2011-05-28
Towarzysze, (czy) obywatele
W tym roku mija 55 rocznica słynnego przemówienia Władysława Gomułki. „Towarzysze! Obywatele! Ludu pracujący stolicy!” - niosło się po warszawskim Placu Defilad jedno z klasycznych stwierdzeń Polski Ludowej. Dziś tamtej Polski już nie ma, za to aktualna jest refleksja nad statusem ludu pracującego.
Wraz z wystąpieniem Joanny Szczepkowskiej, bodaj równie słynnym jak te Gomułki i zaliczanym do klasyki demokracji, słowo Towarzysz zniknęło z przestrzeni publicznej. Odtąd politycznie poprawny pozostał sam Obywatel, choć i on zbyt często nie gościł już w oficjalnych przekazach, za bardzo kojarząc się z dawną nomenklaturą. Przestała używać go milicja, tzn. teraz już policja, przestali o nim mówić politycy. Kto z ówczesnego ludu, pijanego wolnością, przypuszczałby, że owa chęć odejścia od dawnych porządków była de facto oznaką wykreślenia z życia publicznego Towarzyszy jak i Obywateli, czy może raczej tylko tych drugich, z pierwszych zaś czyniąc zakamuflowaną opcję obywatelską.
Nie chodzi tu bynajmniej o TW, OZI i innych towarzyszy dawnego reżimu, ale o zwykłych przedstawicieli ludu, którzy w założeniach mieli się stać Obywatelami pełną gębą. Ile z tego wyszło widać dziś podczas debat o społeczeństwie obywatelskim, wynikach różnego rodzaju badań, raportów i analiz. Gdy tylko umilkł szum bąbelków z szampana sączonego przez Carringtonów, wszystko wróciło do starej normy.
Nie szukając zbyt daleko, wystarczy przytoczyć niedawny artykuł „Po co jest radny?”, jaki ukazał się na łamach tego portalu (http://www.swce.pl/Po-co-jest-radny,10551). Traktując ogólnie szeroki wachlarz „spraw” z jakimi zgłaszają się do radnych mieszkańcy naszego miasta, zauważmy tylko, że są to sprawy stricte prywatne. Wiecie, rozumiecie, załatwcie. Ze świecą szukać tych, którzy pofatygują się w sprawach tzw. dobra ogólnego. Ze świecą szukać kogokolwiek kto przychodzi na dyżury, zapewniając tym samym naszym wybrańcom ciszę w jakiej mógłby się odbyć nawet zaawansowany trening jogi. Frekwencja wyborcza wśród ludu pracującego wygląda równie dramatycznie, tak samo jak i rozeznanie w bieżących sprawach miasta.
Szukając przyczyn takiego stanu rzeczy, nie wiadomo, czy winy należy szukać po stronie naszego lenistwa, czy raczej po stronie tych, którzy starają się obrzydzić nam wszelkie zaangażowanie i obywatelskość. Ot, choćby epatując epopeją o ściętej smoleńskiej brzozie. Tylko najwytrwalsi lub mający w tym własny interes zdecydują się opowiedzieć za Jarkiem, który brzozę czci, Bronkiem, który by ją wyrwał (z korzeniami) lub Grzesiem, który chciałby ją obsikać. Tak zamiast obywateli hoduje się kolejne pokolenia towarzyszy, którym wystarczy powiedzieć: wiecie, rozumiecie, my rządzimy, a wy nic nie możecie.
Na tym, malowanym ciemnymi barwami, tle w naszym mieście pojawił się ostatnio pewien promyk nadziei. Wobec odwołania dyrektora Badury powstał szeroki komitet społeczny. Owa – pardon le mot – Sekta Obrońców wykazała się uporem i konsekwencją, nie będąc sterowana przez żadne czynniki polityczne. Nic tylko oprawić w ramkę, zalać formaliną i pokazywać na lekcjach WOS – u. Może taka edukacja za kilkanaście lat przyniesie pierwsze efekty.
Pyrsk!
Nie chodzi tu bynajmniej o TW, OZI i innych towarzyszy dawnego reżimu, ale o zwykłych przedstawicieli ludu, którzy w założeniach mieli się stać Obywatelami pełną gębą. Ile z tego wyszło widać dziś podczas debat o społeczeństwie obywatelskim, wynikach różnego rodzaju badań, raportów i analiz. Gdy tylko umilkł szum bąbelków z szampana sączonego przez Carringtonów, wszystko wróciło do starej normy.
Nie szukając zbyt daleko, wystarczy przytoczyć niedawny artykuł „Po co jest radny?”, jaki ukazał się na łamach tego portalu (http://www.swce.pl/Po-co-jest-radny,10551). Traktując ogólnie szeroki wachlarz „spraw” z jakimi zgłaszają się do radnych mieszkańcy naszego miasta, zauważmy tylko, że są to sprawy stricte prywatne. Wiecie, rozumiecie, załatwcie. Ze świecą szukać tych, którzy pofatygują się w sprawach tzw. dobra ogólnego. Ze świecą szukać kogokolwiek kto przychodzi na dyżury, zapewniając tym samym naszym wybrańcom ciszę w jakiej mógłby się odbyć nawet zaawansowany trening jogi. Frekwencja wyborcza wśród ludu pracującego wygląda równie dramatycznie, tak samo jak i rozeznanie w bieżących sprawach miasta.
Szukając przyczyn takiego stanu rzeczy, nie wiadomo, czy winy należy szukać po stronie naszego lenistwa, czy raczej po stronie tych, którzy starają się obrzydzić nam wszelkie zaangażowanie i obywatelskość. Ot, choćby epatując epopeją o ściętej smoleńskiej brzozie. Tylko najwytrwalsi lub mający w tym własny interes zdecydują się opowiedzieć za Jarkiem, który brzozę czci, Bronkiem, który by ją wyrwał (z korzeniami) lub Grzesiem, który chciałby ją obsikać. Tak zamiast obywateli hoduje się kolejne pokolenia towarzyszy, którym wystarczy powiedzieć: wiecie, rozumiecie, my rządzimy, a wy nic nie możecie.
Na tym, malowanym ciemnymi barwami, tle w naszym mieście pojawił się ostatnio pewien promyk nadziei. Wobec odwołania dyrektora Badury powstał szeroki komitet społeczny. Owa – pardon le mot – Sekta Obrońców wykazała się uporem i konsekwencją, nie będąc sterowana przez żadne czynniki polityczne. Nic tylko oprawić w ramkę, zalać formaliną i pokazywać na lekcjach WOS – u. Może taka edukacja za kilkanaście lat przyniesie pierwsze efekty.
Pyrsk!
Alan Zych
- OGŁOSZENIA
- Nr. 1 na rynku pożyczek pod zastaw nieruchomości.
- Zostań konsultantką(em) Oriflame!
- Pani spotka się z Panem
- Schody Rintal-tylko w maju stopniowa promocja ile
- Praca DODATKOWA
- KUPIĘ zadłużoną spółkę
- GRECJA wypoczynek & zwiedzanie
- Kupię Przejmę Zadłużoną spółkę akcyjną lub z o.o.
- MARIZA - Zarabiaj z Nami !
- Dołącz do Oriflame - zarabiaj jako konsultantka!
- Kupię Spółkę - Skup Zadłużonych Spółek
- Zostań konsultantką(em) Oriflame!

Dodaj komentarz
zgłoś nadużycie if, Utworzony: 2011-05-29 20:23:04
zgłoś nadużycie niepoprawny optymista - JBM, Utworzony: 2011-05-29 03:43:21
zgłoś nadużycie Pesymista/realista, Utworzony: 2011-05-28 14:25:10