Czwartek, 09 Lutego 2012, imieniny: Cyryla, Apolonii




2008-11-01

Rzecz o promocji Świętochłowic...

Współczesne czasy charakteryzują się tym, że wszyscy starają się dbać o swój wizerunek. Także miejscowości i to nawet najmniejsze. Różne gminy czynią to w różnoraki sposób, a najmniej problemów mają te, które są dobrze zarządzane, gdzie widać rękę gospodarza. To tak, jak z każdym towarem: dobry produkt sprzedaje się sam…

Z Świętochłowicami jak jest, widzi każdy, chociaż niejeden wolałby nie dostrzegać, gdyż czuje się, jak Kmicic pokonany przez Wołodyjowskiego i chciałby rzec: „Kończ waść, wstydu oszczędź”. Chociaż na pewno są w mieście rzeczy, sprawy, które należałoby wyeksponować, wypromować. Tu jesteśmy przy zagadnieniu promocji.

Ostatnimi laty promocją zajmowało się w mieście kilka osób. Były mniej lub bardziej predysponowane do tej funkcji, a efekty ich pracy były różne. Miasto wydaje mniej lub bardziej udane foldery, zasypuje klientów kalendarzami, ukazały się różnie oceniane filmy o mieście, jest miejska telewizja, oficjalna strona internetowa. W czym zatem problem?

Przecież faktycznie promocja to przedstawienie potencjalnym klientom towaru, informowanie o nim, reklamowanie go, popieranie, lansowanie osób z miasta, produktów całej gminy.
Czy te zadania promocji są realizowane? Na pewno nie. Patrząc na stronę internetową widzimy, iż nowe informacje pojawiają się tam wtedy, gdy zainteresowani sami je do wydziału promocji prześlą. Rozbudowany dział nie szuka bowiem samodzielnie żadnych nowych, ważnych informacji w terenie. Telewizja zaś jest tubą rządzącego ugrupowania lansującego „wizje” prezydenta. Patrząc na stronę internetową widzimy przy niektórych wiadomościach kamerę – to znak, iż informacja uzupełniona jest filmem. Tylko, że prawie 100% sfilmowanych wydarzeń jest z udziałem prezydenta. Kogo zatem promujemy: prezydenta czy miasto? Warto by nad tym pytaniem zastanowiła się pani naczelnik wydziału promocji. Mieszkańców śmieszą także informacje serwowane przez miejską promocję, które retoryką przypominają czas stalinowski: „dzięki staraniom pana prezydenta”, „z inicjatywy pana prezydenta”, „pod patronatem pana prezydenta” itp. itd.

Dlatego pytamy: gdzież inicjatywa prezydenta do zlikwidowania korków na mijance, na Bytomskiej, Bankowej? Gdzie poparcie do zlikwidowania zegara-bubla na mijance? Gdzie patronat nad nowymi nawierzchniami dróg, niszczejącą zielenią miejską? A swoją drogą – wiceprezydenci pozbawieni są możliwości patronatu, inicjatywy? Czy są tylko potencjalnymi kozłami ofiarnymi?

Czy wspomnianych wyżej problemów w mieście nie ma? Wystarczy poczytać teksty na dwóch niezależnych świętochłowickich forach. Na www.swiony.info 18 III Reden pisał: „Czy społeczeństwo Świętochłowic doczeka się kiedykolwiek skutecznego, mądrego i zaradnego gospodarza? Dlaczego wizja poprawy bytu mieszkańców miasta i jego wizerunku są tak odległe a zmiany w nim zachodzące dyktowane są zaniedbaniem, wandalizmem, erozją, korozją czy zapomnieniem? Guido Henckel von Donnersmarck – twórca i budowniczy tego zrujnowanego dziś miejskiego organizmu przewraca się w grobie! Ogromny jego spadek i dziedzictwo, które tu pozostawił giną w urzędowych decyzjach lub są niewidzialne przez włodarzy magistratu. Jak jest dobry gospodarz to i w zagrodzie się dobrze wiedzie. Krótkowzroczne decyzje, niegospodarność, niezrozumiałe uchwały, strach przed odpowiedzialnością i brak wizji są policzkiem wymierzonym w hrabiego Guido, człowieka, który pomimo swojej wysokiej pozycji społecznej był szanowany przez wdzięcznych mieszkańców. Dzięki jego fundacjom, rozumieniu problemów społecznych i niespotykanej gospodarności można go nazwać twórcą Świętochłowic. To za czasów jego inwestycji i ofiarowanych datków powstawały nad Rawą kopalnie, huty, kościoły, kolonie robotnicze, rozwijała się komunikacją. Świętochłowice nie były miastem, ale były perłą wśród innych śląskich miast. Czym są dzisiaj? Zapomnianą dziurą. Mylonym ze Siemianowicami miastem liderującym w odsetku bezrobocia. Są popękanym bilbordem z przedwyborczymi utopijnymi wizjami prezydenta. Tranzytem pojazdów ciężarowych, który biegnie przez samo serce miejscowości. Są zbiorem nieuprzejmych urzędników stojących na drodze „pomyślnego” załatwienia sprawy. Samochodem-widmo z dedykowanym numerem rejestracyjnym, albo kalendarzem zawierającym zdjęcia z lotu ptaka, bo wstyd nie pozwalał zejść niżej. Zamurowanymi oknami kamienic czekających na samorozbiórkę, psimi odchodami na skruszonych kostkach chodnikowych. Igrzyskami corocznymi na cześć gospodarza, gdzie niepoprawną spragnioną dzicz dla pewności zamyka się w zagrodzie pod okiem ochrony. Unieruchomionymi tramwajami podczas deszczów. To dzieci, które bezskutecznie czekają w wodzie na słowa prezydenckiej pochwały podczas otwarcia kąpieliska…”

Reden zamieścił liczne zdjęcia pokazujące brak gospodarskiej ręki w mieście i wywołał dyskusję. Basta dopowiedział: „Wczoraj miałem zajęcia z gościem, który zajmuje się badaniem sytuacji gospodarczej we wszystkich gminach w naszym województwie. Jak zobaczyłem, że nasza gmina jest na ostatnim miejscu w rankingu miast grodzkich, to się poczułem podobnie jak zobaczyłem te obrazki. A tak poza tym, wiele z tego, co na tych obrazkach oglądamy jest wynikiem dewastacji. Chodzi o to, że choćby mieliśmy mieć w mieście 10 basenów, 10 stadionów, to, jeśli nie będziemy tego szanować, to moim skromnym zdaniem żadna z inwestycji, która znajduje się na bilbordach nie ma najmniejszego sensu.”

Dyskusję próbował łagodzić administrator Adam pisząc: „Prezydent pewnie ma poczucie humoru i wie, jak z niego żartują, bo przecież był czynnym
nauczycielem. Nie bronię prezydenta jedynie zwracam uwagę na problem. Prezydent pokazuje się, ale fatalnie na tym wychodzi. Nie wiem, kto jest odpowiedzialny za Public Relaction w UM, ale to, co się dzieje to tragedia. Wyrażam taką opinie od jakiegoś czasu i nie widać poprawy. Jestem świadkiem rozmowy ludzi po wystąpieniu w lokalnym radio p. Prezydenta, aż szkoda, że tego nie nagrałem i nie dałem posłuchać właśnie całej ekipie. Ludzie nie rozumieją, czemu tak się Prezydent chwali różnymi cudakami, skoro na ulicy nasrane, w rowach śmieci, a kultura leży i kwiczy. To, że w 2050 będziemy wczasować się na księżycu, to nawet fajna rzecz, ale mnie interesuje jutro, czy znów nie walnę orła na krzywym chodniku. Masz rację z tym, że p. Prezydent powinien dawać jakiś przykład, pchać to wszystko do przodu, kierować na właściwą drogę jak coś jest nie tak. Nie wiem, może to doradcy, zła ekipa wokół, może to właśnie było powodem „wymiany” twarzy w UM.
Wiem, że łatwo jest krytykować, sam mam pomysł, aby napisać do Prezydenta, nie wiem na prywatny adres może, żeby otworzył oczy sam a nie obserwował wszystkiego przez pryzmat „pomagierów”. Jestem często w UM i mam taką myśl patrząc na niektórych pracowników „cholera, kto ci dał tę robotę”. Możliwe, że ja jestem w takim wieku, że zaczynam się czepiać, albo zmieniły się pewne standardy i rzeczywiście żyjemy w jakimś kosmosie.”

Reden rozsądnie zripostował: „OK Adam, masz rację. Na to żeby się nie wstydzić za to, że się jest mieszkańcem Świętochłowic musi pracować UM a przede wszystkim ludzie, którzy tu żyją. Tylko dlaczego w moim kierunku nie są nadawane żadne sygnały, że warto, że trzeba, że musimy wspólnie? Dlaczego nie widzę pana prezydenta na ulicy wśród ludzi? Kto korzysta na tym, że na jakiekolwiek informacje z BIP czeka się tygodniami, tak ciężko załatwić sprawy związane z egzystowaniem w mieście? Dobry gospodarz w jednym musi być dobrym organizatorem, kierownikiem, projektantem i wykonawcą. To on decydując się na objęcie takiego stanowiska wziął na siebie taką odpowiedzialność i świadomość późniejszego rozliczenia. Ja tego prezydenta nie czuję, bo go nie widzę!”

Z kolei na stronie www.oknonaswiony.blox.pl/2008/01/Smutne-jubileusze.html pokazano, jak wciąż niszczeją pokopalniane wieże szybowe. Proszę sobie wyobrazić, iż te i podobne wypowiedzi czytają dziesiątki tysięcy, a może i więcej, osób na całym świecie. Przecież dzisiaj nie można się izolować i utrudniać np. powstanie niezależnej miejskiej gazety. To nie czas mini żelaznej kurtyny. Dzisiaj jest otwartość, a niekompetentni urzędnicy powinni być wystawieni do odrzucenia. A u nas? Czyżby odsiew nie dotyczył naszego miasta? Proszę popatrzeć na wspomnianą stronę internetową, gdzie są pytania do radnego. Ile było pytań? Zero!!! O czym to świadczy? Moim zdaniem o braku zaufania do radnych, o przekonaniu o ich bezsilności, a może i niekompetencji. Cóż, takich wybraliśmy, a że stali się klakierami nieomylnej polityki miejskiej lansowanej przez prezydenta. Trudno – pocierpimy jeszcze lat kilka.

Zatem nic dziwnego, że wydział promocji promuje miasto jak może. Więcej w nim przecież negatywów jak pozytywów. Wciąż straszą idiotyczne bilbordy z nierealnymi obietnicami. Są zniszczone. Podobnie gabloty. Tu uwaga: wystarczyło zapytać pełnomocnika prezydenta ds. edukacji co myśli o stawianiu w mieście gablot. Zawsze będą zabrudzone lub dewastowane, a informacje nieaktualne. Tak jest właśnie u nas. A lansowany kontakt z prezydentem poprzez skrzynkę sugestii w Urzędzie Miejskim, poprzez bezpośrednie maile – to nic innego, jak tzw. kuramin, czyli pseudo lek na uspokojenie, dla staruszek.

Kolejna sprawa to fakt, że w naszej gminie nie promuje się osób z kręgu literatury, sztuki, nauki. Czy gmina kupuje prace miejskich malarzy? Czy kupuje książki miejskich twórców? Czy je finansuje? Odpowiedź jest krótka: nie! Przed wielu laty zakupiono grafiki Ryszarda Szczepanka, ostatnio wsparto książkę o miejskich kościołach wydaną przez spółkę autorów Nowak, Pawlak, Roter (w ciągu ostatnich lat wyszło bodaj kilkanaście książek o mieście i to było pierwsze wsparcie). Śmieszne tłumaczenie wydziału promocji w tej sprawie, dowodzi niekompetencji tych pracowników. Organizowanie raz do roku kosztownego i niezbyt wysokiego lotu Festiwalu polki – to stanowczo za mało. Wystarczy popatrzeć, jak się to robi w sąsiednich miastach, jak tam promuje się ludzi, wydarzenia. Np. w Chorzowie w określonych miesiącach (zawsze stałych) wręcza się nagrody przedsiębiorcom, ludziom kultury, społecznikom. Nie mami się mieszkańców obietnicami, lecz przedstawia konkretne propozycje i w terminie je realizuje. Tak trudno uczyć się od lepszych? Przecież to nie wstyd. Kto pyta nie błądzi, to po prostu reakcja obronna każdego rozsądnego urzędnika, który chce dobrze wykonywać swe obowiązki i dba o swój stołek…

(*) Zdjęcie pochodzi z serwisu: http://swiony.info
J.K.

Dodaj komentarz

zgłoś nadużycie drogi J.K, Utworzony: 2008-11-10 17:54:41

Ciesze się,że można poczytać tego typu wypowiedzi kogoś, kto jeszcze mieszka w tym mieście. Zasada od lat jest jedna i prosta. Rządzący sam dla miasta nie robi nic ale tragiczne jest to, że innym też nie wolno. Jeśli masz zapał i chciałbyś coś zrobić to ty i twoja rodzina zostaje....... W tym miescie nie wolno nic dobrego robić. Coraz mniej osób wykształconych, mieszkańców Świetochłowic pracuje w tym mieście. Zatrudnia się ludzi z zewnątrz. Przyjeżdżają do pracy i zaraz po jej zakończeniu wyjeżdżają. Nie żyją tym miastem,nie krytykują, nie zależy im. Przykre, ale prawdziwe.
  • KALENDARZ IMPREZ
      • << Luty 2012 >>
        Pon Wto Śro Czw Pia Sob Nie
            1 2 3 4 5
        6 7 8 9 10 11 12
        13 14 15 16 17 18 19
        20 21 22 23 24 25 26
        27 28 29