Prokuraturę Rejonową w Bytomiu aktu oskarżenia przeciwko Eugeniuszowi Mosiowi, jego matce Lidii M., byłej sekretarz miasta Jolancie S-K, ówczesnemu zastępcy prezydenta Czesławowi Ch. oraz radnemu Jerzemu L. akt został odczytany na sali sądowej. Prokurator Karina Kamińska-Synowiec przedstawiła też jego uzasadnienie. Sędzia Rafał Doros nie uwzględnił wniosku obrońcy Eugeniusza Mosia, Jerzego Zaleskiego o zwrot sprawy prokuraturze. Mecenas argumentując wniosek stwierdził, że jego zdaniem występują sprzeczności pomiędzy stawianymi poszczególnym osobom zarzutami. – Nie są to braki postępowania dowodowego, których nie można by było usunąć w toku procesu lub powodowałyby dla sądu istotne trudności – uznał sędzia. - Każda z osób ma postawione odrębne zarzuty, przedstawione w sposób jasny i precyzyjny.
Przypomnijmy, że Eugeniuszowi Mosiowi śledczy postawili ich sześć. Większość dotyczy korupcji. Były prezydent miał zażądać od ustalonej osoby w zamian za obietnicę podjęcia pozytywnych dla niej decyzji korzyści majątkowej w kwocie 50 tysięcy zł, a następnie ją przyjąć. Według prokuratury zażądał też korzyści majątkowej od Piotra B. w kwocie 100 tys. zł, a 9 czerwca wziął od niego 25 tysięcy zł. W lipcu przyjął kolejne 5 tysięcy zł.
Jak czytamy w akcie oskarżenia, Eugeniusz Moś, „w bliżej nieokreślonych dniach na przełomie kwietnia i maja 2009 r. oraz 28 września i 30 września zażądał od Gerarda G. korzyści majątkowej w bliżej niesprecyzowanej kwocie piętnastokrotności czterdziestu procent z miesięcznego wynagrodzenia wysokości brutto osiąganego przez tegoż z tytułu zatrudnienia na stanowisku wiceprezesa Miejskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Mieszkaniowej sp. z o.o. w Rudzie Śląskiej.” 2 października za pośrednictwem byłej Sekretarz Miasta miał przyjąć od Gerarda G. korzyść w wysokości 70 tysięcy zł. Prokuratura zarzuca byłemu prezydentowi również nakłanianie dwóch osób do wprowadzenia w błąd notariusza i wyłudzenie poświadczenia nieprawdy w akcie notarialnym. Do zdarzenia miało dojść w okolicznościach zakupu nieruchomości w Woźnikach. Kwota transakcji mała zostać zaniżona o 100 tysięcy zł. Ostatnim zarzutem, jakim obarcza Eugeniusza Mosia prokuratura, jest działanie z przełomu roku 2006/2007. Śledczy uważają, że były prezydent chciał, by Sławomir M. poprzez podstępne zabiegi polegające na nakłanianiu innej osoby do wręczenia Rafałowi Ś. korzyści majątkowej skierował przeciwko ówczesnemu zastępcy prezydenta postępowanie karne bądź dyscyplinarne.
Jolanta S-K. oskarżona jest o to, że działając wspólnie i w porozumieniu z Eugeniuszem Mosiem przyjęła od Piotra B. korzyść majątkową w kwocie 25 tysięcy zł, a od Gerarda G. zażądała 75 tysięcy zł. Miała też wskazać czas i miejsce oraz sposób przekazania pieniędzy od Gerarda G. a następnie odebrać 70 tysięcy zł w uzgodnionym miejscu. Pośredniczyła też zdaniem śledczych w przekazaniu 5 tysięcy pomiędzy Piotrem B. a Eugeniuszem Mosiem.
Jerzemu L. w akcie oskarżenia postawiono zarzut nakłaniania w czerwcu i lipcu 2009 r. prezesa MPGK Piotra B. do przekazania korzyści majątkowej Eugeniuszowi Mosiowi. Miało chodzić o równowartość jednej trzeciej premii za rok 2008. Czesław Ch. miał w okresie od września 2009 roku do grudnia 2009 roku zażądać od Beaty C. korzyści majątkowej w kwocie równoważnej trzeciej części wynagrodzenia jej oraz Patrycji M.- Ł. z tytułu umowy zlecenia finansowego przez Wojewodę Śląskiego. Następnie do grudnia 2009 roku według prokuratury uzależniał podjęcie pozytywnej decyzji o przyznaniu kobietom należnego im wynagrodzenia od otrzymania tejże korzyści. Lidia M. oskarżona została o to, że działając wspólnie z innymi osobami wyłudziła poświadczenia nieprawdy w akcie notarialnym i wprowadziła w błąd notariusza co do ceny zakupu nieruchomości w Woźnikach, zaniżając ją o 100 tysięcy zł.
Sąd zapytał oskarżonych, czy przyznają się do zarzucanych im czynów i czy zamierzają składać wyjaśnienia. Nikt z zasiadających na ławie oskarżonych nie przyznał się do winy, a na złożenie wyjaśnień zdecydował się jedynie Czesław Ch. Pozostali bazować będą na zeznaniach złożonych w trakcie śledztwa. Były zastępca prezydenta został przesłuchany jako pierwszy. Zdecydowanie zaprzeczył, jakoby miał żądać od swoich podwładnych 1/3 należnego im wynagrodzenia. Sugerował, iż postawione mu zarzuty są wynikiem jego, jako ówczesnego zastępcy prezydenta, zainteresowania sprawą ustalenia niektórych stawek podatków od nieruchomości, a konkretnie wpływów do miejskiej kasy od dwóch firm rekultywujących hałdy. – Kiedy prokurator odczytał mi zarzut, zamurowało mnie, tak byłem zaskoczony – wyznał. Były zastępca prezydenta wysłuchał swoich zeznań złożonych w śledztwie i potwierdził je. Odpowiadał również na pytania Sądu oraz obrońców – swojego i Eugeniusza Mosia. Mecenasa Zaleskiego interesowały zwłaszcza sprawy dotyczące stosunków pomiędzy ówczesnym prezydentem a Radą Miejską, pytał także Czesława Ch. o relacje pomiędzy Eugeniuszem Mosiem a pokrzywdzonymi Piotrem B. i Gerardem G.
Dla byłego prezydenta Świętochłowic powód postawienia go w stan oskarżenia jest jednoznaczny. – To jest gra o przetrwanie interesów, o stanowiska, a myśmy na tym polegli, niestety – mówił po wyjściu z sali sądowej. - Zarzuty oparte są o wypowiedź jednego człowieka, dla mnie obrzydliwe i bulwersujące. Cała lista oskarżeń to wielkie nieporozumienie. Ale Sąd musi rozstrzygnąć, kto to sprowokował.
Rozprawa zostanie wznowiona 5 stycznia 2012 r. Tego dnia Sąd przesłucha Eugeniusza Mosia.
Przypomnijmy, że Eugeniuszowi Mosiowi śledczy postawili ich sześć. Większość dotyczy korupcji. Były prezydent miał zażądać od ustalonej osoby w zamian za obietnicę podjęcia pozytywnych dla niej decyzji korzyści majątkowej w kwocie 50 tysięcy zł, a następnie ją przyjąć. Według prokuratury zażądał też korzyści majątkowej od Piotra B. w kwocie 100 tys. zł, a 9 czerwca wziął od niego 25 tysięcy zł. W lipcu przyjął kolejne 5 tysięcy zł.
Jak czytamy w akcie oskarżenia, Eugeniusz Moś, „w bliżej nieokreślonych dniach na przełomie kwietnia i maja 2009 r. oraz 28 września i 30 września zażądał od Gerarda G. korzyści majątkowej w bliżej niesprecyzowanej kwocie piętnastokrotności czterdziestu procent z miesięcznego wynagrodzenia wysokości brutto osiąganego przez tegoż z tytułu zatrudnienia na stanowisku wiceprezesa Miejskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Mieszkaniowej sp. z o.o. w Rudzie Śląskiej.” 2 października za pośrednictwem byłej Sekretarz Miasta miał przyjąć od Gerarda G. korzyść w wysokości 70 tysięcy zł. Prokuratura zarzuca byłemu prezydentowi również nakłanianie dwóch osób do wprowadzenia w błąd notariusza i wyłudzenie poświadczenia nieprawdy w akcie notarialnym. Do zdarzenia miało dojść w okolicznościach zakupu nieruchomości w Woźnikach. Kwota transakcji mała zostać zaniżona o 100 tysięcy zł. Ostatnim zarzutem, jakim obarcza Eugeniusza Mosia prokuratura, jest działanie z przełomu roku 2006/2007. Śledczy uważają, że były prezydent chciał, by Sławomir M. poprzez podstępne zabiegi polegające na nakłanianiu innej osoby do wręczenia Rafałowi Ś. korzyści majątkowej skierował przeciwko ówczesnemu zastępcy prezydenta postępowanie karne bądź dyscyplinarne.
Jolanta S-K. oskarżona jest o to, że działając wspólnie i w porozumieniu z Eugeniuszem Mosiem przyjęła od Piotra B. korzyść majątkową w kwocie 25 tysięcy zł, a od Gerarda G. zażądała 75 tysięcy zł. Miała też wskazać czas i miejsce oraz sposób przekazania pieniędzy od Gerarda G. a następnie odebrać 70 tysięcy zł w uzgodnionym miejscu. Pośredniczyła też zdaniem śledczych w przekazaniu 5 tysięcy pomiędzy Piotrem B. a Eugeniuszem Mosiem.
Jerzemu L. w akcie oskarżenia postawiono zarzut nakłaniania w czerwcu i lipcu 2009 r. prezesa MPGK Piotra B. do przekazania korzyści majątkowej Eugeniuszowi Mosiowi. Miało chodzić o równowartość jednej trzeciej premii za rok 2008. Czesław Ch. miał w okresie od września 2009 roku do grudnia 2009 roku zażądać od Beaty C. korzyści majątkowej w kwocie równoważnej trzeciej części wynagrodzenia jej oraz Patrycji M.- Ł. z tytułu umowy zlecenia finansowego przez Wojewodę Śląskiego. Następnie do grudnia 2009 roku według prokuratury uzależniał podjęcie pozytywnej decyzji o przyznaniu kobietom należnego im wynagrodzenia od otrzymania tejże korzyści. Lidia M. oskarżona została o to, że działając wspólnie z innymi osobami wyłudziła poświadczenia nieprawdy w akcie notarialnym i wprowadziła w błąd notariusza co do ceny zakupu nieruchomości w Woźnikach, zaniżając ją o 100 tysięcy zł.
Sąd zapytał oskarżonych, czy przyznają się do zarzucanych im czynów i czy zamierzają składać wyjaśnienia. Nikt z zasiadających na ławie oskarżonych nie przyznał się do winy, a na złożenie wyjaśnień zdecydował się jedynie Czesław Ch. Pozostali bazować będą na zeznaniach złożonych w trakcie śledztwa. Były zastępca prezydenta został przesłuchany jako pierwszy. Zdecydowanie zaprzeczył, jakoby miał żądać od swoich podwładnych 1/3 należnego im wynagrodzenia. Sugerował, iż postawione mu zarzuty są wynikiem jego, jako ówczesnego zastępcy prezydenta, zainteresowania sprawą ustalenia niektórych stawek podatków od nieruchomości, a konkretnie wpływów do miejskiej kasy od dwóch firm rekultywujących hałdy. – Kiedy prokurator odczytał mi zarzut, zamurowało mnie, tak byłem zaskoczony – wyznał. Były zastępca prezydenta wysłuchał swoich zeznań złożonych w śledztwie i potwierdził je. Odpowiadał również na pytania Sądu oraz obrońców – swojego i Eugeniusza Mosia. Mecenasa Zaleskiego interesowały zwłaszcza sprawy dotyczące stosunków pomiędzy ówczesnym prezydentem a Radą Miejską, pytał także Czesława Ch. o relacje pomiędzy Eugeniuszem Mosiem a pokrzywdzonymi Piotrem B. i Gerardem G.
Dla byłego prezydenta Świętochłowic powód postawienia go w stan oskarżenia jest jednoznaczny. – To jest gra o przetrwanie interesów, o stanowiska, a myśmy na tym polegli, niestety – mówił po wyjściu z sali sądowej. - Zarzuty oparte są o wypowiedź jednego człowieka, dla mnie obrzydliwe i bulwersujące. Cała lista oskarżeń to wielkie nieporozumienie. Ale Sąd musi rozstrzygnąć, kto to sprowokował.
Rozprawa zostanie wznowiona 5 stycznia 2012 r. Tego dnia Sąd przesłucha Eugeniusza Mosia.
Marzena Wojewoda-Rączka
- OGŁOSZENIA
- Pani spotka się z Panem
- Schody Rintal-tylko w maju stopniowa promocja ile
- Praca DODATKOWA
- KUPIĘ zadłużoną spółkę
- GRECJA wypoczynek & zwiedzanie
- Kupię Przejmę Zadłużoną spółkę akcyjną lub z o.o.
- MARIZA - Zarabiaj z Nami !
- Dołącz do Oriflame - zarabiaj jako konsultantka!
- Kupię Spółkę - Skup Zadłużonych Spółek
- Zostań konsultantką(em) Oriflame!
- Telewizor Grundig
- Słupki ogrodzeniowe

Dodaj komentarz
zgłoś nadużycie ciekawski, Utworzony: 2012-01-06 18:33:33
zgłoś nadużycie Buzz Astral, Utworzony: 2011-12-19 17:03:39
wielce zgrabne sformułowanie, oznaczające wszystko
niechaj się trwożą
zgłoś nadużycie Nemezis, Utworzony: 2011-12-15 10:56:05
" Były francuski prezydent Jacques Chirac został dzisiaj skazany na dwa lata więzienia w zawieszeniu za defraudację środków publicznych i nadużycie zaufania w latach 90., kiedy był merem stolicy Francji".
zgłoś nadużycie Do syty, Utworzony: 2011-12-14 06:05:07
zgłoś nadużycie elita, Utworzony: 2011-12-13 17:58:28