Środa, 22 Lutego 2012, imieniny: Marty, Małgorzaty




2012-01-23

Zeznania prezesa MPGK

W poniedziałek, na wznowionej po przerwie rozprawie przeciwko Eugeniuszowi M. oraz czwórce pozostałych oskarżonych, Sąd wysłuchał pierwszego z powołanych świadków. Piotr B. przez blisko sześc godzin zeznawał, słuchał swoich zeznań złożonych w trakcie śledztwa i odpowiadał na pytania adwokatów. Materiał dowodowy związany z postawionymi dwójce oskarżonych zarzutami żądania od świadka korzyści majątkowych i przekazania ich, oprócz protokołów zawiera też nagrania audio rozmów prezesa MPGK z byłym prezydentem i Jolantą S-K.

Na sali nie stawił się były zastępca prezydenta Czesław Ch., ale Sąd uznał, że jego obecność na tym etapie postępowania nie jest niezbędna i wznowił rozprawę. Na żądanie obrońcy Eugeniusza M., Jerzego Zaleskiego, od Piotra B. odebrano przyrzeczenie. – Zacznę od tego, że na przełomie 2009/2010 r. były naciski ówczesnego prezydenta, abym niektóre osoby jako prezes MPGK zwolnił z pracy – powiedział świadek. Wyjaśnił, że chodziło o syna radnego Stanisława K. oraz brata ówczesnej zastępczyni prezydenta Marii K-K. Jak mówił, podczas spotkania z byłym prezydentem oraz Jerzym L. stwierdził, że jeśli to zrobi, będzie w tym widać rękę prezydenta, nie jego. – W odpowiedzi słyszałem, ty jesteś dyrektorem, ty możesz zrobić wszystko – mówił Piotr B. – Na terenie ZUT Zgoda doszło do spotkania z L., gdzie wskazywał, że jeśli tego nie zrobię, zostanę zwolniony.

Świadek zeznał również, że były prezydent zaproponował mu zatrudnienie Piotra N., byłego dyrektora ZOZ, argumentując to kłopotami jakie N. ma w związku z prowadzonymi dochodzeniami. Jak mówił Piotr B., miał powierzyć mu stanowisko pełnomocnika zarządu do spraw rekultywacji hałd. – Przystałem na jego zatrudnienie, ale tylko na umowę-zlecenie – wyjaśniał świadek. – Piotr N. poprosił o zaliczkę 5 tysięcy zł i potwierdził, że ma kłopoty finansowe. Wiedząc o tym, że to znajomi z prezydentem i w aspekcie nacisków dotyczących zwolnień zgodziłem się na 4,5 tysiąca zł. Według słów prezesa MPGK zaliczka pochodziła z jego własnej kieszeni a Piotr N. miał ją pokwitować.

Piotr B. zeznał także, że Jerzy L. zaproponował przewodniczącemu Rady Nadzorczej MPGK, zwiększenie premii, jaką miał dostać jako prezes. – L. sugerował, bym tę nadwyżkę oddał prezydentowi, bo idą wybory – mówił świadek.

- W połowie maja zostałem poproszony do gabinetu prezydenta – kontynuował zeznania świadek. – Na karteczce napisał „100 000”. Byliśmy sami w gabinecie, nie wiedziałem, o co chodzi. Prezydent poprosił, żebym zostawił telefon komórkowy na jego stole i byśmy wyszli na zewnątrz. Jakieś 20 metrów od urzędu, pod drzewem, powiedział „Widzisz, co się dzieje, 400 tysięcy zł Rada Miejska obcięła na fundusz reprezentacyjny. Weźmiesz kredyt na 100 tysięcy zł”. Byłem zszokowany. „To nie pieniądze dla mnie, dość zarabiam, to na potrzeby gminy” – cytował dalej Piotr B dodając, że Eugeniusz M. wyjaśnił mu dalej, iż kwota ta miałaby zostać przeznaczona na organizację spotkań Porozumienia Świętochłowickiego, zakup gadżetów etc. – Powiedziałem, że skontaktuję się z bankiem. Byłem tak zszokowany, że nie wiem, jak do firmy wróciłem.

Według słów świadka dalszy przebieg sprawy wyglądał następująco – Na spotkaniu w MPGK w obecności Eugeniusza M., sekretarz S-K., szefowej OPS, Jerzego L. i kilku innych osób poprosiłem prezydenta do mojego pokoju i mówiłem, że mam 25 tysięcy zł. Powiedział, że mam je złożyć w pokoju pani sekretarz w UM. Ale ponieważ ona też była na tym spotkaniu, poprosiłem ją a końcu do pokoju.
Piotr B. powiedział, że zapytał Jolantę S-K. czy wie, o co chodzi. Miała odpowiedzieć „tak”. – Kopertę dałem jej do torebki, jeszcze spytałem, czy nie boi się z takimi pieniędzmi jechać do urzędu – zeznawał prezes. – Nie ma problemu, dam sobie radę – zacytował następnie odpowiedź, jakiej jego zdaniem udzieliła sekretarz. Jak zeznał Piotr B., po przekazaniu pieniędzy nie miał dość długo kontaktu z Eugeniuszem M. i nie wiedział, czy trafiły one do niego.

- W okolicach lipca włożyłem w kopertę 5 tysięcy zł, to jest 1/3 premii netto i z tą kopertą pojechałem do sekretarz – wyjaśniał dalej świadek. – Powiedziałem, co jest w kopercie i poprosiłem, żeby dała mi znać, czy to już przekazane. Powiedziała, że oczywiście.
Kolejne zeznania Piotra B. również dotyczyły tej kwoty. – Na spotkaniu z panem N. u prezydenta ten najpierw poprosił mnie o rozmowę. Rozmowa dotyczyła tych 5 tysięcy zł, jak sobie przypominam, powiedział „Co do sprawy L., ja nic nie wiem”. Byłem zdziwiony, bo to było w przerwie sesji i L. był dostępny w urzędzie. Prezydent powiedział jeszcze, że „Jeśli to twoja inicjatywa, to bardzo mi się podoba” – kontynuował Piotr B. Stwierdził też, że nie miał powodów, by nie wierzyć L., że te pieniądze przeznaczone były dla prezydenta. Jak zeznał, poszedł do radnego na górę i zrelacjonował, że jest krótko po rozmowie z Eugeniuszem M. i ten wypiera się iż jest związany z tą sprawą. – Wtedy L. zdziwiony powiedział „Chyba mi wierzysz” i poszedł na dół, przypuszczam, ze do gabinetu Po chwili przyszedł i powiedział „Wiesz, on się boi, jest wszystko załatwione” – mówił prezes MPGK.

W dalszych zeznaniach Piotr B. powiedział, że na kolejnym spotkaniu prezydent wyznaczył mu dzień 10 października jako termin przekazania reszty pieniędzy. Zaznaczył, że nie orientuje, czy Eugeniuszowi M. miało chodzić o 75 tysięcy zł czy 70 tysięcy zł, ponieważ nie wiedział, jaki był charakter tych 5 tysięcy zł. – Powiedziałem, że nie mam tych pieniędzy i nie dam – mówił świadek.

Prezes MPGK zeznał, że był już wtedy po wizycie w Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i powiadomieniu organów ścigania. Powiedział, że na przełomie kwietnia i maja dowiedział się od świadka Gerarda G., że są prowadzone rozmowy w sprawie zapłaty przez G. 70 bądź 80 tysięcy zł. Jak mówił Piotr B., miała być to kwota uiszczona za utrzymanie zatrudnienia drugiego świadka w MPGM w Rudzie Śląskiej. – Gdy podjąłem wiadomość, że Gerard G. jest jakby szantażowany, powiedziałem, żeby zgłosił to na policję. Na początku czerwca 2009 r. spotkaliśmy się na działce łącznie z żonami i tam ustaliliśmy, że idziemy zgłosić sprawę do organów ścigania – relacjonował Piotr B.

Świadek zeznał również, że w styczniu 2010 r. prezydent poprosił go o wykaz wszystkich pracowników MPGK i ich średnich zarobków. – Taki dokument, który zawiera imiona, nazwiska, stanowiska i płace jasne, ze jest dostępny dla właściciela, ale bałem się, ze może wyciec gdzieś na zewnątrz. W piśmie przewodnim wskazałem na ustawę o ochronie danych osobowych. – mówił Piotr B. – Było to w kopercie, nie grubej, jak zeznał prezydent, ale może 4-5 stron. Korespondencję zarejestrowałem w sekretariacie. Prezydent czytając to pismo przewodnie powiedział „Ja to chciałem, ale nie z takim pismem”, wyrzucił to pismo i kazał wykreślić sekretarce z dziennika korespondencji. Zabrałem kopertę i zrobiłem z tego notatkę służbową, a podczas posiedzenia zarządu spółki powiedziałem, że zadania prezydenta nie wykonałem i podałem przyczynę – zakończył Piotr B.

Sąd odczytał zeznania, które świadek złożył podczas śledztwa. Po każdym odczytanym protokole Piotr B. potwierdzał je i deklarował, że podtrzymuje. To właśnie z tego materiału można było dowiedzieć się, że dowodami w sprawie są nagrania audio rozmów, jakie prezes MPGK prowadził z byłym prezydentem i sekretarz miasta. Nagrania, jak zaznaczył Piotr B., obejmują między innymi okoliczności przekazanie kwot 5 tysięcy oraz 25 tysięcy zł. Jak wynika z protokołów konfrontacji, Piotr B. potwierdził niemal w całości zeznania, jakie w śledztwie składał Jerzy L. Jedyną różnicą było wskazanie przez niego prezydenta jako adresata 5 tysięcy, podczas gdy radny mówił o przekazaniu tych pieniędzy na cele społeczne. Prezes MPGK podkreślił, że nigdy nie narzekał na 9-letnią współpracę z Jerzym L. Jak mówił, w okresie objętym zarzutami to właśnie radny L. wstawił się za nim u Eugeniusza M. i po tej interwencji ucchły naciski prezydenta na zwolnienie z MPGK Ireneusza K. i Edwarda S. Świadek zeznał w śledztwie także, że o swoich, jak to ujął, „kłopotach z prezydentem”, opowiedział dyrektorom innych miejskich jednostek. Szefowie Centrum Kultury Śląskiej, Ośrodka Pomocy Społecznej, Miejskiego Zarządu Budynków Mieszkalnych, Ośrodka Sportu i Rekreacji Skałka mieli wiedzieć od Piotra B., że sprawą nacisków na zwolnienia z pracy zostały zainteresowane organa ścigania. Pieniądze, które prezes MPGK miał przekazać za pośrednictwem sekretarz miasta prezydentowi pochodziły z prywatnej pożyczki.

W poniedziałek świadek odpowiadał też na pytania swojego pełnomocnika oraz adwokatów. Sąd zarządził przerwę w rozprawie do 1 lutego. Wtedy obrońcy oskarżonych kontynuować będą pytania do Piotra B., zeznawać będzie również Gerard G.


Marzena Wojewoda-Rączka

Dodaj komentarz

zgłoś nadużycie My Little Pony, Utworzony: 2012-01-30 09:20:14

Gdyby to był fejsbuk, pod komentarzem poniżej dałabym ogromne LUBIĘ TO!

zgłoś nadużycie były pracownik ZUT "Zgoda", Utworzony: 2012-01-29 20:40:07

Mnie nie jest potrzebny żaden wyrok sądu. Jerzy L. to najgorszy związkowiec w historii ZUT "Zgoda". Amen. P.S. Jak nie jesteś byłym "Zgodziorzem" i nie znasz sprawy, to trzymaj buzię na kłódkę.

zgłoś nadużycie DO Wszystkich siejących nienawiść, Utworzony: 2012-01-27 16:18:32

Na dzień dzisiejszy nikt z grona tzw -oskarżonych i uznawanych przez grono tutaj piszących za winnych ,nie został skazany wyrokiem.Na dzień dzisiejszy p.Lesik ma prawo pracować w MZBM i jeśli udowodni mu się jakiekolwiek uchybienie niezgodne z jego zakresem obowiązków to wtedy można go zwolnić.Nie wiem czy można zastosować modną" utratę zaufania".Pisze tu ktoś "poszkodowany",jeśli się pan -pani tak czuje to proszę złożyć pozew -sąd oceni czy jest tak jak ktoś to opisuje.Każdy ma prawo iść i zgłosić dokonane przestępstwo i to w każdej dziedzinie życia.Czemu nie idziecie poszkodowani tylko cały czas jedno i to samo ,szczoteczka do zębów ma być szykowana ,lub jakieś wpisy o zgodzie.Nudzi się wam poprostu ,albo nie macie odwagi otwarcie mówić i tutaj kelpiecie po klawiaturze.Rozmumię ,że każdy ma prawo wrazić swoje zdanie ,ale cały czas to samo?
Pozdrawiam J

zgłoś nadużycie Do „do mormon”, Utworzony: 2012-01-27 13:47:52

Jeśli
faktycznie pracujesz na własny rachunek to chwała Ci za to. To nie
sarkazm. Nie tylko, że nie korzystasz opieki czy z zapomogi z Urzędu
Pracy, ale sama potrafiłaś stworzyć sobie miejsce pracy, a może
też innym. Dzięki Tobie i podobnym ludziom, to miasto jeszcze
egzystuje. Natomiast MZBM (Miejski Zarząd Budynków
Mieszkalnych) jak sama nazwa wskazuje, jest własnością miasta
(czyt. jego mieszkańców). Jeśli Ty ze swoich ciężko
zarobionych pieniędzy, które w formie różnych
podatków (pośrednich i bezpośrednich), odprowadzasz do kasy
miasta, chcesz opłacać p. J.L. to Twoje święte prawo. Problem
tkwi jednak w tym, że p. J.L. w MZBM nie pracuje, jest tam tylko
zatrudniony i pobiera wynagrodzenie (na które m.in. Ty się
zrzucasz). Zresztą, jak mówią ci co Go znają, nie bardzo
wiadomo, co p. J.L. z jego wykształceniem i kompetencjami mógłby
w MZBM robić. Wielu ludzi to wie i właśnie ta sytuacja bardzo ich
denerwuje. Tym bardziej, że nie tylko p. J.L. jest taką "świętą
krową", takich osób jest więcej, w różnego
rodzaju miejskich instytucjach. To problem nas wszystkich, w skali
całego kraju, że drobne cwaniaczki zgrywają "bohaterów",
a uczciwi ludzie są uważani za "ofiary losu". Właśnie
dlatego, jest tak jak jest.

http://www.youtube.com/watch?v=Dc8TX1f5M78

zgłoś nadużycie do mormon, Utworzony: 2012-01-27 05:02:45

Zazdrościsz? Wiesz, też bym tak chciała, ale pracuje na własny rachunek, a nie wypominnam innym gdzie pracują. Twój problem, ze jesteś ofiarą losu i nie umiesz sobie znaleźć satysfakcjonującej pracy i musisz zazdrościć innym.
  • KALENDARZ IMPREZ
      • << Luty 2012 >>
        Pon Wto Śro Czw Pia Sob Nie
            1 2 3 4 5
        6 7 8 9 10 11 12
        13 14 15 16 17 18 19
        20 21 22 23 24 25 26
        27 28 29